wtorek, 18 kwietnia 2017
Rozdział X
-O hej tato jesteś jeszcze...-radośnie powiedziałam schodząc z góry
-No jestem, ale zbieram się właśnie, podpisuje dzisiaj umowę z Austriakami
-O gratuluje, zależało ci na tym bardzo- przeciągnęłam się sennie
-Oj tak, strasznie się cieszę-uśmiechnął się wkładając jakieś dokumenty do teczki
-Wiesz co bo ja właściwie to mam do ciebie taki mały biznes- wyszczerzyłam się siadając na blacie
-Tak też myślałem- zaśmiał się
-Bo mam teraz trochę czasu i wiesz, że zawsze chciałam nauczyć się na czymś grać no i tak pomyślałam, że może gitara-niepewnie powiedziałam
-Jasne, ja jestem na tak, tylko, że będziesz musiała sobie kogoś znaleźć do nauki bo ja nie mam teraz zbytnio na to czasu
-Nie no to jest jasne, już nawet kogoś mam...
-O a kto to?
-Znasz go, to...-i właśnie mojemu tacie zadzwonił telefon
-Tak słucham, oczywiście już jadę. Przepraszam Cie kochanie ale muszę lecieć. Dokończysz mi wieczorem okey? -dał mi buziaka i wyszedł. Znowu zostałam sama w naszym ogromnym domu. Miałam dzisiaj w planach malutkie zakupy bo zbliżały się urodziny mojej mamy. Przygotowałam sobie śniadanie i udałam się na górę. Po udanych zakupach około godziny 16 znalazłam się w firmie mojego taty. Postanowiłam poczekać na Mateusza, który właśnie kończył pracę. Bardzo się za nim stęskniłam, nie widzieliśmy się od wyjazdu czyli "aż" 3 dni. Usiadłam więc wygodnie w fotelu przy wejściu i zaczęłam czytać najnowszego VOGUE'a.
-Czeka pani na kogoś?-usłyszałam znajmy głos, podniosłam oczy i upewniłam się w moich przypuszczeniach. Przygryzłam wargę próbując zachować powagę, ale uśmiech tak cisnął mi się na usta na jego widok. Miałam ogromną ochotę go przytulić.
- Myślę, że nie powinno to pana zajmować-poważnie odrzekłam i wróciłam do lektury ale nie wytrzymałam i szczerzę się zaśmiałam, on również. Jego uśmiech był najpiękniejszą rzeczą jaką przyszło mi oglądać na tym świecie. Wstałam i podeszłam do niego.
-Chodźmy stąd szybko. Strasznie chcę się do Ciebie przytulić. Dyskretnie dotknęłam jego dłoni.
-Ja też-odpowiedział udawanym szeptem. Jeszcze raz pokazałam moje równe uzębienie. W tym momencie do budynku wszedł mój tata wraz ze swoim asystentem. Momentalnie odsunęłam się od ukochanego. Tata podszedł do nas i przywitał się z Mateuszem. Chcąc uniknąć spekulacji i niedomówień szybko wyjaśniłam mojemu rodzicielowi co mnie tu sprowadza
-Właśnie rozmawiałam z Mateuszem o mojej nauce. Mówiłam Ci rano, że już kogoś mam- chłopak skierował w moją stronę dyskretne pytające spojrzenie.
-Świetnie! Dobry wybór. Widziałem na you tubie parę waszych występów. Są naprawdę niezłe-z uznaniem zwrócił się do mojego chłopaka.
-Dziękuje, cieszę się, że się podobają
-Jeśli tylko uda się panu ogarnąć Natalkę to jestem jak najbardziej za.-Mateusz tylko lekko się uśmiechnął i popatrzył na mnie ponownie.
-Wiesz co tylko się zastanawiam na czym ty dziecko chcesz się uczyć? Jeśli mogę pana prosić to pomógł by jej pan wybrać coś.
-Jasne, nie ma sprawy- przytaknął chociaż nie miał pojęcia o czym mówi.
-Okey no to ja idę do pracy. Co do wynagrodzenia to dogadamy się później panie Mateuszu.
-Ale nie trzeba to dla mnie będzie sama przyjemność.
-Dogadamy się.-rzucił i odszedł w stronę biura.
-Zaraz Ci wszystko wyjaśnię. Tylko chodźmy już.- pociągnęłam go za rękę, i gdy tylko znaleźliśmy się za drzwiami zachłannie wpił się w moje usta przypierając mnie lekko do ściany budynku. Ujęłam jego twarz w dłonie i ponownie złączyłam nasze usta. Nie wiem co myśleli sobie ludzie mijający nas na ulicy i całkowicie mnie to nie obchodziło. Zapomniałam nawet o tym, że może widzieć nas ktoś od mojego ojca. Moje myśli zajmowało tylko to jak dobrze czuć smak jego ust. Kiedy osunął się na niewielką odległość westchnęłam i przegryzłam wargę. Cały czas patrzył w moje oczy. Pocałował mnie jeszcze raz i szczelnie przytulił. Mogłam wyczuć jego przyspieszony oddech i bicie serca.
-To teraz już możesz mówić o co chodzi z tym wszystkim-odgarnął włosy z mojej twarzy, pocałował mnie w czoło objął ramieniem i ruszyliśmy w stronę samochodu. Opowiedziałam mu o moim pomyśle, oczywiście jego przezorność nie pozwoliła mu przemilczeć wszystkich utrudnień jakie z tego wynikały ale oczywiście zgodził się. Nie miał wyjścia wynikało z tego dużo więcej pozytywów. Popołudnie spędziliśmy w sklepach muzycznych szukając jakiejś fajnej gitary dla mnie. Po udanych zakupach wybraliśmy się jeszcze na chwilę nad Wisłę. Wróciłam do domu po zachodzie słońca. Moi rodzice byli już w domu i właśnie jedli kolacje. Weszłam, przywitałam się i poszłam umyć ręce. Zasiadłam do stołu i nałożyłam sobie sałatki.
-Długo Cię nie było- odezwała się moja mama
-Przecież jest dopiero 20...
-No właśnie, Ania daj jej spokój. Powiedz lepiej co robiłaś?- wszyscy się zaśmialiśmy
-A byłam i tu i tam... Nie no szukaliśmy jakiejś spoko gitary dla mnie- włożyłam do buzi małego pomidorka
-Jakiej gitary?-zapytała zdziwiona mama - Znowu ja dowiaduje się ostatnia
-Po prostu postanowiłam zrobić coś dla swojego rozwoju osobistego i chcę nauczyć się grać
-Całkiem nie głupi pomysł ale można wiedzieć kto cię tego będzie uczył?
-Mateusz
-Ten Mateusz, który pracuje u taty?
-Tak
-Nie wiedziałam, że aż tak dobrze się znacie-chrząknęła
-No bo się nie znamy, parę razy ze sobą gadaliśmy, byłam raz na ich koncercie i tyle.- głupio mi było tak okłamywać rodziców ale nie wiem czy byliby zadowoleni gdyby wiedzieli co nas łączy
-Bardzo fajny chłopak z niego, pracowity, ułożony. Widać, że mu zależy na pracy. A propos to będziecie się musieli z tą nauką pośpieszyć bo mam zamiar wysłać go niedługo na szkolenie z zarządzania do Kielc. Naprawdę szkoda, żeby taki chłopak się marnował na hali.
-O fajnie, że dbasz o rozwój pracowników, a ile takie szkolenie trwa?
-Właściwie to jest taki kurs i trwa 7 tygodni- czułam jak coś stanęło mi w gardle
-Yhym- napiłam się i jak gdyby nigdy nic wstałam od stołu, podziękowałam i udałam się do siebie. Byłam w szoku. S I E D E M T Y G O D N I, S T O K I L O M E T R Ó W. Wiadomo, że nie był to koniec świata, trochę ponad 2 godziny ale na chwilę obecna nie wyobrażałam sobie tych tygodni bez niego. Weszłam do pokoju i po prostu usiadłam na łóżku. Było mi przykro... Wiedziałam, że to dla niego szansa rozwoju i nie chciałam go stopować, zatrzymywać ale na samą myśl tęskniłam.I może się to wydawać głupie ale tak właśnie miłość działa na ludzi, że nie wyobrażają sobie nawet dnia bez siebie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz