-A ty co byś zrobiła na moim miejscu?-zapytałam Matyldę opierając się o barierkę na moście
-Hmmm, w sumie to nie wiem, ale znasz mnie. Pewnie miała bym to wszystko gdzieś i nie przejmowała się.-wzruszyła ramionami.-Nie mówię, że otwarcie bym im powiedziała, ale nie robiła bym wszystkiego, żeby specjalnie to ukrywać. Myślę, że dobrze by było, żeby się z tym zaczęli "oswajać", żeby zobaczyli że to świetny chłopak.
-W sumie masz racje. Tylko ze mną jest tak, że w jednej chwili mam ochotę im o tym powiedzieć ale kiedy ochłonę to od razu widzę same minusy. A po drugie dobrze wiesz jak było z Kamilem...
-Dobrze wiem, że to była całkiem inna sytuacja. Ja cie do niczego nie namawiam, tylko pamiętaj, że to może dla Mateusza nie być komfortowe.
-Wiem... Cały czas mam przed oczami tą sytuacje z rana. Czuje się trochę winna, że za to co dla mnie robi tak mu się odwdzięczam.
-Tu bym go akurat tak nie usprawiedliwiała bo jednak zostawił cię w ciężkiej dla ciebie sytuacji, a robi to wszystko bo po prostu cię kocha.
-I ja też go kocham-mimowolnie kąciki moich ust się uniosły- Ale w końcu zrobił tak jak chciałam...
-Zrobił, ale tak szczerze chciałaś, żeby wyszedł?
-Tak, tzn chciałam sama jechać do szpitala.-westchnęłam
-Właśnie, a nie żeby sobie poszedł i nie odzywał się cały dzień.
-Mów co chcesz ale na swój sposób postąpił dobrze. Jakby nie wyszedł wtedy to mogło by się zrobić nieprzyjemnie.
-Dobrze, ja już nic nie będę mówić-uniosła ręce w geście poddania a ja się do niej uśmiechnęłam i przewróciłam oczami. Matylda zawsze mnie wspierała, mogłam na nią liczyć w każdej sytuacji, na radę, na to że mnie wysłucha. Różniłyśmy się i właśnie to było najlepsze bo umiała na niektóre rzeczy popatrzeć z innej strony niż ja. Do wszystkiego podchodziła tak lekko, rzadko kiedy przejmowała się tym co pomyślą inni. Zupełnie inaczej niż ja, zawsze rozważna.
-Słońce, tylko pamiętaj, rób to co czujesz. Nie zawsze musisz słuchać mojego głupiego pieprzenia. Kochasz go, więc nie pozwól sobie tego szczęścia odebrać. Nie znam go osobiście, ale spoko gościu się wydaje, a nawet jeśli miało by nic z tego nie wyjść, ALE WIEM, ŻE WYJDZIE to wiesz... całkiem fajna przygoda-odchyliła się do tyłu trzymając się barierki.
-Oj Matylda, Matylda. Dzięki, że ze mną pogadałaś, chyba bym zwariowała, jakbym się komuś nie wyżaliła.
-Wiem, wiem jestem niezastąpiona, kochana, mądra i bla bla bla
-Właśnie taka jesteś. Dzięki.przytuliłam ją.-Będę lecieć, wpadnę jeszcze do mamy do szpitala.
-Pozdrów ją ode mnie-rzuciła w moją stronę kiedy się oddaliłam
-Jasne- odpowiedziałam i pomachałam jej
Tak jak mówiłam wstąpiłam do szpitala, chociaż to co tam zobaczyłam mocno mnie zaniepokoiło. Przy łóżku mamy siedział jakiś mężczyzna. Trochę młodszy od niej, dobrze ubrany, dobrze zbudowany i trzymał ją za rękę. Nie weszłam tam. Bardzo chciałam wierzyć, że to tylko jej znajomy... A mój ojciec oczywiście musiał jechać do firmy bo przecież przez jeden dzień by się bez niego zawaliła. On tam siedzi za biurkiem a tu jakiś facet wyrywa mu żonę. Dla mnie za wiele jak na jeden dzień. W pośpiechu ściągnęłam ochronny, niebieski płaszczyk i szybkim krokiem ruszyłam do wyjścia. Nie do końca umiem powiedzieć na kogo i na co byłam zła, zresztą nie byłam tak zła jak rozżalona. Plątałam się ulicami miasta, nie mogłam sobie znaleźć miejsca. W końcu nogi zaniosły mnie do "naszego" miejsca. Naprawdę miało w sobie coś niezwykłego. Nie zapominało się tam o problemach, ale można było na nie spojrzeć z góry. Mniej więcej tak jakby czas się zatrzymał. Usiadłam na rozłożonym płaszczu ze szpitala, głęboko odetchnęłam i poczułam jak pod moimi powiekami zbierają się łzy. Schowałam twarz w dłoniach i zwyczajnie się rozpłakałam. Czasem trzeba sobie popłakać, bywa że to przynosi ukojenie... Niewiarygodne jak wiele się może na człowieka zwalić w ciągu jednego dnia. Chyba najbardziej nie umiałam sobie poradzić z tym, że moja własna matka może kogoś mieć na boku. Budziło to we mnie dość skrajne uczucia, po prostu brzydziło mnie myśl, że moja mama być może sypia z kimś innym. Na dodatek ta cholerna bezsilność, nie mogłam w żaden sposób zaradzić ani temu, żeby mama odzyskała sprawność, nie mogę jej też rozkazać, żeby się rozstała z kochankiem. Bezsilność to zdecydowanie najgorsze z uczuć, a ja w głębi duszy jestem słaba. Nie miałam nigdy okazji nauczyć się być silną, wszystko
przychodziło mi łatwo, a niestety życie nie jest bajką. Właśnie dlatego teraz boli podwójnie, boli
mnie to, że nie umiem sobie poradzić. Mam ochotę to wszystko rzucić, wyprowadzić się i udowodnić sobie samej, że dam radę, że poradzę sobie bez ich pomocy.Tylko, że gdybym tak zrobiła to okazała bym się straszną egoistką, a tak nie jest. Chyba najrozsądniej będzie żyć normalnie... chociaż już nic nie będzie takie samo, normalne. Siedziałam, myślałam i płakałam a nad miastem zapadał zmrok, a jedyną rzeczą na jaką miałam teraz ochotę to schować się w JEGO silnych ramionach, bo on był jedną osobą przed którą nic nie musiałam udawać, ukrywać. Tylko, że jego też dzisiaj zraniłam i to boli, bardzo boli. Po chwili usłyszałam dźwięk metalowych drzwi, które prowadziły na dach. Powiem szczerze, że wystraszyłam się, ale było mi tak strasznie wszystko jedno, że nawet się nie poruszyłam. Słyszałam po krokach, że tajemnicza postać przesuwała się w moim kierunku i usiadła obok mnie. Odetchnęłam bo wiedziałam, że to był Mateusz. Nagle jak za dotknięciem różdżki poczułam się bezpiecznie i nieco spokojniej. Nie odzywał się a ja nie miałam odwagi zakłócić tej ciszy. Chlipnęłam niekontrolowanie dość głośno, a on spojrzał na mnie i delikatnie uniósł mój podbródek.
_________________________________________________
Hej, hej! Wiem, że to nie jest mój najlepszy rozdział, ale mimo tego, że koniec roku zbliża się ogromnymi krokami to u mnie niestety jakoś nie było czasu, ani zbytnio weny :/ Jednak chciałam coś opublikować bo może ktoś czeka na kolejny wpis (pełna nadziei :D) I właśnie bardzo Was proszę jeśli ktokolwiek czyta te moje wypociny, jeśli chociaż troszkę zależy komuś na kolejnych rozdziałach to zostawcie po sobie jakiś ślad choćby kropkę w komentarzu :D Owszem, piszę w dużej mierzę dla siebie, bo to kocham ale miło by mi było, gdyby komuś się podobało ;) Jeśli macie jakieś sugestie to również dajcie znać, z chęcią je uwzględnię :) I jeszcze jedno co myślicie o tym, żebym zaczęła pisać co nieco z perspektywy Mateusza? Mi osobiście wydaje się, że to nie takie głupie bo jednak nie zawsze mogę opisać co on czuje, co przeżywa i czasami wychodzi z niego taka dupa a nie facet, a tak nie jest ;p
Pozdrawiam Was ciepło i mam nadzieję, że chociaż troszkę sprawiam Wam przyjemność moim opowiadaniem ;)
Oczywiście, że ktoś to czyta, i nieskromnie mogę się nazywać Twoją największą fanką ;)
OdpowiedzUsuńOsobiście uważam, że fajnie byłoby, gdybyś nie pisała skrótami ;p W sensie "tzn" i tak dalej :)
Opis z perspektywy Mateusza mógłby ciepło się przyjąć, fajnie wiedzieć co czasem czuje facet w takich sytuacjach.
Pozdrawiam i oczywiście w wolnej chwili zapraszam do siebie :)) ♥
O, dobrze wiedzieć, że ma się chociaż jedną fankę :D! Jasne, postaram się nie pisać skrótami, dzięki za uwagę ;) Myślę, że niedługo napiszę coś z perspektywy Mateusza, ale na ile mi to wyjdzie to nw hahaha xd W końcu ciężko jest się wczuć w faceta :D
UsuńWiem jak ciężko, w końcu sama wcielam się w Wiktora ;D
Usuń