-Co?! Jak to wypadek?! Co jej jest? Gdzie ona jest?!-zadawałam pytania z prędkością światła a moje nogi stały się jak z waty
-Spokojnie, operują ją. W Uniwersyteckim.
-Nie! Jak to?!-zaczęłam płakać
-Natalko, wszystko będzie dobrze. Jestem na miejscu a ty proszę cie uspokój się.
-Jak się mam uspokoić!, Boże! Będę tam zaraz.
-Tylko uważaj na siebie kochanie-dodała spokojnie chociaż słyszałam jaka jest zdenerwowana. Rozłączyłam się i szybko przerzuciłam torbę przez ramię.
-Co się stało?-zapytał Mateusz podchodząc do mnie bliżej
-Mama, miała wypadek, operują ją.-Zaczęłam gorączkowo szukać numeru na taksówkę ale tak trzęsły mi się ręce, że z trudem przychodziło mi nawet kliknięcie w kontakty. Słyszałam tylko słowa babci.
Zrezygnowałam z tego i bezradnie się rozpłakałam. Całkowicie zapomniałam gdzie jestem i, że nie jestem sama. Czułam jak zaczyna szumieć w mojej głowie.
-Hej, skarbie spokojnie-uniósł moją głowę i spojrzał mi w oczy -w, którym szpitalu
-Nie wiem... w Uniwersyteckim chyba..., nie pamiętam.
-Okey, pojedziemy tam dobrze? Zawiozę cię.-spokojnie do mnie mówił a ja cały czas zanosiłam się płaczem. Pokiwałam tylko twierdząco głową i prawie, że wybiegłam w kierunku parkingu.
Na miejscu zapytałam panią w recepcji o moją mamę i szybkim krokiem udałam się pod wskazaną salę operacyjną. Mateusz cały czas dotrzymywał mi kroku, jego obecność dodawała mi trochę otuchy. Na krzesłach przed drzwiami na blok siedzieli moi dziadkowie.
-I jak?-stanęłam na przeciwko nich i zapytałam lekko zdyszana. Mateusz zatrzymał się nieco z boku.
-Jeszcze nic nie wiadomo, ciągle operują.-odpowiedział dziadek.
-Ale jak do tego wszystkiego w ogóle doszło?-zaczesałam dłonią włosy do tyłu jak to miałam w zwyczaju.
-Mama wracała taksówką z lotniska i na jednym ze skrzyżowań wjechała w nich jakaś osobówka prosto w drzwi mamy.... Ma dość spore obrażenia, ale bądźmy dobrej myśli-przytuliła mnie babcia a z moich oczu ponownie popłynęły łzy. Świadomość tego, że może z tego nie wyjść była druzgocząca.
-A tata?-wydusiłam przez płacz
-Najbliższy samolot ma za 2 godziny. Natalka proszę, nie płacz. Będzie dobrze kochanie.-próbowała podnieść mnie na duchu. Wysunęła mnie delikatnie ze sowich objęć i otarła moje oczy. Przeniosła wzrok na mojego ukochanego i wnikliwie go zlustrowała. Uznałam, że powinnam go im przedstawić.
-To jest właśnie Mateusz- wskazałam na niego
-Miło mi państwa poznać-skinął głową a następnie podał im dłoń.
-A kim Mateusz jest dla Ciebie? Oczywiście jeśli mogę spytać-odezwał się dziadek
-Dobrym znajomym-uśmiechnęłam się lekko mimo tej ciężkiej sytuacji- I od niedawna uczy mnie grać na gitarze. Również nieśmiało się uśmiechnął a babcia popatrzyła na mnie znacząco. Ona jedyna z mojej rodziny znała prawdę. Usiedliśmy i cierpliwie czekaliśmy na jakąkolwiek informacje. Dużo wysiłku kosztowało mnie to, żeby nie zdradzić się przed dziadkiem co tak naprawdę nas łączy. Od czasu do czasu miałam ochotę złapać go za rękę albo po prostu się do niego przytulić. Zdecydowanie ciepło jego ciała było rzeczą, która przyniosła by mi jakiekolwiek ukojenie. Po około godzinie drzwi otwarły się i pojawił się w nich starszy lekarz. Cała nasza czwórka poderwała się na równe nogi i obstąpiła go. Serce zaczęło walić mi jak oszalałe.
-Operacja się udała. Zaopatrzyliśmy wszystkie uszkodzenia, ale pacjentka straciła sporo krwi. Potrzebujemy bardzo rzadkiej grupy 0 RH-. Więc jeśli ktoś z państwa rodziny ma taką, to jego pomoc byłaby bardzo potrzebna.
-Oczywiście, będziemy dzwonić, pytać.
-Ja mam grupę 0 RH-. -odezwał się Mateusz-Chętnie pomogę.
-Wspaniale. W takim razie zapraszam, zaprowadzę pana do punktu pobrań.-uśmiechnęłam się do niego szeroko dziękując mu w jedyny sposób w jaki mogłam to teraz uczynić. Po chwili, pielęgniarki przewiozły moją mamę na OIOM. Odetchnęłam z ulgą, że wszystko przebiegło sprawnie. Jednak wiedziałam, że decydująca będzie najbliższa doba. Razem z dziadkami udaliśmy się pod sale,w której leżała mama. Niestety nie pozwolono nam wejść, więc mogliśmy jedynie patrzeć na mamę
przez szybę. Po kilkunastu minutach dołączył do nas Mateusz. Dyskretnie położył dłoń na moich
plecach a po moim ciele rozeszło się ciepło.
-Jesteśmy panu bardzo wdzięczni za ten gest.-odparła serdecznie babcia
-To naprawdę nic wielkiego.-skromnie odpowiedział
-Proszę mi wierzyć, że nie każdy by tak postąpił.-nie odpowiedział tylko uśmiechnął się nieśmiało. Widziałam bo mojej babci, że już go polubiła. Popatrzyłam ponownie przez ogromną szybę na mamę podłączoną do respiratora i innych dziwnych sprzętów. Właśnie w takich chwilach uświadamiamy sobie jak bardzo ktoś jest dla nas ważny. Miałam ochotę przytulić się do niej tak jak kiedyś, kiedy byłam małą dziewczynką i powiedzieć jak bardzo ją kocham. Poczułam nagle tępy ból w moich skroniach, chwyciłam się odruchowo za głowę. Mateusz popatrzył na mnie zmartwiony i położył dłoń na moim ramieniu.
-Co się stało?-zapytał z przejęciem
-Nic takiego, po prostu trochę boli mnie głowa-uśmiechnęłam się lekko ponownie chwytając się za głowę
-Kochanie, może zawołam lekarza, albo pielęgniarkę dadzą Ci coś...-zwróciła się do mnie babcia
-Nie, nie trzeba. Jest okey. Trochę jestem zmęczona i tyle.
-Powinnaś jechać do domu. My tu zostaniemy, zaraz przyjedzie tata. Wszystko jest pod kontrolą.
-Zostanę. Nic mi nie będzie.
-Natalka, twoi dziadkowie mają rację. Musisz odpocząć. Zawiozę cię do domu.
-No okey. ALE dzwońcie jeśli coś się zmieni.-popatrzyłam ostatni raz na mamę i wyszliśmy na korytarz. Zatrzymałam się i przytuliłam do niego opierając głowę na jego ramieniu. Objął mnie i pocałował w czoło. Byłam strasznie zmęczona i jedyne na co miałam siłę to tak tkwić w jego
ramionach, czuć jego ciepło.
-Przepraszam, ze Wam przeszkadzam, ale chciałabym zamienić jeszcze parę słów z Natalka-usłyszałam z za pleców głos babci i niechętnie odsunęłam się od chłopaka.
-Słucham cie babciu, co chcesz mi powiedzieć -nadal obejmowałam go w pasie
-A mogłybyśmy na osobności-przeniosła wzrok na Mateusza
-To ja czekam w samochodzie-wskazał na drzwi i odwrócił się w tamtym kierunku
-Jeszcze raz panu dziękuje-serdecznie się uśmiechnęła
-Wystarczy Mateusz- odpowiedział jej uśmiechem i zniknął za drzwiami
-Bardzo fajny ten twój chłopak-zaczęła
-I to tyle chciałaś mi powiedzieć -uniosłam brwi
-Nie. Kochanie, wiesz nie wiem jak tam wszystko miedzy wami daleko zaszło i na jak poważnym etapie jest wasza znajomość, ale myślę, ze nie powinnaś teraz dopuścić do tego, żeby rodzice się dowiedzieli o was. Wiesz jak zareagował by ojciec... O ile on jest od ciebie starszy ?-w jej głosie nie było złości ani pouczania jedynie troska.
-Czy to ma takie znaczenie?
-Nie, absolutnie. Jednak twój tata jest dobrze wiesz, przewrażliwiony na tym punkcie. Proszę tylko, żebyś uważała. Jedna ciężka sprawa nam wystarczy. Przejmował by się tym niepotrzebnie. Mówię niepotrzebnie bo, mimo tego że początkowo miałam obiekcje to widać po nim, że cię kocha i raczej nie jest zdolny do tego, by cie skrzywdzić. Poza tym ufam, że jesteś już na tyle duża, że wiesz co robisz. To by było na tyle mojego "kazania" A teraz zmykaj, bo jesteś strasznie blada.- dotknęła chłodną dłonią mojego ramienia.
Po wyjściu z budynku uderzyła we mnie orzeźwiająca fala powietrza, dzięki której nieco lżej mi się oddychało. Mateusz tak jak mówił czekał na mnie w swoim VOLVO. W drodze do domu dosłownie zasypiałam. Byłam wykończona emocjami jakie przyniósł dzisiejszy dzień. Zaparkował na poboczu obok mojego domu. Po otwarciu drzwi jak zwykle odpowiedziała nam cisza, która w tej sytuacji była jeszcze bardziej dobijająca niż zawsze. Weszliśmy do salonu, jak zwykle nieskazitelnego, wszystko lśniło po dzisiejszej wizycie pani Zosi, która u nas sprzątała. Było dokładnie tak jak lubiła moja mama. IDEALNIE. Śnieżnobiałe firanki lekko opadające na podłogę, w której dosłownie można było się przejrzeć. Zatrzymałam się na chwilę w zamyśleniu. Nie wyobrażałam sobie, żeby nagle miało jej zabraknąć. Mój ukochany chwycił mnie od tyłu za ramiona i pochylił się do mojego ucha.
-Kochanie, idź weź kąpiel, prysznic cokolwiek. Odpocznij a ja zaraz zrobię Ci coś do jedzenia okey?- szepnął tak, żeby nie wywołać tego miażdżącego echa.
-Okey.-udałam powoli po schodach na górę. Wzięłam prysznic i przebrałam się w krótkie spodenki oraz czarną dopasowaną bluzkę na cieniutkich ramiączkach. Nieco mnie to orzeźwiło. Gdy wróciłam do pokoju czekał już na mnie mój skarb.
-Zrobiłem Ci płatki na mleku. Kucharz ze mnie taki sobie-zaśmiał się
-Płatki i ty to jest to czego teraz potrzebuje.-podeszłam do niego i usiadłam mu na kolanach wtulając się w niego. O tak było mi zdecydowanie najlepiej. Pocałowałam go w szyje, co ostatnio zdecydowanie polubiłam robić i ponownie schowałam się w jego objęciach.
-Przytulanie, przytulaniem ale musisz jeść-podsunął mi miskę z płatkami. Zjadłam,do ostatniej kropelki mleka. Przyznam, że byłam strasznie głodna chociaż do tej pory jakoś tego nie czułam. Dostałam sms'a od babci, że mama się wybudziła i jak na razie jest dobrze. Uspokoiłam się i włączyłam Xboxa. Zagraliśmy w jakieś wyścigi, pomogło mi to się nieco wyluzować. Oczywiście Mateusz dał mi niezłe fory i pozwolił wygrać.
-Mój bohater-dotknęłam delikatnie opatrunku na zgięciu jego ręki. Odkładając pada na bok.-Wiesz, że tylko dzięki tobie jakoś dzisiaj funkcjonuje-chwyciłam jego dłoń. Kocham Cię.-oparłam na nim głowę.
-Właśnie dlatego tu jestem bo też cię strasznie kocham.-czułam, że zaczynam odpływać do krainy Morfeusza. Mateusz czule okrył moje gołe nogi chłodną kołdrą i pocałował mnie w policzek. Zaczęłam zasypiać, kiedy poczułam jak ostrożnie wychodzi z łóżka.
-Gdzie idziesz?-wymruczałam
-Będę się już zbierał, to chyba nie najlepszy pomysł żebym tutaj dzisiaj spał.-potarł mój policzek
-Dobry. Zostań proszę.-położyłam dłoń na jego udzie
-A twój tata? Co sobie pomyśli?
-Nic, nic nie będzie wiedział. Kładź się albo chociaż przy mnie posiedź.-zaczęłam ściągać jego bluzę.-Nie chcę zostać dzisiaj sama... Widziałam na jego twarzy jak się poddaje. Wstał i przekręcił klucz w drzwiach.
-Tak chyba będzie bezpieczniej-wrócił do łóżka i ułożył się obok mnie a ja położyłam głowę na jego piersi i wsłuchałam się w bicie jego serca, które niesamowicie mnie uspokajało. Mateusz cały czas przeczesywał palcami moje włosy albo delikatnie gładził moje ramię bawiąc się cieniutkim ramiączkiem mojej koszulki. Właśnie wtedy przypomniała mi się to co wydarzyło się między nami rano. Zdałam sobie sprawę jak bardzo mu ufam. Naprawdę BARDZO. Nigdy wcześniej nie pozwoliłam nikomu na tak intymny gest, mało tego ja nawet nigdy nie spałam z nikim tak po prostu obok, jak teraz. Na pewno to pozwoliło nam zbliżyć się do siebie jeszcze bardziej.
-Tylko uważaj na siebie kochanie-dodała spokojnie chociaż słyszałam jaka jest zdenerwowana. Rozłączyłam się i szybko przerzuciłam torbę przez ramię.
-Co się stało?-zapytał Mateusz podchodząc do mnie bliżej
-Mama, miała wypadek, operują ją.-Zaczęłam gorączkowo szukać numeru na taksówkę ale tak trzęsły mi się ręce, że z trudem przychodziło mi nawet kliknięcie w kontakty. Słyszałam tylko słowa babci.
Zrezygnowałam z tego i bezradnie się rozpłakałam. Całkowicie zapomniałam gdzie jestem i, że nie jestem sama. Czułam jak zaczyna szumieć w mojej głowie.
-Hej, skarbie spokojnie-uniósł moją głowę i spojrzał mi w oczy -w, którym szpitalu
-Nie wiem... w Uniwersyteckim chyba..., nie pamiętam.
-Okey, pojedziemy tam dobrze? Zawiozę cię.-spokojnie do mnie mówił a ja cały czas zanosiłam się płaczem. Pokiwałam tylko twierdząco głową i prawie, że wybiegłam w kierunku parkingu.
Na miejscu zapytałam panią w recepcji o moją mamę i szybkim krokiem udałam się pod wskazaną salę operacyjną. Mateusz cały czas dotrzymywał mi kroku, jego obecność dodawała mi trochę otuchy. Na krzesłach przed drzwiami na blok siedzieli moi dziadkowie.
-I jak?-stanęłam na przeciwko nich i zapytałam lekko zdyszana. Mateusz zatrzymał się nieco z boku.
-Jeszcze nic nie wiadomo, ciągle operują.-odpowiedział dziadek.
-Ale jak do tego wszystkiego w ogóle doszło?-zaczesałam dłonią włosy do tyłu jak to miałam w zwyczaju.
-Mama wracała taksówką z lotniska i na jednym ze skrzyżowań wjechała w nich jakaś osobówka prosto w drzwi mamy.... Ma dość spore obrażenia, ale bądźmy dobrej myśli-przytuliła mnie babcia a z moich oczu ponownie popłynęły łzy. Świadomość tego, że może z tego nie wyjść była druzgocząca.
-A tata?-wydusiłam przez płacz
-Najbliższy samolot ma za 2 godziny. Natalka proszę, nie płacz. Będzie dobrze kochanie.-próbowała podnieść mnie na duchu. Wysunęła mnie delikatnie ze sowich objęć i otarła moje oczy. Przeniosła wzrok na mojego ukochanego i wnikliwie go zlustrowała. Uznałam, że powinnam go im przedstawić.
-To jest właśnie Mateusz- wskazałam na niego
-Miło mi państwa poznać-skinął głową a następnie podał im dłoń.
-A kim Mateusz jest dla Ciebie? Oczywiście jeśli mogę spytać-odezwał się dziadek
-Dobrym znajomym-uśmiechnęłam się lekko mimo tej ciężkiej sytuacji- I od niedawna uczy mnie grać na gitarze. Również nieśmiało się uśmiechnął a babcia popatrzyła na mnie znacząco. Ona jedyna z mojej rodziny znała prawdę. Usiedliśmy i cierpliwie czekaliśmy na jakąkolwiek informacje. Dużo wysiłku kosztowało mnie to, żeby nie zdradzić się przed dziadkiem co tak naprawdę nas łączy. Od czasu do czasu miałam ochotę złapać go za rękę albo po prostu się do niego przytulić. Zdecydowanie ciepło jego ciała było rzeczą, która przyniosła by mi jakiekolwiek ukojenie. Po około godzinie drzwi otwarły się i pojawił się w nich starszy lekarz. Cała nasza czwórka poderwała się na równe nogi i obstąpiła go. Serce zaczęło walić mi jak oszalałe.
-Operacja się udała. Zaopatrzyliśmy wszystkie uszkodzenia, ale pacjentka straciła sporo krwi. Potrzebujemy bardzo rzadkiej grupy 0 RH-. Więc jeśli ktoś z państwa rodziny ma taką, to jego pomoc byłaby bardzo potrzebna.
-Oczywiście, będziemy dzwonić, pytać.
-Ja mam grupę 0 RH-. -odezwał się Mateusz-Chętnie pomogę.
-Wspaniale. W takim razie zapraszam, zaprowadzę pana do punktu pobrań.-uśmiechnęłam się do niego szeroko dziękując mu w jedyny sposób w jaki mogłam to teraz uczynić. Po chwili, pielęgniarki przewiozły moją mamę na OIOM. Odetchnęłam z ulgą, że wszystko przebiegło sprawnie. Jednak wiedziałam, że decydująca będzie najbliższa doba. Razem z dziadkami udaliśmy się pod sale,w której leżała mama. Niestety nie pozwolono nam wejść, więc mogliśmy jedynie patrzeć na mamę
przez szybę. Po kilkunastu minutach dołączył do nas Mateusz. Dyskretnie położył dłoń na moich
plecach a po moim ciele rozeszło się ciepło.
-Jesteśmy panu bardzo wdzięczni za ten gest.-odparła serdecznie babcia
-To naprawdę nic wielkiego.-skromnie odpowiedział
-Proszę mi wierzyć, że nie każdy by tak postąpił.-nie odpowiedział tylko uśmiechnął się nieśmiało. Widziałam bo mojej babci, że już go polubiła. Popatrzyłam ponownie przez ogromną szybę na mamę podłączoną do respiratora i innych dziwnych sprzętów. Właśnie w takich chwilach uświadamiamy sobie jak bardzo ktoś jest dla nas ważny. Miałam ochotę przytulić się do niej tak jak kiedyś, kiedy byłam małą dziewczynką i powiedzieć jak bardzo ją kocham. Poczułam nagle tępy ból w moich skroniach, chwyciłam się odruchowo za głowę. Mateusz popatrzył na mnie zmartwiony i położył dłoń na moim ramieniu.
-Co się stało?-zapytał z przejęciem
-Nic takiego, po prostu trochę boli mnie głowa-uśmiechnęłam się lekko ponownie chwytając się za głowę
-Kochanie, może zawołam lekarza, albo pielęgniarkę dadzą Ci coś...-zwróciła się do mnie babcia
-Nie, nie trzeba. Jest okey. Trochę jestem zmęczona i tyle.
-Powinnaś jechać do domu. My tu zostaniemy, zaraz przyjedzie tata. Wszystko jest pod kontrolą.
-Zostanę. Nic mi nie będzie.
-Natalka, twoi dziadkowie mają rację. Musisz odpocząć. Zawiozę cię do domu.
-No okey. ALE dzwońcie jeśli coś się zmieni.-popatrzyłam ostatni raz na mamę i wyszliśmy na korytarz. Zatrzymałam się i przytuliłam do niego opierając głowę na jego ramieniu. Objął mnie i pocałował w czoło. Byłam strasznie zmęczona i jedyne na co miałam siłę to tak tkwić w jego
ramionach, czuć jego ciepło.
-Przepraszam, ze Wam przeszkadzam, ale chciałabym zamienić jeszcze parę słów z Natalka-usłyszałam z za pleców głos babci i niechętnie odsunęłam się od chłopaka.
-Słucham cie babciu, co chcesz mi powiedzieć -nadal obejmowałam go w pasie
-A mogłybyśmy na osobności-przeniosła wzrok na Mateusza
-To ja czekam w samochodzie-wskazał na drzwi i odwrócił się w tamtym kierunku
-Jeszcze raz panu dziękuje-serdecznie się uśmiechnęła
-Wystarczy Mateusz- odpowiedział jej uśmiechem i zniknął za drzwiami
-Bardzo fajny ten twój chłopak-zaczęła
-I to tyle chciałaś mi powiedzieć -uniosłam brwi
-Nie. Kochanie, wiesz nie wiem jak tam wszystko miedzy wami daleko zaszło i na jak poważnym etapie jest wasza znajomość, ale myślę, ze nie powinnaś teraz dopuścić do tego, żeby rodzice się dowiedzieli o was. Wiesz jak zareagował by ojciec... O ile on jest od ciebie starszy ?-w jej głosie nie było złości ani pouczania jedynie troska.
-Czy to ma takie znaczenie?
-Nie, absolutnie. Jednak twój tata jest dobrze wiesz, przewrażliwiony na tym punkcie. Proszę tylko, żebyś uważała. Jedna ciężka sprawa nam wystarczy. Przejmował by się tym niepotrzebnie. Mówię niepotrzebnie bo, mimo tego że początkowo miałam obiekcje to widać po nim, że cię kocha i raczej nie jest zdolny do tego, by cie skrzywdzić. Poza tym ufam, że jesteś już na tyle duża, że wiesz co robisz. To by było na tyle mojego "kazania" A teraz zmykaj, bo jesteś strasznie blada.- dotknęła chłodną dłonią mojego ramienia.
Po wyjściu z budynku uderzyła we mnie orzeźwiająca fala powietrza, dzięki której nieco lżej mi się oddychało. Mateusz tak jak mówił czekał na mnie w swoim VOLVO. W drodze do domu dosłownie zasypiałam. Byłam wykończona emocjami jakie przyniósł dzisiejszy dzień. Zaparkował na poboczu obok mojego domu. Po otwarciu drzwi jak zwykle odpowiedziała nam cisza, która w tej sytuacji była jeszcze bardziej dobijająca niż zawsze. Weszliśmy do salonu, jak zwykle nieskazitelnego, wszystko lśniło po dzisiejszej wizycie pani Zosi, która u nas sprzątała. Było dokładnie tak jak lubiła moja mama. IDEALNIE. Śnieżnobiałe firanki lekko opadające na podłogę, w której dosłownie można było się przejrzeć. Zatrzymałam się na chwilę w zamyśleniu. Nie wyobrażałam sobie, żeby nagle miało jej zabraknąć. Mój ukochany chwycił mnie od tyłu za ramiona i pochylił się do mojego ucha.
-Kochanie, idź weź kąpiel, prysznic cokolwiek. Odpocznij a ja zaraz zrobię Ci coś do jedzenia okey?- szepnął tak, żeby nie wywołać tego miażdżącego echa.
-Okey.-udałam powoli po schodach na górę. Wzięłam prysznic i przebrałam się w krótkie spodenki oraz czarną dopasowaną bluzkę na cieniutkich ramiączkach. Nieco mnie to orzeźwiło. Gdy wróciłam do pokoju czekał już na mnie mój skarb.
-Zrobiłem Ci płatki na mleku. Kucharz ze mnie taki sobie-zaśmiał się
-Płatki i ty to jest to czego teraz potrzebuje.-podeszłam do niego i usiadłam mu na kolanach wtulając się w niego. O tak było mi zdecydowanie najlepiej. Pocałowałam go w szyje, co ostatnio zdecydowanie polubiłam robić i ponownie schowałam się w jego objęciach.
-Przytulanie, przytulaniem ale musisz jeść-podsunął mi miskę z płatkami. Zjadłam,do ostatniej kropelki mleka. Przyznam, że byłam strasznie głodna chociaż do tej pory jakoś tego nie czułam. Dostałam sms'a od babci, że mama się wybudziła i jak na razie jest dobrze. Uspokoiłam się i włączyłam Xboxa. Zagraliśmy w jakieś wyścigi, pomogło mi to się nieco wyluzować. Oczywiście Mateusz dał mi niezłe fory i pozwolił wygrać.
-Mój bohater-dotknęłam delikatnie opatrunku na zgięciu jego ręki. Odkładając pada na bok.-Wiesz, że tylko dzięki tobie jakoś dzisiaj funkcjonuje-chwyciłam jego dłoń. Kocham Cię.-oparłam na nim głowę.
-Właśnie dlatego tu jestem bo też cię strasznie kocham.-czułam, że zaczynam odpływać do krainy Morfeusza. Mateusz czule okrył moje gołe nogi chłodną kołdrą i pocałował mnie w policzek. Zaczęłam zasypiać, kiedy poczułam jak ostrożnie wychodzi z łóżka.
-Gdzie idziesz?-wymruczałam
-Będę się już zbierał, to chyba nie najlepszy pomysł żebym tutaj dzisiaj spał.-potarł mój policzek
-Dobry. Zostań proszę.-położyłam dłoń na jego udzie
-A twój tata? Co sobie pomyśli?
-Nic, nic nie będzie wiedział. Kładź się albo chociaż przy mnie posiedź.-zaczęłam ściągać jego bluzę.-Nie chcę zostać dzisiaj sama... Widziałam na jego twarzy jak się poddaje. Wstał i przekręcił klucz w drzwiach.
-Tak chyba będzie bezpieczniej-wrócił do łóżka i ułożył się obok mnie a ja położyłam głowę na jego piersi i wsłuchałam się w bicie jego serca, które niesamowicie mnie uspokajało. Mateusz cały czas przeczesywał palcami moje włosy albo delikatnie gładził moje ramię bawiąc się cieniutkim ramiączkiem mojej koszulki. Właśnie wtedy przypomniała mi się to co wydarzyło się między nami rano. Zdałam sobie sprawę jak bardzo mu ufam. Naprawdę BARDZO. Nigdy wcześniej nie pozwoliłam nikomu na tak intymny gest, mało tego ja nawet nigdy nie spałam z nikim tak po prostu obok, jak teraz. Na pewno to pozwoliło nam zbliżyć się do siebie jeszcze bardziej.
Cudownie ♡ Cieszę się, że z mamą wszystko w porządku, gest Mateusza pełen podziwu.. czekam na więcej!
OdpowiedzUsuńEj ja tu czekam! Dodawaj coś! ;*
OdpowiedzUsuńJejku przepraszam :( Po prostu mam teraz mega zabiegane dni ale w weekend coś się pojawi ;)
OdpowiedzUsuń