-Co tak zamilkłaś?-odezwał się zatrzymując się na światłach i spoglądając w moją stronę.
-Wiesz, trochę już mnie szczęka boli- zaczęłam rozmasowywać policzki na co oboje się roześmialiśmy
-Okey, nie pytam już o nic więcej-ruszyliśmy. Niestety, ja dzisiejszego dnia robiłam dobrą minę do złej gry. Wiele rzeczy leżało mi na sercu, ale nie chciałam tym psuć tego dnia, który był taki ważny dla Mateusza.
Na miejsce dojechaliśmy szczęśliwie po około 3 godzinach i zameldowaliśmy się w hotelu niedaleko centrum Katowic. W pokoju szybko poprawiłam włosy, które miałam dzisiaj w totalnym bezładzie, jednak bardzo podobał się on Mateuszowi
-Możemy już iść? Nie ukrywam, że trochę zgłodniałem...-dobiegł mnie głos chłopaka
-Już, już-odpowiedziałam smarując usta truskawkową pomadką. Roztrzepałam jeszcze odrobinę włosy i wyszłam z łazienki. Mateusz siedział na fotelu pod oknem i podpierał głowę ręką.-Ojej, kochanie no faktycznie mizernie wyglądasz-dodałam z politowaniem i usiadłam mu na kolanach głaszcząc go po głowie
-I co? Teraz to ja będę się musiał poprawić-zrobił zmartwioną minkę
-Spokojnie, spokojnie taki lizusek to ostatnio hit na wybiegach-zapewniłam go szeroko się uśmiechając
-Mieć za dziewczynę szafiarkę-pokiwał głową i przewrócił oczami
-Ej! Wiesz co? Ja nie jestem żadną szafiarką-oburzyłam się dalej się z nim przekomarzając-Chodź bo zaraz ja też zgłodnieje-wstałam i udałam się w stronę drzwi
-Dobrze panno NIE szafiarko- podniósł się z fotela z westchnieniem.-Wiesz co? Całkiem zapomniałem, że przecież nie przywitałem się dzisiaj z tobą-po chwili już stał obok mnie z szelmowskim uśmiechem
-To już chyba na to trochę za późno- zatrzymałam wzrok na jego ustach, bawiąc się łańcuszkiem na mojej szyi. Uwielbiałam go uwodzić w taki subtelny sposób. Kiedy już lekko pochylił się nade mną, mając w planach złączenie naszych warg wyminęłam go i wyciągnęłam dłoń w kierunku klamki. Wyprzedził mnie i przyparł lekko do drzwi, opierając się o nie jedną ręką.
-Byłbym totalnie nie wychowany, gdybym tego błędu nie naprawił.-jego zewnętrzna strona dłoni musnęła czułym dotykiem moją żuchwę a kciuk spoczął na dolnej wardze. Zmrużyłam tylko oczy i już po chwili nasze usta były złączone w soczystym pocałunku. Wygrał, jak zwykle. Jestem uległa jeśli chodzi o niego. Poza tym dlaczego miała bym sobie odmawiać takiej nieziemskiej przyjemności? Przysięgam, że nie znam lepszego uczucia od tego kiedy mnie całuje i nie chcę myśleć jak nauczył się robić to tak dobrze. Nasze przywitanie potrwało chyba troszkę nienaturalnie długo, ale w końcu udało nam się wyjść z pokoju i zjechać windą na parter, gdzie czekali już na nas chłopaki. Lubiłam przebywać w ich towarzystwie, zawsze działo się coś zabawnego a ja uwielbiam się śmiać. Poza tym faceci są mniej problemowi niż dziewczyny, nie zioną zazdrością, ani nie oceniają w skali od 1 do 10 twojej stylówki. Oni chyba też za mną przepadają, więc wszystko jest w jak najlepszym porządku.
Koncert odbył się parę minut po 21 w jednym z Katowickich klubów, ale widać było że ludziom faktycznie zależało na ich muzyce, a nie tylko na dobrej zabawie. U mnie nastąpił niestety mały spadek formy, bo kiedy chłopcy przygotowywali cały sprzęt i wszystkie te inne rzeczy to ja
siedziałam sama w pokoju, snując czarne scenariusze mojego aktualnego życia. Co prawda Mateusz
proponował mi, żebym pojechała z nimi ale nie chciałam przeszkadzać i tak już wystarczająco "naruszyłam regulamin". Nienawidzę się tak czuć, nienawidzę się zadręczać, podczas całego mojego rozmyślania nagle wydaje mi się, że moje życie jest dziwnie bezwartościowe, za bardzo skupiam się wtedy na negatywnych stronach danego problemu. Mimo tego, że robiłam wszystko, żeby tylko nie
myśleć miałam to wszystko z tyłu głowy. Jestem po stokroć wdzięczna Mateuszowi że zabrał mnie tu dzisiaj bo gdyby nie to to pewnie leżała bym i płakała w poduszkę, dosłownie, a płacz u mnie to jest stan naprawdę krytyczny. Chcąc, więc choć trochę się rozluźnić zamówiłam drinka o kuszącej nazwie, który okazał się dość mocno alkoholowy, ale przyniósł efekt już po kilku łykach moje samopoczucie było coraz bardziej zadowalające. Dodam tylko, że naprawdę na co dzień nie pije, hmm może z racji mojego młodego jeszcze wieku? Nie, właściwie to nie, moi niektórzy rówieśnicy to tacy agenci, że potrafią co tydzień leczyć kaca, ale mnie jakoś tak bardzo nigdy do tego nie ciągnęło. Od czasu do czasu na jakiejś imprezie mały drink albo lampka wina czy szampana.
Po koncercie rozległy się gromkie brawa. Cieszyłam się jak głupia, że wszystko pięknie się udało, siedziałam przy barze i szeroki uśmiech nie schodził mi z ust, do czasu aż zobaczyłam jak jakaś długowłosa brunetka w małej czarnej opinającej idealnie jej kształty podchodzi do MOJEGO chłopaka i zaczyna z nim konwersować niemiłosiernie się przy tym szczerząc i trzepocząc rzęsami. Wiedziałam, że i tak nie ma u niego najmniejszych szans, ale postanowiłam utrzeć jej nosa. Dopiłam ostatni łyk drinka i z gracją zeszłam z wysokiego stołka. Podeszłam do nich z całą swoją pewnością siebie i nie zważając na to, że "rozmawiają"( to znaczy głownie ona coś tam mówiła a Mateusz co było widać po jego minie słuchał jej tylko z grzeczności)
-Kochanie, było cudownie!-chwyciłam jego twarz w dłonie, stając lekko na palcach i pocałowałam go czule a on odpowiedział mi tym samym. Chcąc jednak zachować dobre maniery odwróciłam się w stronę dziewczyny. Jej mina przysięgam była bezcenna, w jej oczach widać było taki zaskoczenie, a szczęka opadła jej dosłownie. Doprawdy nie wiem co ją tak zdziwiło.
-A ty jak się bawiłaś?-grzecznie zapytałam, nie miałam zamiaru zgrywać zimnej, zazdrosnej suki
-Świetnie, dziękuje-uśmiechnęła się do mnie fałszywie i odpowiedziała.
-A mogła bym jeszcze zdjęcie z tobą?-zwróciła się do Mateusza
-Jasne-wzruszył ramionami
-To może ja zrobię-zaproponowałam i ledwo powstrzymywałam rozbawienie kiedy brunetka przeniosła na mnie zdziwiony wzrok, zapewne tym że mimo tego iż przed chwilą próbowała wyrwać mi chłopaka jestem dla niej taka życzliwa. Podchodząc tam faktycznie nie miałam takiego zamiaru, ale po szybkim zastanowieniu doszłam do wniosku, że nie będę rezygnować ze swojego stylu bycia i pokaże jej prawdziwą klasę. Szanuje każdego człowieka, ale NIE CIERPIĘ takich lal, które nic sobą nie reprezentują i myślą, że jak pokażą trochę dekoltu i uda to świat jest ich. Dziewczyna podziękowała i zniknęła w tłumie ludzi, którzy już dali się ponieść muzyce puszczanej przez dj.
-Nati co to było?-zapytał roześmiany Mateusz rozkładając ręce.
-Prawdopodobnie twoja nowa fanka.-krótko to skwitowałam zerkając w tył
-Nie ona-machnął ręką. TY, wow!
-Po prostu wkurzają mnie takie lalki i tyle- czułam jak alkohol krąży po moich żyłach. Pozwoliłam mu się objąć lekko tracąc przy tym równowagę, co nie umknęło jego uwadze.
-Piłaś już coś?-spoważniał i spojrzał na mnie wnikliwie spod czoła
-Oj, jednego drinka. Takie maluńkiego, pyci pyci- pokazałam mu mniej więcej rozmiar tej szklanki
-I tyle Ci wystarczy-szepnął mi do ucha kiedy już staliśmy przy naszym stoliku. Nie odpowiedziałam tylko wymownie na niego spojrzałam.
-Koncert się udało, pięknie, ładnie a teraz trzeba to opić-podsumował Łukasz-Co komu zamówić? Po kolejce?-wszyscy wyrazili swoją aprobatę i już po kilku minutach otrzymaliśmy kieliszki z przezroczystym płynem oraz szklanki z colą do przepicia. Przyznam, że nigdy nie piłam czystej wódki, ale właściwie dlaczego miałam nie spróbować? Kiedy unieśliśmy kieliszki do ust mój chłopak udał, że nie widzi mojego czynu, ale widziałam po nim, że nie jest zadowolony. Po przełknięciu alkohol spłynął po moim gardle niczym płomień i pozostawił gorzki smak w ustach, na który się skrzywiłam i szybko pozbyłam się go pijąc cole. W ogóle mi to nie smakowało, ale zrobiłam to z dwóch powodów: po pierwsze chciałam poczuć się jeszcze bardziej zrelaksowana, po drugie: poczułam potrzebę pokazania mojemu ukochanemu, że nie zawsze może mi mówić co mi wolno a co nie. Chłopaki prowadzili ożywioną konwersacje o swoich dotychczasowych doświadczeniach koncertowych, a ja wysłałam Matyldzie kilka snapów i przeczytałam SMS'a od taty "O której jutro
wracasz?" Nie miałam pojęcia, więc odpisałam, że będę późnym popołudniem. Myślę, że wyrobimy
się do tego czasu.
-Jeszcze raz to samo?-Łukasz skierował w naszą stronę pytanie
-Mhm-potwierdziłam tak jak wszyscy
-Weź 4, Natalka już nie pije-oburzyłam się na jego słowa i zmierzyłam go gniewnym spojrzeniem. Przy stoliku zapanowała niekomfortowa cisza, którą na szczęście przerwał Wojtek zaczynając jedną ze swoich historii. Huśtawka moich nastrojów doprowadzała mnie już dzisiaj na skraj wytrzymałości. Nie chcąc zbytnio pokazywać swoich emocji tutaj, wstałam.
-Gdzie idziesz?-zapytał Mateusz, chwytając moją rękę
-Do toalety-odpowiedziałam obojętnym tonem i delikatnie uwolniłam się z jego uścisku. Byłam na niego zła. Wiedziałam, że chcę dla mnie dobrze, ale irytowała mnie to że nie chcę wyluzować się razem ze mną i bawi się znowu w mojego starszego braciszka. Po wyjściu z toalety zamówiłam taksówkę. Straciła już ochotę na jakąkolwiek zabawę. W samochodzie zdążyłam odrobinę ochłonąć, więc kiedy przekroczyłam próg pokoju czułam się już praktycznie trzeźwa. W międzyczasie zignorowałam 2 wiadomości i kilka połączeń od Mateusza. Wyciągnęłam z torby rzeczy i udałam się pod prysznic, który już całkowicie mnie otrzeźwił. Ledwo zdążyłam wejść na łóżko i po raz kolejny sprawdzić co dzieje się w wielkim świecie(tak wiem jestem uzależniona od social mediów) kiedy usłyszałam piknięcie w drzwiach sygnalizujące to, że ktoś właśnie wchodzi do środka. Nie przerwałam swojej poprzedniej czynności, ale serce zaczęło mi mocniej bić ze zdenerwowania. Ku mojemu zaskoczeniu Mateusz nic się nie odezwał jedynie zabrał rzeczy z pokoju i wszedł do łazienki. Zaczęło mi być głupio, że tak postąpiłam, że zepsułam zapewne całe ich afterparty i że tak odwdzięczyłam mu się za jego troskę. Za kilkanaście minut wrócił do pokoju i stanął obok łóżka.
-Chcesz wiedzieć dlaczego to zrobiłem?-uniosłam głowę i popatrzyłam na niego. Nie był zły, ale chyba trochę zawiedziony moim zachowaniem. Nie odezwałam się, więc uznał że może kontynuować.
-Bo wiem, że zrobiłaś to dzisiaj po to, żeby nie myśleć, a alkohol to nigdy nie jest dobre wyjście-patrzył mi cały czas w oczy. Wiedziałam, że jeszcze nie skończył, więc nadal milczałam. Ściągnął koszulkę.-zaskoczył mnie tym, z początku nie wiedziałam o co chodzi. I właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że nigdy wcześniej tego przy mnie nie zrobił. Tylko zaraz, właściwie dlaczego?
Miał kilka tatuaży, ale nie sądzę żeby tego się wstydził bo tylko dodawały mu uroku i szalenie mi się podobały. Na odpowiedź nie musiałam długo czekać. Spojrzałam niżej i dostrzegłam, że ma również kilka blizn w dole brzucha. Posłałam mu pytające spojrzenie, ale domyślałam się, że historia nie będzie miła, słodka i przyjemna.
-I uwierz mi Wiem co mówię-nie miałam pojęcia czego mogę się spodziewać i bałam się tego co mi powie.-Pierwsze co zrobiłem jak się dowiedziałem, że Julka... to wypiłem pół litra bo, rany to co ja wtedy czułem to, to jest nie do opisania, ale dobra nie o tym teraz.-widziałam, że się denerwuje- I tak dzięki temu czułem się lepiej no bo przecież nic nie myślałem i piłem tak sobie często, siedziałem sam w swoim pokoju i nie otwierałem nikomu, z początku się próbowali dobijać, ale później im przeszło. Nie byłem uzależniony ani nic z tych rzeczy, po prostu piłem bo sobie nie radziłem z samym sobą, nienawidziłem się za to co zrobiłem. I jakoś po tygodniu, dokładnie po jej pogrzebie-mocniej zacisnął dłoń-Wróciłem do domu, byłem pod ścianą w tak cholernie beznadziejnym stanie, że nie wiedziałem co się ze mną w ogóle dzieje, co ja robię. Znowu piłem i piłem, a że byłem sam no to opróżniałem barek ojca i z tej przerażającej bezradności zacząłem tłuc te butelki, usiadłem na dywanie i stwierdziłem, że jestem takim skurwysynem, że tak się sobą brzydzę i wziąłem do ręki kawałek tego szkła i ciąłem się nim, nieudolnie, trzęsącą ręką, ciąłem się i zwyczajnie płakałem. Nie chciałem się zabić, nie. Chciałem tylko się jakoś "oznaczyć", a nie zrobiłem tego na rękach bo byłem tchórzem, zwyczajnym tchórzem. No, ale nie udało mi się tych ran narobić jakoś dużo, bo mama wróciła i znalazła mnie tam siedzącego między tymi potłuczonymi butelkami, resztkami tego co w nich było i w koszuli poplamionej krwią, z tym szkłem w ręce i bezradnie płaczącego. Później pamiętam już wszystko słabo, wiem tylko że ona do mnie podbiegła spanikowana i krzyczała żebym to odłożył a ja się tylko do niej przytuliłem i jeszcze bardziej płakałem. I dobrze, że mnie wtedy znalazła bo nie wiem co zrobił bym dalej... Niepotrzebnie wtedy wszystkim wmawiałem, że jest dobrze, wolałem być z tym sam.-ciężko westchnął. Natalia mówię Ci to wszystko nie żeby się nad sobą użalać i rozpamiętywać, ale żeby Ci pokazać jak bardzo złym wyjściem jest topienie smutku w alkoholu, on odbiera rozum. Nie każe Ci w ogóle nie pić, dla zabawy okey, ale nie dla zapomnienia. Ja ledwo wyszedłem z tego cało... minąłem się o parę centymetrów z tętnicą.-miałam świeczki w oczach po tym co usłyszałam, do tej pory myślałam, że takie historie zdarzają się tylko w filmach, ale nie jedna z nich przydarzyła się kiedyś najbliższej mi osobie. Zdałam sobie sprawę z tego, że żyje pod kloszem i nie mam zielonego pojęcia jakie życie potrafi być okrutne.-dalej stał w tym samym miejscu i chyba czekał na jakąś moją reakcje. Nie umiałam nic powiedzieć. Wstałam pośpiesznie i wtuliłam się w niego szeptając "Przepraszam". Objął mnie.
-Przepraszam, zachowałam się idiotycznie, przepraszam. Zepsułam wszystko, całą zabawę. Resztę przeproszę jutro, obiecuje.
-Zależy mi na tobie bardzo, wiesz jak się bałem, że ktoś Ci coś zrobił. Proszę Cię nigdy więcej mi tego nie rób.-przycisnął mnie mocniej do siebie.-w głębi duszy mimo wszystko cieszę się, że mam takiego anioła stróża, który chroni mnie przed głupimi wyborami, że jest taki opiekuńczy, dojrzały. Odsunęłam się na kilka centymetrów i czule dotknęłam jego blizn. Mam świadomość tego, że jestem pierwszą osobą, która to robi i jest mi dobrze z tym, że darzy mnie takim zaufaniem. Uniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy. Kąciki jego ust delikatnie się uniosły. Pocałował mnie w czoło i odsunął się biorąc do rąk koszulkę.
-Możesz dzisiaj jej nie zakładać?- zapytałam nieśmiało. Pewnie dla wielu to głupota, ale chcę spać jeszcze bliżej niego, chcę czuć zapach jego skóry. Odłożył ją na fotel i położył się. Nic już nie mówił. Zdaje sobie sprawę, że nie było mu łatwo powiedzieć mi to wszystko, znowu wrócić do tamtych chwil. Położyłam się obok, a on przygarnął mnie do siebie. Po chwili jego oddech się unormował, zasnął. Chociaż wiedziałam to od dawna, że człowiek to nie tylko zbiór komórek to dopiero w tym momencie naprawdę to do mnie dotarło. Liczy się dusza, tam zapisuje się każde nasze doświadczenie i to czyni nas wyjątkowym.
_________________________________________________________________
Hej, mam nadzieje, że rozdział się podobał ;) Jeśli już tu jesteście to wspomnijcie w komentarzu jak tu trafiliście. Bardzo Was o to proszę, zajmie to kilka sekund (nie trzeba się logować) a jest mi ta informacja potrzebna ;) Z góry dziękuje! Tradycyjnie możecie pisać swoje spostrzeżenia, sugestie, cokolwiek.
Pozdrawiam! <3
Pozdrawiam! <3

Ale mega! ♥
OdpowiedzUsuńJestem zachwycona tym rozdziałem :D Fajnie, że Mateusz się w końcu przed nią tak otworzył ;)
Nie byłabym sobą, gdybym nie zaprosiła do bloga, ale tym razem do nowego! :) https://teacherxlove.blogspot.com