sobota, 24 czerwca 2017

Rozdział XVII

-Hej, kochanie co się stało?-zapytał z lekkim przerażeniem, chyba wyglądałam okropnie. Chciałam mu odpowiedzieć, a nawet jeśli to nie mogłam nic z siebie wydusić. Wybuchnęłam płaczem i wtuliłam się w niego z całej siły a on szczelnie mnie objął. Nareszcie poczułam ciepło i błogość. Trzymał mnie tak w objęciach do póki nie przestałam się trząść od płaczu, cały czas głaskał mnie po głowie całował po włosach. Kiedy względnie się uspokoiłam odsunęłam się od niego na niewielką odległość.
-Przepraszam-cicho wyszeptałam, a on otarł dłonią moje policzki, które były całe mokre od łez. Kontynuowałam -to nie jest tak, że nie chcę powiedzieć im prawdy... chcę, chciałabym nie musieć się chować z tym jak cię kocham... Ale nie mogę TERAZ tego zrobić. Zależy mi na tobie i nie chcę żebyś myślał, że jestem taką małolatą, która nie wie czego chcę, nie umie się zdecydować i jest niedojrzała-cały czas patrzyłam w jego oczy, ale nie było w nich bólu, jedynie ciepło, które mnie rozgrzewało, dodawało mi otuchy. Potarł jeszcze raz dłonią mój policzek i leciutko się uśmiechnął.
-Natalia, gdybym tak myślał to bym z tobą nie był tutaj, ani w ogóle. Nie jesteś dla mnie żadną małolatą. Chyba Ci tego nie mówiłem, ale to ile masz lat nie ma dla mnie żadnego znaczenia. To ja Cię przepraszam, że zachowałem się jak idiota, strzeliłem focha i wyszedłem, że zostawiłem Cię w takiej sytuacji. Cały dzień o tym myślałem, głupio mi. Naprawdę. Kocham Cię-przytulił mnie i oparł głowę na moim ramieniu. To kocham cię zabrzmiało tak pięknie. -A powiedz mi co u mamy? Jak się ma?
-Nie wiem czy dam radę Ci teraz o tym opowiedzieć
-Nie musisz- odpowiedział dalej mnie przytulając
-Nie no dobra, powiem teraz. Krótko i na temat, bo nie mam ochoty się nad tym rozwodzić. Hah, no właśnie rozwodzić. Wgl dzisiaj był chyba najgorszy dzień w moim życiu-zaczęłam -rano dowiedziałam się, że nie wiadomo czy mama odzyska sprawność,a po południu że ma kochanka. Rozumiesz? Moja mama pieprzy się z obcym facetem.-powiedziałam dosadnie z odrazą
-Co? Jak to? Nati pewna jesteś?
-Nie widziałam ich w jednoznacznej sytuacji, ale on tam był, siedział przy jej łóżku i trzymał ją za rękę.
-Spokojnie słońce, nie wiesz na pewno, nie wydawaj wyroku jak nie masz niezbitych dowodów.-na chwilę zapanowała cisza, nie wiedziałam co mam odpowiedzieć dalej jakoś to wszystko nie mieściło mi się w głowie. -Skarbie a nawet jeśli to nie koniec świata. Twoja mama na pewno kocha cię tam samo jak przedtem.-objął mnie ramieniem
-Na pewno masz rację tylko, że ja czuje odrazę do tego, ogromną.-zacisnęłam powieki
-Ułoży się, zobaczysz. Pamiętaj, że masz mnie, a ja zawsze cię będę wspierał.-pocałował mnie ciepło w głowę.
-Zwiozę cię do domu co? Już późno twój tata na pewno się martwi.
-Nie mam ochoty wracać...-odparłam obojętnym tonem
-Skarbie... proszę nie smuć się już, musisz żyć normalnie. Wiesz w sumie to są problemy, które powinni załatwić twoi rodzice...-przez chwile nie odpowiadałam
-Nigdy nie wiedziałam dlaczego dzieci tak się wkurzają na swoich rodziców kiedy się rozwodzą, albo mają kochanków. Myślałam sobie, że przecież w końcu miłość nie wybiera.., a teraz, teraz sama przez to przechodzę-otarłam dłonią łzę spływającą po moim policzku.-Mogę spać u Ciebie?- odezwałam się po chwili ciszy i popatrzyłam mu z nadzieją w oczy
-Natalka, strasznie bym chciał-westchnął, ale myślę że jednak powinnaś wrócić do domu. Kochanie od problemu nie można uciekać, musisz wrócić i się zmierzyć z tymi trudnymi chwilami.-objął mnie.- Ja tyle lat uciekałem i wierz mi nic dobrego z tego nie wynikło, naprawdę gdybym mógł cofnąć czas to na pewno bym tak nie wystawił moich rodziców. Zrobiło mi się dziwnie kiedy odmówił, ale zaraz zrozumiałam, że robi to dla mojego dobra.
-Boże, co ja bym bez Ciebie Mateusz zrobiła?-ujęłam jego twarz w dłonie -Tylko dzięki tobie czuje, że dam jakoś radę przez to przejść- potarłam kciukiem jego policzek i oparłam głowę o jego ramię. Zamknęłam oczy i próbowałam chociaż przez chwilę  nie myśleć o problemach, ale mimo tego, że był przy mnie i mogłam się w niego wtulić cały czas myślałam jak to wszystko teraz będzie wyglądało... -podniosłam głowę i zapytałam go cicho lekko zachrypniętym głosem
-Odwieziesz mnie do domu?
-Yhym, wstawaj-podniósł się i podał mi rękę.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce dochodziła 22. Mateusz zgasił silnik i przeniósł wzrok na mnie. Uśmiechnął się pokrzepiająco i założył mi kosmyk włosów za ucho.
-Chcesz jechać ze mną w sobotę do Katowic?
-Na koncert tak?
-No tak-potwierdził i zaśmiał się lekko
-Jasne, że chcę-wyraźnie się rozpromieniłam i z wdzięczności obdarowałam go pocałunkami. Wiedziałam, że robi dla mnie wyjątek bo ma w zwyczaju nie zabierać znajomych ani bliskich na swoje koncerty z resztą tak jak pozostali członkowie ich zespołu. Uśmiechnął się szeroko pod wpływem moich czułości.
-Cieszę się, że Ci się spodobał ten pomysł-mówił zadowolony, że udało mu się mnie rozweselić.
-Kocham Cię-jeszcze raz cmoknęłam go w usta i zaczęłam zbierać się do wyjścia.
Po spotkaniu z nim zdecydowanie poprawił mi się humor, teraz tylko zaczęłam odliczać godziny do wspólnego wyjazdu. Kiedy przekroczyłam próg domu w salonie paliła się tylko stojąca lampa obok kanapy. Tata już wrócił, jak zwykle robił coś na laptopie.
-Pracoholik-przerwałam ciszę opierając się o ścianę
-Szukam ośrodka dla mamy
-Aha...-czyli jeszcze nic nie wiedział, może to i dobrze, nie wszystko na raz. Zrobiło mi się go jakoś dziwnie żal. Bardzo kochał mamę a ona zrobiła mu coś takiego. Podeszłam do kanapy i usiadłam obok po turecku. Tata nie odrywał wzroku od ekranu.
-Późno już, gdzie byłaś?
-Trochę się włóczyłam, tu i tam-chciałabym móc mu powiedzieć prawdę, że byłam z Mateuszem, i że pojutrze jadę z nim do Katowic, i że tak bardzo mnie wspiera, ale nie mogłam. Nawet babcia mówiła, że to nie jest najlepszy pomysł a ona zazwyczaj ma rację.
-A ty nie chciałabyś gdzieś wyjechać?-o jak dobrze, że zadał to pytanie
-Właśnie miałam Ci powiedzieć, bo w sobotę w Kato są targi kosmetyczne(sprawdziłam, naprawdę takie są) i chciałbym się na nie wybrać.- czułam się okropnie okłamując go
-Jasne, ale wiesz mi chodziło o jakiś dłuższy wyjazd, nie wiem może jakaś kolonia albo coś takiego- łatwo poszło, nie pytał o szczegóły. A co do wyjazdu na kolonie, to nie nie, nie miałam na takie zabawy w ogóle ochoty. Wiem, że robił to bo nie chciał, żebym przeżywała to wszystko, ale nie umiała bym być tak daleko, nie wiedzieć co aktualnie się tutaj dzieje. Wyjazd odpada. Taka już jestem, lubię mieć wszystko pod kontrolą.
-Raczej nie...
-Zastanów się, nie musisz jechać sama, mogę zapłacić za jakąś twoją koleżankę. Może Matylda chciała by wyjechać?
-Tatooo, wiem że nie chcesz, żebym się zadręczała tym co się teraz dzieje, ale nie, nie pojadę nigdzie. Chce być na miejscu. Wierz mi dam sobie radę z tym.-przytuliłam go
-To zmykaj się kąpać bo już po 22, dawno po wieczorynce.-zażartował po chwili
-No właśnie, ty też idź spać. Praca poczeka-zamknęłam mu laptopa i odeszłam do swojego pokoju.

_______________________________________________________
Witam w pierwszym wakacyjnym poście! Na początku chciała bym życzyć Wam wszystkim udanych, bezpiecznych wakacji, dużo przygód, odpoczynku i spełnienia wszystkich wakacyjnych marzeń! <3 
Jako, że właśnie teraz będę miała bardzo dużo wolnego mam dla was propozycje :D Piszcie w komentarzach jaki wątek mogła bym wpleść w moje opowiadanie, co chciały byście przeczytać a ja postaram się o tym napisać.
Oczywiście zapraszam do komentowania, pisania co może mogłabym jeszcze zmienić i mam nadzieje, że sprawiam Wam przyjemność tymi wypocinami :D
Pozdrawiam! <3

6 komentarzy:

  1. Jak zwykle cudownie ;*
    Co do wątku.. Może Mateusz zbliży się bardziej do Natalii? ;)
    Pozdrawiam kochanie ❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Co masz na myśli pisząc zbliży ? ;) ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Rozdział się piszę :D Przyznam, że ostatnie dni nie były dla mnie łatwe i nie miałam zbytnio głowy do pisania :( A nie chciałabym publikować czegoś z czego nie będę zadowolona :)A właśnie teraz zmieniłam perspektywę i przyznam, że wcielanie się w faceta nie przychodzi mi łatwo :D Mam nadzieje, że poczekacie :D
      Bardzo się cieszę, że ktoś oczekuje na niego, to daje motywacje ;*

      Usuń