środa, 3 maja 2017

Rozdział XIII

Otworzyłam oczy i zobaczyłam Mateusza, który leżał obok a w dłoniach trzymał telefon. Nie odzywałam się tylko patrzyłam na jego pełen skupienia wyraz twarzy. Do pokoju wpadały promienie letniego słońca, które oświetlały łóżko.
-Która godzina?-zapytałam sennie
-Po 9-odpowiedział i odłożył telefon na szafkę. Oparł się na łokciu i uniósł rękaw mojej koszulki, który sięgał mi prawie do łokcia
-A ty dawno wstałeś?
-Jakąś godzinę
-Co? Dlaczego mnie nie obudziłeś?
-Bo zbyt słodko spałaś, chciałem po prostu sobie na Ciebie popatrzeć, nie codziennie mam taką okazje.-sięgnęłam ręką po wodę, która stała obok łóżka, podniosłam się i wypiłam kilka łyków. Mateusz ani na chwilę nie spuścił ze mnie wzroku tylko delikatnie przygryzł wargę.
-Co się tak patrzysz?-odgarnęłam włosy do tyłu
-Gdybyś wiedziała jak teraz wyglądasz też byś się patrzyła
-Aż tak źle?-zapytałam lekko przerażona
-Yhym- poważnie przytaknął
-Wiesz co to ja zaraz wrócę...-postawiłam jedną nogę na podłodze i miałam zamiar wstać kiedy on mnie powstrzymał obejmując mnie w talii i kładąc na plecach.
-Żartowałem, wyglądasz nieprzyzwoicie seksownie-mówił i patrzył cały czas w moje oczy, a mnie strasznie podobała się jego bezpośredniość. I mogłam powiedzieć dokładnie to samo o nim. Przywarł ustami do mojego obojczyka tworząc na nim widoczny znak. Oparłam dłoń na jego plecach a drugą trzymałam go za bark. Moja piżama uniosła się teraz tak, że odsłaniała moje ciało do połowy brzucha. Nie czułam ani cienie skrępowania tym, że uważnie obserwuje moje nogi aż po same pośladki.
-Jesteś przepiękna-jego dłoń spoczęła nad moim kolanem i sukcesywnie przesuwała się w górę a ja pod wpływem przyjemnego mrowienia  mocniej zacisnęłam rękę na jego ramieniu. Złączył nasze usta. Czułam jak dłonią dotknął mojego pośladka. Pogłębiłam nasz pocałunek a jego dłoń powędrowała nieśmiało na moją kobiecość. Moje serce natychmiast przyspieszyło. Popatrzył na mnie pytającym spojrzeniem a ja skinęłam głową i mocno przygryzłam wargę mrużąc oczy kiedy przesunął po mnie kciukiem.
-Nie zrobię nic więcej, obiecuje- cicho powiedział, ale te słowa dotarły do mnie jak przez mgłę, byłam całkowicie otępiona. Zsunął się pomiędzy moje nogi i czule mnie tam pocałował nie ściągając mojej bielizny. Momentalnie stałam się wilgotna. Ponownie przyłożył do mnie palce i zaczął mnie nimi delikatnie masować. Ścisnęłam pośladki i odchyliłam głowę. Cały czas robił to delikatnie a mnie było tak cholernie dobrze. Po dłuższej chwili czułam, że już długo nie wytrzymam. Zacisnęłam palce na pościeli i dałam upust tej przyjemności wydobywając z siebie stłumiony krzyk rozkoszy. Ponownie mnie pocałował a ja próbowałam unormować oddech. Przysunął się do mnie i pocałował mnie w rozpalony policzek. Przez chwilę dosłownie zapomniałam jak się mówi i tylko się w niego wtuliłam.
-Wszystko w porządku? -zapytał po chwili
-Po prostu cię kocham- nie wiedziałam co innego mogę powiedzieć w chwili kiedy pierwszy facet w moim życiu dał mi orgazm.
-Ja ciebie też-mocniej mnie do siebie przycisnął. Najlepsze jest to, że nie czułam żadnego speszenie tą sytuacja ani niczego podobnego. Najzwyczajniej w świecie mi się to podobało, było tak intymnie ale też tajemniczo. To było odpowiednie na ten moment. I tak wtulona w niego zasnęłam jeszcze na chwilkę. Obudziłam się, ale nie było go już obok. Wstałam i rozsunęłam drzwi. Uśmiechnął się do mnie czarująco.
-Zrobiłem śniadanie, tosty. Ale nie mam niestety świeżo wyciskanego soku z pomarańczy-zrobił zmartwioną minę. Przeciągnęłam się i podeszłam do niego.
-Ale masz herbatkę-zaśmialiśmy się. Wtuliłam się sennie w jego plecy.
-Śpiąca królewna z Ciebie. Spałaś jakieś... 11 godzin.-pokiwał głową z uznaniem
-Oj tam, oj tam, ale dawno się tak nie wyspałam.-zaczęłam się zastanawiać czy to co się wydarzyło to nie był tylko sen.
-Podobało Ci się?-przytulił mnie i przybliżył swoja twarz tak, ze dotykaliśmy się nosami, wspięłam się na palce
-Podobało-uśmiechnęłam się a on mnie słodko pocałował
-To dobrze, bo mi też- puścił do mnie oczko i zaniósł tosty do stołu
-A to specjalny dla ciebie-narysował serduszko ketchupem
-Ojej, jak słodko-zjedliśmy powoli, sporo rozmawiając.
-A ty nie idziesz do pracy?-zapytałam
-Dopiero na 15-upił łyk wody- Za tydzień sobotę gramy koncert w Katowicach, drugi taki prawdziwy-cieszył się jak dziecko
-Wow, to cudownie! Gratuluje!-przytuliłam go i usiadłam mu na kolanach-Chciałbyś coś na poważnie robić z muzyką prawda?
-Mam takie jedno wielkie marzenie, chciałbym kiedyś mieć własne studio, własną wytwórnie, to by było coś-przejeżdżał ręką po mojej nodze
-A marzenia się spełniają-pocałowałam go w głowę. Jeszcze parę miesięcy temu wydawało mi się to nierealne, że będę jadła śniadanie z kimś kogo pokocham nad życie. Ba, nie wyobrażałam sobie nawet tego, że kogoś takiego spotkam. Mimo tego, że słyszałam o ogromnych miłościach, o czynach w imię miłości, przeczytałam ogrom romansów to myślałam, że to trochę wszystko ukoloryzowane, że nie do końca możliwe. Teraz już wiem jak to jest bezgranicznie kochać i jak to jest czuć się bezgranicznie kochanym. Po prostu to jest coś pięknego i nie wyobrażałam sobie tego kiedykolwiek stracić.  

***
Spędziliśmy jeszcze trochę czasu razem do południa, byliśmy na zakupach bo lodówka Mateusza zaczęła świecić pustkami. Wróciliśmy na chwilkę do mieszkania, odłożyć zakupy i pozabierać moje rzeczy. Usłyszałam dźwięk telefonu więc wyciągnęłam go z torby i odebrałam. To babcia. 
-Tak babciu
-Natalko... muszę Ci coś powiedzieć tylko proszę spokojnie...-teraz się dopiero zdenerwowałam
-Co się stało?-gorączkowo zapytałam 
-Mama... miała wypadek

2 komentarze:

  1. Nooo i było już tak blisko! Dlaczego mi to zrobisz? :( :p Świetne jak zawsze, czekam z niecierpliwością na dalszy ciąg.. ciekawe czy Mateusz będzie ją wspierać podczas tego wypadku jej mamy... pozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jeszcze trochę to poprzeciągam ;p Wgl troszkę się zastanawiam czy nie za bezpośrednio to opisałam xd Daj proszę znać czy jest okey :D

      Usuń