-I jest pięknie! Nic już nie trzeba poprawiać.-odezwał się Łukasz
-To idziemy na małe piwko-Kuba odłożył gitarę i klasnął w dłonie.
-A ty idziesz nami czy lecisz do swojej panny?
-Co?-podniosłem głowę z nad telefonu właśnie kończyłem opisywać na sms'a do Natki.-Nie no idę z wami.-wstałem i założyłem bluzę.
-Przecież mówię, chodzi taki nieobecny, gapi w ten telefon.-ciągnął Łukasz
-To jak już jesteśmy w tym temacie to chciałbym Wam coś powiedzieć...-zacząłem niepewnie bo wiedziałem, że nie spodoba im się to za bardzo
-No dawaj, brzmi poważnie
-Jutro, na ten koncert to Natalia musi jechać z nami-schowałem ręce do kieszeni i utkwiłem wzrok w czubkach swoich butów.-Wiem jaka była umowa-kontynuowałem już nieco odważniej-ale nie mogę jej zostawić samej teraz, poza tym chcę, żeby się czymś zajęła.
-A cóż to się takiego wydarzyło, że nawet na jeden dzień jej nie opuścisz?-dość zgryźliwie skomentował to Wojtek. Od początku próby był jakiś dziwny. Nic mu dzisiaj nie pasuje.
-Jej mama miała wypadek, a do tego ma niezbyt ciekawą sytuacje rodzinną-wystarczy?-odpowiedziałem mu w podobny sposób.
-Owszem umowa umową, ale są wyjątki no nie? Także nic się nie stanie jak weźmiesz ja ze sobą. Ja jestem na tak-wyraził swoje zdanie Kuba. Zresztą Łukasz też nie miał nic przeciwko. Co innego Wojtek, który ciągle był naburmuszony. Trudno przecież nikogo nie zmuszę do zmiany opinii.
-Ja sobie chyba odpuszczę, idźcie sami.-powiedział i otworzył swój samochód pakując sprzęt.
-Stary wyluzuj!-rzucił w jego stronę Łukasz
-Dobra, jak ma być taka spina to ja odpuszczam-uniosłem ręce w geście poddania
-Nie! Nie ma naprawdę żadnego problemu, wszyscy lubimy Natalkę i to będzie sama przyjemność.-stanowczo dodał Kuba.-Przypominam, że przyjaciele muszą sobie pomagać.
-Ale to nie chodzi o Natalkę.. Przepraszam, ale nie jestem dzisiaj w nastroju, nie będę wam zatruwał atmosfery. Widzimy się jutro. Cześć.-wsiadł do samochodu i odjechał, a my zostaliśmy na parkingu.
-Rany, co mu odwaliło?-skrzywił się Kuba
-Coś mi się obiło o uszy, że ostatnio średnio układa mu się z Karoliną-dodał Łukasz
-Ciężka sprawa z tymi dziewczynami-westchnął Kuba i ruszyliśmy w stronę baru.
Wieczór minął nam przyjemnie, wypiliśmy po piwie, rozmowa się kleiła. Ostatnio trochę zaniedbałem chłopaków, co prawda nie robili mi z tego powodu wyrzutów, ale ja nie czułem się z tym za dobrze. W końcu to oni pomogli mi się podnieść po przeprowadzce, pomogli mi zacząć nowy rozdział, jednak mimo ich obecności czułem, że czegoś mi brakuje i wtedy poznałem Natalkę
i coś się w moim życiu zmieniło, zmieniło na lepsze. Po sytuacji z Julką naprawdę nie interesowałem się związkami, w ogóle wolałem trzymać się od dziewczyn z daleka, wydawało mi się, że nie potrafię się zakochać a mogę tylko niepotrzebnie zranić. Wiec dla dobra swojego i potencjalnych kandydatek trzymałem się mocno swojego postanowienia. Dopiero wtedy kiedy zobaczyłem ją... Pamiętam była taka zamyślona, długo nie widziała, że patrzę a kiedy przeniosła na mnie swój wzrok nie mogłem powstrzymać uśmiechu. Wyglądała tak niewinnie, tak uroczo. Ale faktycznie wtedy nie pomyślałem, że mogło by nas łączyć coś więcej, jednak wydała mi się taka fascynująca, taka warta poznania. Chyba już wtedy się zakochałem. Zakochałem się, ale nie dopuszczałem do siebie tych myśli. Za nic w świecie nie umiałem jej zostawić, zapomnieć o niej, a dalej już wszystko potoczyło się samo.
-Ja już będę spadał Werka napisała, że teściowa przyjechała- z zamyślenia wyrwał mnie głos Łukasza
-Uuuu, to masz chyba przerąbane-Kuba ze współczuciem poklepał go po plecach, a ja tylko lekko się uśmiechnąłem.
-Tak mówią. Do jutra-uniósł rękę w geście pożegnania i się oddalił.
-Wiesz co Kuba jak kiedyś zostanę ojcem to to będzie najszczęśliwsze dziecko na świecie-upiłem łyk piwa
-Co to za przemyślenia?-zapytał zdziwiony-Nie uważasz, że potencjalna matka twojego dziecka jest chyba na to troszkę za młoda-dodał półżartem
-Chodzi mi o to, że kurde sam nie wiem o co mi chodzi. Może tak, na przykład ja. Dziani rodzice, niczego mi nie brakowało, żyć nie umierać. No właśnie mi brakowało, brakowało mi tego, że nie
poświęcają mi czasu, że mnie nie wychowują. Natalia też ma wszystko co chcę, pozornie idealna
rodzina. Tylko, że ona też jest samotna, oni też ciągle pracują i wiesz co nawet dla siebie nie mają
czasu. Matka ma romans. A wiesz kto na tym cierpi? Zawsze cierpią dzieci.-przerwałem mój żałosny wywód. Plotłem co mi ślina na język przyniesie, ale to dlatego, że mimo mojego 23 letniego życia świat jest dla mnie ciągle dziwny.
-Przejmujesz się tym, że cierpi no nie?
-Kuba, idiotyczne pytanie. Jasne, że się przejmuje, bo kocham ją. Ciężko się patrzy jak ktoś kogo kochasz płacze, jak jest przybity. No i właśnie dlatego chce ja jutro wziąć ze sobą. Może poczuje się trochę lepiej. Naprawdę ja chce tylko jej szczęścia. Już mam to gdzieś ze Wojtkowi się to nie podoba.
-Mateusz ja jestem z ciebie naprawdę dumny. Jeszcze jakiś czas temu mi się zarzekałeś, ze nigdy się nie zakochasz a tu proszę. I bardzo dobrze każdy potrzebuje miłości.
Kolejnego dnia podjechałem pod dom Natalii dość wcześnie rano. Niby koncert był dopiero o 21, ale lepiej być wcześniej niż za późno. Napisałem sms'a, że czekam. Po chwili dostałem odpowiedź "Tata". Domyśliłem się, że właśnie wychodzi z domu więc, szybko wyskoczyłem z samochodu i wyciągnąłem z bagażnika pierwszy lepszy zestaw chwytów do gitary.
-Dzień dobry-usłyszałem od szefa, który wyjeżdżał właśnie ze swojej posiadłości i uchylił szybę, żeby zapewne dowiedzieć się co ja tutaj robię.
-Dzień dobry panie prezesie-przywitałem się
-Poza pracą bez takich tytułów proszę-dodał z uśmiechem -A właściwie to co cię sprowadza? Natalka jedzie dzisiaj do Katowic więc z lekcji chyba nici
-Tak tak wiem, tylko że szybko chciałem podrzucić jej chwyty o które mnie prosiła -uniosłem plik kartek, które trzymałem w dłoni
-Mhm, to biegaj bo ona już chyba się zbiera.
-Jasne, to do zobaczenia- odwróciłem się w stronę bramy i odetchnąłem z ulgą, że tak łatwo poszło. Byłem z siebie dumny, że tak na poczekaniu udało mi się wymyślić całkiem niezłe kłamstwo. Ale z drugiej strony czułem się dziwnie, że muszę tak ściemniać przed panem Arturem.
-A Mateusz zapomniał bym!-usłyszałem kiedy już byłem na ścieżce- Dziękuje Ci za to co zrobiłeś dla mojej żony!-posłał ciepły uśmiech w moją stronę co ja odwzajemniłem tym samym. Wystawił jeszcze rękę przez szybę, żegnając się i odjechał. Po chwili stałem już pod drzwiami i czekałem aż Natalka mi je otworzy.
-Przyniosłem Ci chwyty-wyciągnąłem kartki w jej stronę
-Co?-była zdziwiona -Aaaaa rozuumiem. Dzięki! hahaha- zorientowała się o co chodzi-To miłe z twojej strony, że fatygowałeś się z rana do mojego domu, żeby wręczyć mi ten plik kartek-powiedziała teatralnym tonem na co oboje zaśmialiśmy się. Wpuściła mnie do środka i zaczęła zbierać rzeczy do torby a ja oparłem się o framugę drzwi i przyglądałem się jej z uśmiechem.
-Powiem Ci, że nieźle Ci się udało przechytrzyć mojego tatusia- z uznaniem pokiwała głową
-Też tak sądzę.-byłem powściągliwy z słowach bo cały czas patrzyłem jak zgrabnie się porusza, z taką lekkością. Wygląda dzisiaj tak pięknie, te lekko pofalowane zmierzwione włosy i ten uśmiech, który sprawił że ja również się uśmiechnąłem.
-To ja już jestem gotowa-stanęła przede mną i się wyszczerzyła
-Strasznie jesteś wesoła coś się stało?-popatrzyłem wnikliwie w jej oczy
-Hmmm, jestem podekscytowana, tym że znowu gdzieś razem jedziemy-przybliżyła się do mnie i musnęła dłonią moje ramię śledząc swój ruch wzrokiem.-A tak poza tym to myślałam w nocy o tym wszystkim i masz racje to są problemy moich rodziców, co ma być to będzie a ja nic na to nie poradzę. Muszę zająć się swoimi sprawami i żyć według tego co sobie zaplanowałam.-spoważniała i przedstawiła mi krótko swoje myśli, na koniec wzruszając ramionami.
-I takie myślenie mi się kochanie podoba-objąłem ją w pasie po czym skierowaliśmy się w stronę samochodu.-Co prawda trochę mniej podoba mi się, że doszłaś do tego w nocy zamiast spać-dodałem po chwili na co dostałem kuksańca w bok.
____________________________________________________
Udało się hahaha! Powiem tak nie do końca z tego rozdziału jestem zadowolona, ale wstawiam go żeby nie było tutaj zbyt długiej przerwy :/ Pisałam pierwszy raz od strony Mateusza i szczerze nie było to łatwe i chyba też nie do końca mi wyszło, ale gdybyście mimo wszystko chcieli jeszcze coś przeczytać z jego perspektywy to dajcie znać. Oczywiście wszelkie sugestie mile widziane! :D
P.S Może nie udzielacie się w komentarzach, ale dziękuje za każde wyświetlenie ;)
Czekam na kolejny rozdzial ;)
OdpowiedzUsuńrównież czekam na kolejne rozdziały, bo bardzo mnie wciągneło :)
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńskorzystam z okazji i zaproszę wszystkich na mojego bloga gdzie piszę również opowiadania, ale nie wiem czy tak samo ciekawe jak to ;) jednak zapraszam! http://idyllicznaczytelnia.blogspot.com