niedziela, 3 czerwca 2018

Rozdział XXVIII

Czy ja się dzisiaj podniosę z fotela? Co to ma być?! Cała się roztrzęsłam i odpisałam bo dobrze wiedziałam kto to, ale myślałam że mam już ten etap w życiu za sobą.
"Czego chcesz Kamil? Myślałam że wszystko jest już jasne." Odpowiedź przyszła szybciej niż się spodziewałam.
"Zadośćuczynienia."
"A dokładniej?"-odpisałam
"Twój stary zniszczył mi życie."-wow tak jakby to on wcześniej nie próbował zrobić tego z moim.
"Nie mam ochoty na rozmowy z tobą, więc proszę przejdźmy do konkretów."
"20 tysięcy i sesyjka?"-proszę?!!! O nie, koleś jest jeszcze bardziej pojebany niż kiedyś. Rzuciłam telefon na łóżko i cholera jasna zaczęłam się poważnie zastanawiać co ja mam teraz zrobić? W końcu te zdjęcia moje i Mateusza nie były takie najgorsze..., no dobra ale nie wiem czy nie ma czegoś jeszcze, poza tym jest zdolny do najgorszego, wysłanie tych zdjęć do moich rodziców to najmniejszy problem. Dlaczego zawsze kiedy wszystko zaczyna się układać zjawia się jakiś powalenieć i zaczyna mieszać?! Do końca dnia postanowiłam udawać, że problem nie istnieje i zaczęłam przygotowywać rzeczy do szkoły. Jak gdyby nigdy nic zeszłam na kolacje, a później wróciłam na górę i zadzwoniłam do Mateusza.
-Hej-próbowałam brzmieć normalnie, nie chciałam go martwić
-Hej, coś się stało? Masz jakiś smutny głos...-chyba się nie udało
-Tak, mamy problem i nie mam żadnego dobrego pomysłu jak go rozwiązać.-przygryzłam wargę od środka.
-Boże, Natalia jaki problem?-jestem pewna, że potarł czoło, a ja teraz uświadomiłam sobie jak to mogło zabrzmieć
-Nie, spokojnie nie jestem w ciąży-a jak to powiedziałam to jeszcze bardziej uświadomiłam sobie jak to musiało zabrzmieć dla niego. Słyszałam jak odetchnął.
-Nie chce opowiadać ci o tym przez telefon... przyjdziesz jutro do mnie? Po południu?
-Dobrze, jasne.
Nie chciałam go martwić ale naprawdę się bałam. Kamil był niepoczytalny, nie mam pojęcia do czego może posunąć się tym razem. Niestety miał powody, żeby się mścić.
"Przestraszyłaś się maleńka? Nie ma czego, jeśli tylko będziesz chciała współpracować nic złego się nie stanie"
"Daj mi trochę czasu"-odpisałam niezobowiązująco
"Oby nie za dużo"-odpisał, a ja już na dziś dałam sobie spokój, pewnie nie wymyśle nic szczególnego.

.........................................................
-Hej-przywitałam się z nim wpuszczając go do środka
-Cześć-odpowiedział i w ostatniej chwili przypomniał sobie, żeby nie zrobić tego jak zwykle.
-Chodź, pójdziemy na górę.-po drodze Mateusz przywitał się z moimi rodzicami, którzy oglądali film w telewizji. Dostrzegłam, że patrzą na tą sytuacje podejrzliwie ale raczej odnoszą się do niego z serdecznością, więc. Domyślam się, że mama opowiedziała już tacie o wszystkim to znaczy nie wiem czy powiedziała mu o mailu, ale o tym że spotkałam się z Mateuszem na pewno.
-No to o co chodzi? Bo już się boje, jak patrze na twoją minę
-Ja też się boje...-zagryzłam wargę
-Słoneczko spokojnie-przytulił mnie- Powiedz mi co się stało a na pewno sobie poradzimy- a ja
nie wiedziałam od czego mam zacząć, nigdy nie wspominałam mu o Kamilu ani o tym co się wtedy działo w moim życiu. Wzięłam głęboki oddech.
-Dobrze, usiądź-usiadł na łóżku a ja obok niego.
-Nigdy Ci o tym nie mówiłam, ale.. jakiś rok temu, zaraz na początku liceum, spotykałam się z Kamilem i może przez własną naiwność, ale sporo wycierpiałam przez niego.-przerwałam na chwile i spuściłam wzrok-objął mnie ramieniem a ja oparłam na nim głowę.
-Poznałam go na dniu otwartym w mojej szkole, robił zdjęcia, fajnie nam się rozmawiało, oprowadził mnie i Matyldę. No i dalej wiesz pisaliśmy ze sobą później zaczął się rok szkolny, a my zaczęliśmy się spotykać a i jeszcze robił mi zdjęcia, bo okazało się, że zajmuje się fotografią na poważnie, w sumie można powiedzieć że zawodowo bo realizował już jakieś małe zlecenia. Mateusz słuchał i pocierał moje ramię.
-I ja jak głupia idiotka dałam mu się namówić na sesje... taką, nie rozbieraną ale powiedzmy, że zmysłową, matko jak mi wstyd!-pocałował mnie w głowę a ja kontynuowałam.
-Nie mam pojęcia dlaczego się na to zgodziłam skoro i tak nigdzie nie chciałam wykorzystać tych zdjęć. W grudniu były jego urodziny dziewiętnaste. Oczywiście zaprosił mnie na imprezę i kiedy wszyscy się dobrze bawili to wziął mnie na górę i chciał, żebym zrobiła mu prezent. Twierdził że spotykamy się już tak długo, że to najwyższy czas... Ja nie chciałam, ale on zaczął mnie dotykać, dobierał się do mnie, krzyczałam i w końcu usłyszała mnie Matylda, która wbiegła do pokoju no i uratowała mnie. Później o wszystkim dowiedzieli się moi rodzice, bo wysłał te przepiękne zdjęcia tym razem mojemu tacie, myślałam że spale się ze wstydu kiedy siedziałam jego gabinecie a on
mi je pokazywał. No i oczywiście mogliśmy się rozstać jak normalni ludzie, zapomnieć o wszystkim ale nie. Chciał od mojego tatuśka jakiś hajs, bo inaczej zagroził, że te zdjęcia pokażą się jeszcze w następnym wydaniu jakiegoś magazynu dla panów. Możesz sobie wyobrazić jak mój ojciec się
wściekł. Najpierw troszkę na mnie, że byłam taka naiwna i pozwoliłam sobie na coś takiego no ale
 ostatecznie nie winił mnie za cała sprawę uznając, że mam prawo popełniać błędy młodości poza tym byłam zaślepiona i tak dalej. Kamilowi oczywiście nie uszło na sucho; tata całą sprawę zgłosił na policje, powiedziałam mu też o tym co Kamil próbował mi zrobić więc ostatecznie wnieśliśmy oskarżenie o próbę gwałtu i oczywiście ojciec wynajął najlepszych prawników tak żeby Kamilek popamiętał nas do końca życia. Dostał jakiś wyrok w zawieszeniu za tą próbę, szantaż za całą tą s
esje, która nie była do końca legalna jako że nie miałam 18 lat. No i został wydalony ze szkoły
oczywiście po cichu, żeby nikt się nie dowiedział coby to nie zaszkodziło mojej reputacji. Z tego co
mi wiadomo to wyjechał gdzieś na drugi koniec Polski. Do końca życia zapamiętam jego przerażoną minkę kiedy mijał na korytarzu w sądzie mojego tatę. Nie mam pojęcia jakie mieli porachunki poza salą sądową, ale wydaje mi się że nie chciała bym być w jego skórze.
-Dlaczego mi nic o tym wcześniej nie mówiłaś?-odezwał się cicho i przytulił mnie mocniej
-Właściwie to nie wiem, uważałam że to zamknięty rozdział w moim życiu, uporałam się z tym i wszystko było okey.
-Było?-jest spostrzegawczy
-Było... bo wrócił.-wysunęłam się z jego objęć
-Jak to?
-Wysłał mojej mamie maila z naszymi zdjęciami-stanęłam przed nim i splotłam ręce pod piersiami nerwowo zaciskając palce na ramionach. Nic się nie nauczył po ostatniej sytuacji. To znaczy moja mama ona nie wie od kogo jest ten mail.
-Poważnie? Ale to twoja mama? Twoi rodzice oni już o nas wiedzą?
-Nieee-albo mi się wydawało albo posmutniał.-Powiedziałam mamie, że przyjaźnimy się, aleee obiecuje Ci, że powiem im niedługo, naprawdę. Mama nie była zła, wydaje mi się że jakoś by to przeżyła-usiadłam mu na kolanach.
-A co właściwie było na tych zdjęciach?-zapytał obejmując mnie
-Zrobił je jak szliśmy na zakupy wczoraj i na jednym z nich mnie obejmujesz. Nic specjalnego i tylko dlatego mi uwierzyła, ale boje się. On jest zdolny do wszystkiego... Zażądał 20 tysięcy i sesji. Inaczej powiedział, że wyśle mamie pikantniejsze zdjęcia... I wysłał mi jedno, niby też nic specjalnego. Poczekaj pokaże Ci.-wstałam i włączyłam zdjęcie wysłane przez Kamila.
-Jezu, jak to dojdzie do twojego ojca to mnie zabije, w najlepszym wypadku zwolni.-nie umiem stwierdzić czy był przerażony czy bardziej go to bawiło.
-To jeszcze nic, ale serio nie mam pojęcia co gorszego może mieć.
-No wiesz dalej już okna były zasłonięte-musnął ustami moją szyje
-Ej! Proszę cię nie w takiej chwili-odsunęłam się na co on się zaśmiał
-Wiem przecież, wiem, ale tak ciężko jest ci się oprzeć
-Po cholerę ja odsunęłam tą roletę?!
-Dobra Nati daj spokój, teraz trzeba pomyśleć co z tym zrobić. Tak szczerze nie ma chyba dobrego wyjścia. Nawet jeśli dasz mu te pieniądze to nigdy w życiu nie pozwolę, żeby robił Ci jeszcze jakieś zdjęcia.
-Wiem, ja też już nigdy więcej nie dam mu nawet wziąć przy mnie aparatu do ręki. Ale co mam im iść teraz wszystko powiedzieć? Czekać aż wyśle im zdjęcia czy iść z nim na wojnę? Nie mam pojęcia co zrobić-schowałam twarz w dłoniach i usiadłam na przeciwko niego.
-Aż tak bardzo boisz się przyznać do tego, że ze mną jesteś?-zapytał po chwili ciszy. Podniosłam wzrok i popatrzyłam na niego.
-Boje się-cicho odpowiedziałam
-Aha-spuścił wzrok
-Boje się, że nie będzie tak jak teraz. Boje się, że zaczną mnie kontrolować, że nie będę mogła
spędzać z tobą aż tyle czasu, że noc u Matyldy już nie przejdzie... A tak strasznie nie chcę z tego rezygnować.
-Skąd wiesz, że tak będzie? Sama mówiłaś, że twoja mama była by w stanie to zaakceptować. Natalka tak było by naprawdę dużo łatwiej. Nie chcę już udawać, że nic mnie z tobą nie łączy. Zobacz tak właściwie to Kamil wymyślił sobie żałosną formę szantażu. Straszy cię, że wyśle nasze zdjęcia twoim rodzicom. Szantażuje cię czymś co i tak kiedyś się wyda. I może lepiej, żeby to stało się wcześniej. Możesz być pewna, że choćby nie wiem co nie odpuszczę sobie Ciebie, choćbym musiał spotykać się z tobą przy tylnym wejściu w szkole.-on mówił, a ja słuchałam i analizowałam, miał racje i tylko ja byłam tchórzem.
-Masz racje Kamil to zawsze był zły strateg. Powiem im.-ostatnie słowa to najpewniejsze z rzeczy, które dziś powiedziałam.
-Serio?-zapytał z takim niedowierzaniem jakby nie miał świadomości co do mnie przed chwilą mówił.
-Tak.-pewnie patrzyłam mu w oczy i uśmiechnęłam się.
-Kiedy nastąpi ta wiekopomna chwila?-zapytał z lekkim uśmiechem
-A zostaniesz na kolacji?-splotłam nasze dłonie
-A jesteś pewna, że twój tata mnie nie zabije widelcem czy coś?
-Nie zrobi tego.-wstałam i wtuliłam się w niego.-Kocham cię i na pewno nie pozwolę zadźgać cię widelcem.-wsunął mi dłoń pod koszulkę i zatrzymał palce na zapięciu mojego stanika.
-Wiem, że to nie miejsce i czas, ale mam na Ciebie taka ochotę Nati-wyszeptał, a ja przygryzłam jego wargę.
-Masz racje, to nie czas- odsunęłam się i puściłam mu oczko.-Chyba będzie musiała wystarczyć ci wyobraźnia dzisiaj wieczorem or something like This.
-Mamo! Za ile kolacja?-krzyknęłam wychylając się z pokoju
-15 minut, zamówiłam pizze. Mateusz zostaje?-odpowiedziała
-Tak! To zaraz zejdziemy.
-To co może mi opowiesz co byś ze mną zrobił jeśli to był by czas-usiadłam na fotelu i założyłam nogę na nogę
-O nie nie koleżanko, ja znam te twoje gierki. Tak mnie urządzasz, ze nie będę w stanie zejść
 do twoich rodziców.
-Oj nawet nie wiesz jak bym chciała-zagryzłam wargę-Mateusz tak się stresuje!-wstałam energicznie z fotela i podeszłam do niego.-objął mnie w pasie i wtulił się w mój brzuch.
-Spokojnieee, może nie będzie tak strasznie. Może mnie polubią? W sumie mega ze mnie koleś.-zaśmiał się a ja usiadłam mu na kolanach .
-Dla mnie jesteś mega-chwyciłam jego twarz w dłonie i złączyłam nasze usta, ale tylko delikatnie i na chwilę, nie chciałam żeby to w tej chwili wymknęło się z pod kontroli a było tak blisko.

Poprawiłam włosy i zeszliśmy na dół. Przysięgam że w życiu niczym się tak nie stresowałam. Moja mama właśnie wyciągała talerzyki z szafki a tata odbierał pizze. Widziałam, że Mateusz mimo wszystko też jest zestresowany, w końcu nie codziennie się przyznaje szefowi, że spotyka się z jego
 córką co jest praktycznie jednoznaczne z tym, że się z nią sypia. Takkk wydaje mi się, że o to
moi rodzice będą bać się najbardziej, ale o tym pomyślimy później.

-Siadajcie. Wyglądacie na głodnych-zaśmiała się moja mama kładąc na stole talerze.
-Zanim zaczniemy to chciała bym Wam coś powiedzieć-chwyciłam dłóń Mateusza, bo widziałam że był na maksa zagubiony a ja też czułam się pewniej dotykając go-wzrok mamy nie przeoczył tego gestu i byłam pewna że już wie co chce powiedzieć co zresztą nie było trudne do domyślenia się.
-Tata usiadł i zostawił pizze w spokoju.
-Ja i Mateusz, my jesteśmy razem-nie jestem pewna czy głos mi się nie zatrząsł, ale po wszystkim poczułam jak ogromny kamień, taki obelisk spada mi z serca.
-Ooo-z ust mojej mamy wydobył się tego typu dźwięk podczas, gdy ojciec siedział i chyba nie za bardzo wiedział co chcę powiedzieć.
-Czyli ta cała gra na gitarze to ściema tak?-zapytał w końcu a ja ucieszyłam się że w ogóle coś powiedział
-Dlaczego tak myślisz?
-Bo jeszcze ani razu nic mi nie zagrałaś-odpowiedziała a ja za cholerę nie mogłam wyczuć jego emocji.
-Nie, uczyliśmy się ale...
-Okłamywałaś nas?-zapytał i teraz już wiedziałam że raczej jest pogubiony w uczuciach
-A co byście powiedzieli, gdybym się przyznała ?
-Natalia, nie wiem.
-O co w ogóle robisz problem? Nie zaakceptujesz naszego związku?-zapytałam w prost a moja mama zmierzyła mnie zimnym spojrzeniem jakby prosząc, żebym w to nie brnęła.
-Czego tak właściwie się boicie? Spodziewałam się takiej reakcji z waszej strony, ale myślałam, że przede wszystkim chodzi Wam o moje szczęście. I gdybyście nie zauważyli nie mam już 12 lat, za niecały rok będę pełnoletnia a przez wasze wychowanie stałam się już dawno!-wstałam od stołu. Wiem, że przesadziłam z tym wychowaniem. Właściwie nie wiem czym byłam zaskoczona, przecież liczyłam się z taką ich chłodną reakcją na tą wieść. Dobrze wiem, że hamowali się z komentarzami tylko ze względu na Mateusza.
-Nie jestem taki przekonany patrząc na twój wybryk z Kamilem rok temu-też uderzył poniżej pasa.
-Artur! Natalia! Przestańcie proszę-do akcji wkroczyła moja mama
-Przepraszam mamo, ale będzie lepiej kiedy przemyślicie to na spokojnie i porozmawiamy później. Za bardzo zależy mi na obu stronach, żeby się kłócić. Mateusz wydaje mi się, że będzie lepiej jak wyjdziemy-znowu chwyciłam go za rękę i wyszliśmy z domu po tym jak pośpiesznie złapałam swój telefon i torebkę.
-I co teraz?-zapytał Mateusz kiedy wsiedliśmy do samochodu
-Jedźmy do Ciebie. Muszą to przemyśleć na spokojnie.
-Ej, ale nie rozumiem dlaczego ty mówisz o tym z takim spokojem-spojrzał na mnie zdziwiony
-Bo wiem, że nie są źli. Po prostu nie wiedzieli jak zareagować i tyle. Typowe zachowanie. Może mają jedynie jakieś małe obawy, ale nic poza tym. Troszkę zagrałam im na emocjach dla większego dramatyzmu, ale wierz mi że wszystko będzie w porządku. To znaczy ja będę musiała jeszcze przetrwać żenującą rozmowę o odpowiedzialności, antykoncepcji i moich ocenach zakończoną słowami ostrzeżenia przed wykorzystaniem i wyświechtane "gdyby coś ci zrobił, będzie miał do czynienia ze mną" Musisz się, więc mieć na baczności-uniosłam brwi.


_____________________________________________________
-Teraz już jest i czas i miejsce-przylgnęła do mojego ciała kiedy weszliśmy do mieszkania
-Piętnaście minut temu przeżyłaś najbardziej stresującą chwilę swojego życia i byłaś nieźle poddenerwowana a teraz-ściągałem powoli jej kurtkę
-A teraz chcę spędzić z tobą jak najmilsze chwile, tak żeby zapomnieć o całym stresie-obcierała o siebie nasze usta kusząc mnie niemiłosiernie
-A ja już rozgrzewałem wyobraźnie na samotną niedzielną noc-przyparłem ją delikatnie do ściany i założyłem kosmyk jej włosów za ucho, pachniała tak samo cudownie jak zawsze. Głęboko patrząc mi w oczy wsunęła mi ręce pod koszulkę i nie wiem co wolałem czy ten jej pewny, pełen miłości wzrok, który prosił o to, żebym uczynił ją swoją królową tu i teraz. Ten wzrok, który prosił o to, żebym poświęcił jej tu i teraz jak najwięcej atencji, żeby poczuła się jak bogini i żebym dotykał ją jakby była najdelikatniejszą rzeczą na tej ziemi, a tak właśnie było czy dotyk jej drobnych chłodnych rączek, na który zadrżałem i które wędrowały coraz niżej. O nie, to ja dzisiaj chcę jej tak bardzo, chcę jej ciała jak nigdy przedtem i chcę jej prawdziwej.-zanim jej dłonie zawędrowały za nisko wziąłem ją na ręce i posadziłem na skraju łóżka. Pomogła mi zdjąć koszulkę i oplotła mnie nogami kiedy klęczałem obok niej.
-I będzie tak czule i powolutku ?-zapytała łącząc nasze usta i jeszcze bardziej się przysuwając
-Będzie jak tylko chcesz-szepnąłem jej czule do ucha zdejmując bluzkę. Widziałem jak bardzo potrzebowała tej bliskości. Całowała mnie tak zachłannie ale z drugiej strony tak czule kiedy zdejmowałem z niej kolejne ubrania i drżała przy każdym moim dotyku i miałem wrażenie, że jest jeszcze bardziej krucha niż zwykle. Miałem wrażenie, że ta bliskość jest dla niej jakąś ucieczką, że ma być chwilowym zapomnieniem i że tak naprawdę potrzebuje MNIE, potrzebuje po prostu mocnego uścisku i czułem się trochę tak jakbym odrobinę wykorzystywał to i sam nie wiem ale było inaczej niż zwykle, co nie znaczy że nie tak samo cudownie.
-Kochanie?-zapytałem cicho odgarniając włosy z jej twarzy-Na pewno chcesz to robić?-pocałowałem ją nie mogąc się powstrzymać. Naprawdę była taka pociągająca kiedy leżała pode mną w samej bieliźnie z mokrymi lekko napuchniętymi ustami i zmierzwionymi włosami, zresztą zawsze była ale teraz sto razy bardziej.
-Chcę, potrzebuje cię-zamknęła moje usta pocałunkiem tak, że mogłem tylko wydać z siebie coś na wzór jęknięcia. Zdjąłem z niej resztę i zrobiłem dokładnie to czego chciała czyli byłem jak najbardziej czuły tak, żeby czuła się jak najbardziej wyjątkowa. Widziałem, że przeżywa to zdecydowanie mocniej niż zwykle, była taka sensualna, była tak blisko i szeptała jak bardzo mnie kocha i nawet nie zdawała sobie sprawy jak to na mnie działa. NIGDY ale naprawdę NIGDY nie pragnąłem tak żadnej dziewczyny, przysięgam że nigdy nie czułem tego co czuje kiedy w niej jestem i nie uwielbiałem tak bardzo zapachu żadnej z nich. I zawsze kiedy zapewniam ją o jej niezwykłości jestem w stu procentach szczery.

__________________________________________


Opierałam się na jego klatce piersiowej i całowałam go delikatnie. Zamknął oczy i tylko lekko się uśmiechał a ja przyglądałam się jego spokojnej twarzy.
-Jak zwykle było cudownie skarbie.-przytuliłam się do niego.
-Jesteś niesamowita-położył dłoń na moich plecach. Był śpiący, już nic nie mówiłam tylko patrzyłam jak zasypia co jakiś czas muskałam dłonią jego policzek albo usta, przeczesywałam jego włosy. Leżenie obok niego kiedy byliśmy nakryci tylko puszystą kołdrą a wokół leżały w nieładzie poduszki i wspomnienie tego jak całuje moje ciało zachłannie; zostawiając wilgotny ślad swoich ust było apogeum szczęścia. Apogeum szczęścia było to, że wiedziałam że ten chłopak jest TYLKO MÓJ. A ja jestem tą dziewczyną, która daje mu najwięcej szczęścia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz