czwartek, 25 maja 2017

Rozdział XV

Tej nocy spałam niespokojnie. Budziłam się wielokrotnie. Patrzyłam na niego obok, przytulałam się mocniej i zasypiałam znowu. Jego silne ramiona dodawały mi spokoju i bezpieczeństwa. Rano obudził mnie straszny koszmar w którym szłam całkowicie sama przez ciemny las, nie miałam telefonu nic. Byłam całkowicie samotna, las się nie kończył a ja biegłam i biegłam aż w pewnym momencie zobaczyłam ogromnego wilka, który zaczął mnie gonić i szczerzył ogromne kły, które ociekały śliną. Otworzyłam oczy z krzykiem i zobaczyłam nad sobą przystojną twarz mojego chłopaka. Ulżyło mi, że to tylko sen. Przytuliłam się do niego kurczowo próbowałam unormować oddech.
-Już dobrze, to tylko sen. Spokojnie, jestem z tobą.-powtarzał i pocierał moje plecy. Spojrzałam na zegarek było dopiero parę minut po 6. Zaczęłam się zastanawiać czy tata wrócił do domu, bo jeśli tak to może być ciekawie, kiedy zobaczył samochód Mateusza a jego nie było nigdzie więc zapewne spał u mnie. Z drugiej strony, gdyby tak było to pewnie już dawno by tu zawitał. Skarciłam się w myślach za to, że tak się tym przejmuje. W końcu to jest moje życie a Mateusza kocham i nie rozstanę się z nim tylko dlatego, że nie będzie podobać się to moim rodzicom. Mimo wczesnej godziny już nie zasnęłam patrzyłam tylko jak mój skarb beztrosko śpi. Biedny musiał tu ze mną leżeć od 19 chociaż w ogóle nie był śpiący. Jakie to szczęście, że go mam. Jestem pewna, że bez niego nie dała bym rady. Dawał mi poczucie, że nieważnie co się stanie, co będzie z moja mamą to ja nigdy nie zostanę sama. Co jakiś czas przeczesywałam jego włosy, delikatnie, żeby go nie obudzić.Po paru minutach stwierdzając, że i tak nie zasnę wydostałam się z łóżka i założyłam dłuższy sweter. Oparłam się o ścianę i patrzyłam na Mateusza, który spał z taką przecudowną minką a jego pełne usta wyglądały tak kusząco, że miałam ogromną ochotę podejść i poczuć ich miękkość pod swoimi wargami. Powstrzymałam się jednak i cichutko wyszłam z pokoju. Usiadłam na kanapie w salonie i wzięłam do ręki telefon. Nie miałam żadnych połączeń od dziadków ani taty więc pewnie wszystko było w porządku. Postanowiłam mimo wszystko zadzwonić do babci i upewnić się w moich przypuszczeniach. Okazało się, że ją obudziłam, bo z mamą wszystko w porządku a oni przyjechali do domu by nieco się przespać. Tata nie chciał podobno słyszeć o powrocie do domu i całą noc przy niej siedział. Uspokoiłam się po tej rozmowie i poszłam do kuchni przygotować coś na śniadanie. Miałam jeszcze sporo czasu, dopiero dochodziła 7 więc wzięłam się za smażenie naleśników. Kiedy dosmażałam ostatniego w progu stanął Mateusz, jeszcze lekko zaspany z rozczochranymi włosami, które uwielbiałam. Pomyślałam, że mogłabym mieć takie widoki codziennie. Podszedł mnie od tyłu i oplótł ramionami w talii. Uśmiechnęłam się i przygryzłam wargę. Ta bliskość sprawiała mi tak niewypowiedzianą radość. Musnął ustami moją szyję po czym oparł głowę na moim ramieniu.
-Wyspałeś się?-uniosłam rękę, żeby dotknąć jego policzka
-Trochę się kręciłaś, ale nie narzekam
-Ej!-żartobliwie dałam mu kuksańca w bok
-Ała!-zaśmiał się-Żartowałem, spać z tobą to sama przyjemność droga panno-przyparł mnie do blatu i oparł dłonie na moich biodrach. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Złączył nasze usta w czułym pocałunku, którego nie omieszkałam nie odwzajemnić.
-A jak z mamą?- zapytał z troską patrząc mi w oczy?
-Wszystko w porządku, noc minęła spokojnie. Mam nadzieje, że będzie już tylko lepiej.-przytuliłam się do niego.
-Na pewno-krzepiąco potarł moje łopatki
-Chciała bym zaraz się zebrać i jechać do niej-wyswobodziłam się z objęć i położyłam na stole talerze ze śniadaniem.
-Okey, to może podjedziemy na chwilkę do mnie, chciałbym się przebrać, zabrać ładowarkę...
-No właśnie, skarbie...-podeszłam do niego bliżej i ujęłam w dłonie jego przedramiona-Nie musisz ze mną jechać, jedź do domu, odpocznij, masz w końcu chyba trochę pracy po jutrze gracie koncert. Ja sobie naprawdę dam radę.-uśmiechnęłam się zapewniająco
-Ale nie ma żadnego problemu, chcę być przy tobie.-przez chwilę, tylko na niego patrzyłam
-Aha... Chodzi o twojego ojca?-spuścił wzrok- Nie chcesz, żeby mnie tam zobaczył prawda?-nie odpowiedziałam, ale tak właśnie o to poniekąd mi chodziło
-Okey... -widziałam, że posmutniał(?)
-To nie tak, ale naprawdę dla mnie to skomplikowane, nie takie hop siup. Nie mogę teraz im tego ot tak powiedzieć. A kiedy się tam razem pojawimy to na 100% zaczną się czegoś domyślać
-No i czego się boisz? Bo ja trochę nie rozumiem. Twój tata to naprawdę spoko facet.
-Nie znasz go. Wyluzowany pan tatuś? Tak go widzisz no nie? I owszem jest kochany, troszczy się o mnie i robi dla mnie wszystko. Tylko tutaj pojawia się maleńki problem. On jest zbyt opiekuńczy.
-O co ma być zły? O to, że jesteś z kimś kto cię kocha? Dla kogo jesteś całym światem, z kimś kto by cię nigdy nie skrzywdził.-mówił z lekkim rozżaleniem w głosie
-Ale ja to wszystko wiem. Tylko, że on tego nie wie, i i tak będzie snuł te swoje teorie. Wierz mi.- delikatnie wysunął ręce z moich dłoni.
-Dobra, może masz racje... W takim razie ja się zbieram, może nie ryzykujmy-pocałował mnie w policzek i ruszył do drzwi
-Nie no, proszę zostań, daj spokój.-nie zareagował. Rzucił tylko cześć spod drzwi i wyszedł.
No to dorobiłaś Natalia. Boszeeee- westchnęłam i usiadłam obok moich cudownych naleśników, które teraz będę musiała sama skonsumować. Czułam się naprawdę głupio, było mi bardzo przykro. Pierwszy raz go tak chyba zraniłam(?) Bolało mnie to, że go to boli. Ale zaraz w końcu powinien mnie zrozumieć i nie robić mi wyrzutów jeśli mnie kocha, jeszcze w takiej sytuacji kiedy go potrzebuje. Gubiłam się w swoich rozmyślaniach. Na wspomnienie jego słów z przed chwili o tym kim dla niego jestem rosło mi serce ale zaraz przypominałam sobie o tym jak beznadziejnie potoczyła się sytuacja. To było pierwsze nasze małe nieporozumienie i nie było mi z tym wygodnie. Kilka razy brałam telefon do ręki i wybierałam jego numer, chciałam go przeprosić ale ostatecznie stwierdziłam, że nie można działać w emocjach, musimy dać sobie chwilkę, ochłonąć.
Z lekkim niepokojem zjadłam śniadanie i udałam się na górę, żeby się ogarnąć. Chociaż przyznam szczerze, że ostatnio wyglądałam jakoś lepiej, bardziej promienna cera, włosy też miałam jakieś takie ładniejsze. Wydaje mi się, że nabrałam pewności siebie. To prawda, że kobieta rozkwita przy odpowiednim mężczyźnie.  Z racji tego, że pogoda niezbyt dopisywała założyłam długie jeansy, top w kolorze pudrowego różu i szary kardigan sięgający mi do łydki. Zamówiłam taksówkę i pojechałam do szpitala. Pod salą nie zastałam nikogo, widziałam jedynie mamę przez szybę. Spała. Nie wyglądała najlepiej, była blada i miała podkrążone oczy. Jednak z tego co przekazał mi lekarz wszystko przebiegało poprawnie. Za pozwoleniem pana doktora po założeniu niebieskiego płaszcza weszłam do środka i usiadłam przy łóżku. Delikatnie chwyciłam mamę za rękę. Po kilku minutach dołączył do mnie tata z kubkiem kawy. Widać było, że jest padnięty. Pocałował mnie w czubek głowy i przysunął sobie mały obrotowy stołeczek.
-Jak się czujesz?-zapytał mnie
-Okey- uśmiechnęłam się krzepiąco
-Wyspałaś się?-dalej prowadził wywiad
-Tak wyspałam się, zjadłam śniadanie, jest mi ciepło, nie nie chce kawy. -wyprzedziłam serie jego pytań
-Dobrze, dobrze już o nic nie pytam-uniósł ręce w geście poddania się
-A ty? Szczerze marnie wyglądasz, może jedź do domu, prześpij się trochę. Ja zostanę tutaj.
-Nie ma takiej potrzeby, dobrze się czuje.
-Jasne...-odwróciłam wzrok i spojrzałam na mamę- Jeden z rodziców w szpitalu już mi wystarczy. -dosadnie skwitowałam
-Dobrze..., pojadę ale po obchodzie, chce wiedzieć jaka jest sytuacja.- ułożyłam usta w wyraz zwycięskiego uśmiechu.
Obchód odbył się punktualnie o godzinie 10. Learze dość długo badali mamę, która już zdążyła się obudzić. Po badaniu jeden z nich wyszedł do nas i niestety nie miał zbyt dobrych wieści.
-I jak?-odezwał się nerwowo tata
-Nie ma już zagrożenia życia, ale nie wszystko jest tak jak zaplanowaliśmy
-Co to znaczy?
-To znaczy, że pani Anna ma problem z poruszeniem prawą nogą... Podczas wypadku doszło do ucisku kręgosłupa. Co prawda odbarczyliśmy rdzeń, ale mogło dojść do pewnych uszkodzeń związanych z jego długim obciążeniem.
-Czyli co? Żona nie będzie chodzić?
-Bardzo prawdopodobne jest, że to tylko tymczasowe zaburzenie. Minęła dopiero nie pełna doba od operacji. Proszę na razie się tym nie przejmować. Są bardzo duże szansę, że to się cofnie w ciągu najbliższych dni, może nawet już dzisiaj nastąpi niewielki progres. Jedno jest pewne, pani Anna będzie wymagała rehabilitacji, żeby odzyskać pełną sprawność.
-Rozumiem, już dzisiaj zacznę szukać najlepszych ośrodków.
-Proszę być dobrej myśli-lekarz posłał w naszą stronę ciepły uśmiech i udał się korytarzem do kolejnych sali.Widziałam, że ta informacja wstrząsnęła ojcem, ale próbował to ukryć. Dla mnie również był to ogromny szok. Nie wyobrażałam sobie mamy na wózku. To zbyt energiczna kobieta, cały czas coś robi, kursuje praca, dom, wyjazdy, siłownia, zakupy, kosmetyczka. Niestety przyznam, że dla mnie w tym napiętym grafiku zostaje niewiele czasu ale nie pora teraz na żale. Mam nadzieje, że jednak spełni się ten optymistyczny scenariusz czyli po rehabilitacji wszystko będzie po staremu.
Tata tak jak obiecał pożegnał się z mamą i pojechał do domu chwilę odpocząć. Ja również rozmawiałam z moją rodzicielką. Była przygnębiona, z resztą nie ma się co dziwić. Musiałam się mocno powstrzymywać, żeby nie rozpłakać się kiedy patrzyłam jak cierpi. I nie chodzi tutaj o cierpienie fizyczne ale o to dużo gorsze, na które nie ma leków przeciwbólowych. Po tym jak babcia wraz z moim wujkiem przyjechali do szpitala ja się ulotniłam. Umówiłam się z Matyldą na obiad. Może i uciekłam od problemu ale tyle się we mnie nagromadziło, że to kiedy dam upust emocjom było kwestią czasu. W takiej sytuacji pewnie wypłakała bym się na ramieniu Mateusza i jestem pewna, że przyniosło by mi to ukojenie...

1 komentarz:

  1. Nie ma co się dziwić chłopakowi, każdy by tak pewnie zareagował... Ehh, czekam niecierpliwie na ciąg dalszy!
    Pozdrawiam kochanie ;*

    OdpowiedzUsuń