Fuck! 6:32 chyba powinnam być teraz u siebie w łóżku i za pół godziny wyłączyć budzik, który obudzi mnie do szkoły. Kurde mówiłam sobie wczoraj, że zaraz się zbiorę i wrócę do domu, że jeszcze 5 minut. Wyszło jak wyszło, widocznie wtulenie się w Mateusza wygrało. Wstałam po cichutku, zebrałam swoje rzeczy, ubrałam się i zamówiłam Ubera.
-Kocham Cię. Miłego dnia-szepnęłam i pocałowałam go leciutko w policzek, tak żeby się nie obudził. Popatrzyłam jeszcze przez chwilę jak obraca się na drugi bok. Zatrzymałam wzrok na zadrapaniach na jego barkach i uśmiechnęłam się lekko. Pokusa, żeby zostać była tak wielka, ale dobrze wiem że nie mogę zawieść i muszę poważnie podchodzić do moich obowiązków.
Szybko wyszłam z mieszkania i zbiegłam po schodach, nie miałam ochoty czekać na windę. Wiem, że będę miała przekichane jak wrócę. Chociaż w sumie zdziwiło mnie, że ani mama ani tata od wczoraj się nie odzywali, nie wiedziałam co mam o tym myśleć.
Kiedy weszłam do domu miałam jakieś 40 minut, żeby znowu zamówić Ubera i pojechać do szkoły, na szczęście tylko na 5 godzin.
-Natalia, spotkamy się na lunch'u o 14 tam gdzie zawsze. Musimy porozmawiać, bo wczoraj chyba pewne kwestie nie zostały dokończone-odezwała się mama dopijając kawę. Ja będę lecieć bo mam jeszcze masaż o 7. Miłego dnia.
-Miłego dnia-odpowiedziałam lekko zdezorientowana jej postawą i nie wiem może zaskoczona. Spodziewałam się raczej wybuchu złości, że nie wróciłam na noc, że nie mam 18 lat i że nie powinnam wskakiwać nikomu do łóżka czy coś w tym stylu. A tu proszę taka niespodzianka. Ojciec jak się domyślam też już wyszedł, więc w spokoju wzięłam prysznic, przebrałam się do szkoły w czarne spodnie i niebieską luźną koszule, włosy zawiązałam w koczka, pomalowałam się leciutko, spakowałam książki i wyszłam. Nie zdążyłam nawet zjeść śniadania, więc napisałam do Matyldy, żeby kupiła mi coś w sklepiku bo ja jak zwykle będę na styk. W tym samym czasie dostałam wiadomość od Mateusza: "Miłego dnia. Zjedz śniadanie. <3" Dobrze wiedział, że czasami wybieram wizerunek zamiast jedzenia. Wysiadłam z taksówki i przemknęłam się do budynku, ale miałam nieodparte wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Ostatecznie to zbagatelizowałam tłumacząc sobie, że to przez ostatnie wydarzenia związane z Kamilem.
-Wow! Brawo! Nareszcie się zdecydowałaś. Gratuluje- Matylda podała mi dłoń w teatralnym geście.
-Proszę cię, dobrze wiesz , że to nie była łatwa decyzja.-usiadłyśmy przy stoliku
-Wiem, ale jak ostatecznie zareagowali? Możesz pożegnać się z rodzinnym majątkiem a twój wybranek z pracą?-lekko ją to bawiło na co tylko przewróciłam oczami
-No właśnie nie i ja nie wiem co mam o tym myśleć. Na początku ojciec zaczął trochę skakać, ale szczerze, wyszłam. Mamy spotkać się dzisiaj na lunch.
-Poczekaj. Wyszłaś wczoraj ze wspólnej kolacji razem z Mateuszem, nie wróciłaś na noc do domu i nawet do ciebie nie zadzwonili tak?
-Dokładnie, a mało tego mama zareagowała jak gdby nigdy nic. Rozumiesz?
-No właśnie średnio. Znając ich to powinnaś być teraz nieźle poddenerwowana waszą wspólną kłótnią.
-No właśnie, nie mam pojęcia o co chodzi, nie wiem czego mam się spodziewać na tym obiedzie.
-Myśle, że od razu przyprowadzą ginekologa i psychologa.
-Matylda, błagam Cię.-pisnęłam zażenowana na wyobrażenie sobie naszej konwersacji.
-Gdyby oni wiedzieli co ich córeczka wczoraj i nie tylko wczoraj robiła z tym milutkim chłopcem.
-Szczerze mówiąc to wydaje mi się, że zdają sobie z tego sprawę. Ale jest jeszcze jedna, gorsza sprawa. Matylda on wrócił.
-Kto?-zapytała zdezorientowana- O boże mówisz o Kamilu?-albo mi się wydaje, albo zbladła. Ją ta cała sytuacja również bardzo dotknęła. Matylda od początku była w tym ze mną; najpierw wspierała mnie kiedy zaczęliśmy się spotykać, później była świadkiem tego jak prawie Kamil mnie zgwałcił no i przez cały proces też przeszła ze mną. Przez niego cały czas żyła w rozdarciu czy zmienię szkołę czy będziemy żyć jak dawniej. Jednym słowem byłyśmy w tym razem, dlatego nie dziwię się że jest zaniepokojona jego ponownym pojawieniem się.
-Tak, szczerze mówiąc nie mam pojęcia czego ode mnie chcę i nie wydaje mi się, żeby chodziło mu tylko o hajs. Nie wiem Matylda, boje się że może chcieć się odegrać.
-Jezu, Natalia on jest niepoczytalny dobrze o tym wiesz. Ale w ogóle what? Jak to się stało, jak ci dał znać, że znowu jest?
-Wysłał mojej mamie zdjęcia. Moje i Mateusza kiedy idziemy na spacer, później zaczął mnie szantażować, że wyśle im coś lepszego. Powiedział, że mam mu zapłacić 20 tysięcy i dać sobie zrobić sesje. Nie posłuchałam go no i właśnie dlatego wczoraj powiedziałam o nas rodzicom. Tylko, że ja nie wiem co teraz. Skoro nie przystałam na jego warunki to strach pomyśleć co zrobi. W ogóle mam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Naprawdę się boje, że jeśli nie ugodzi we mnie to w rodziców albo zrobi coś Mateuszowi. Nie wiem co mam robić.
-Nati, spokojnie. Jeśli poczujesz się zagrożona to zawsze możesz się do nich zwrócić. Wiesz, że twój ojciec zawsze stanie po twojej stronie. I nawet mi nie mów, że myślałaś nad tym żeby się zgodzić.-zmierzyła mnie wzrokiem, a ja obejrzałam czubki swoich butów. -Myślałaś!!? Natalka czyś ty do reszty zdurniała? To jest psychol, zrobi Ci krzywdę! I ja cię już wtedy nie będę mogła uratować.
-Boże Matylda wiem! Ale nie rozumiesz, że się boje, najbardziej o nich. A już w szczególności o Mateusza. Nie chcę, żeby z mojego powodu stała mu się jakaś krzywda. Wiesz dzisiaj jak od niego wychodziłam i popatrzyłam na niego jak spał, taki bezbronny to, to sobie uświadomiłam, że ja też jestem za niego odpowiedzialna, że też muszę o niego dbać tak jak on to robi. Jestem pewna, że nigdy by nie pozwolił, żebym znalazła się w niebezpieczeństwie....
-Ja rozumiem, tak samo kocham Kubę, ale kobieto Kamil jest psychopatą. Nie możesz dobrowolnie postawić się przed jego obiektywem i to założę się, że nie w pięknym, schludnym ubranku. Poza tym nie możesz pokazać mu, że ulegasz jego szantażom bo będzie się posuwał dalej jak zobaczy, że może sobie z tobą pogrywać.
-Ale co ja mam zrobić? Pójść na policje?-zapytałam lekko zrozpaczona
-Tak. Jeśli nie da sobie spokoju to powinnaś pójść na policje. To jest szantaż, ty nie robisz nic złego. Sypianie ze swoim chłopakiem to nie przestępstwo, więc strasząc cię, że upubliczni wasze zdjęcia i to takie, na których jedynie się troszkę bardziej całujecie poza tym, że jest świństwem no sorry Natalka, ale nie stawia cię w złym świetle. Wszyscy to robimy; ja, ty, twoi rodzice, nawet ona-wskazała na profesorkę od historii.
-Boże, weź-skrzywiłam się na to wyobrażenie.
-Choćby nie wiem co nie ulegaj mu proszę.-chwyciła moje dłonie-Ja też się o Ciebie martwię. Właściwie to popatrz co on może im zrobić? Co zrobi takie chucherko twojemu chłopakowi? Albo twoim rodzicom? Otoczonym z każdej strony prawnikami, w waszej twierdzy albo gdziekolwiek indziej. Nic.-nie odezwałam się tylko uśmiechnęłam na siłę. Ona dobrze wie, że jeśli będę chciała to zrobię po swojemu.
______________________________________
Nie powiem, że nie szłam zdenerwowana na spotkanie z rodzicami. Nie rozmawiam z nimi o moim życiu uczuciowym i nienawidzę słuchać kazań. Bałam się tego uczucia zażenowania. Kiedy weszłam rodzice już na mnie czekali. Zamówiliśmy jedzonko i się zaczęło. Powtórka z rozrywki bo znowu musiałam oglądać moje nieciekawe zdjęcia. Nie czekał długo na moją decyzje, co właściwie wydało mi się dziwne, bo minęły dwa dni odkąd rozpoczął swoją gierkę; dość chytrą bo wcale nie miał innego zdjęcia oprócz tego, które już widziałam. Wbrew moim oczekiwaniom nie drążyli tematu tego co zobaczyli. Tata przeprosił mnie za swoje dogryzki wczoraj kończąc tym, że akceptuje Mateusza i naprawdę go lubi. Ufa, że nie będzie mi z nim źle. Z mamą było podobnie. Byłam wdzięczna, że przemilczeli temat seksu, ale mama patrzyła na mnie podejrzliwie. Pewnie zastanawiała się, który etap w moim życiu przegapiła, że nie dostrzegła jak stałam się kobietą. Patrzyli na mnie z jakimś lekkim smutkiem w oczach prawdopodobnie spowodowanym tym, że dotarło do nich, że nasze życie się zmienia, że nie jestem już tą ich maleńką córcią, słoneczkiem, skarbem w rozkosznej sukience. Za to zmartwiło ich kto wysyła im tą dokumentacje mojego życia. Zapewniłam, że nie mam pojęcia, i że wszystko jest pod kontrolą ale ani trochę nie było. Oczywiście zostałam zaasekurowana, że jeśli coś zawsze mogę liczyć na ich pomoc. Ojciec jest taki sam jak ja i dobrze wiem, że jeśli będzie chciał to zrobi to po swojemu.
____________________________________
-I co? Zjadłaś śniadanie?-tak brzmiały pierwsze słowa Mateusza kiedy do niego zadzwoniłam po 21 jak już ze wszystkim się odrobiłam i wykąpałam.
-Takkk.-usiadłam na parapecie, z którego miałam widok na ulicę.-Moi rodzice zapraszają cię na obiad albo kolacje w najbliższym czasie
-Żartujesz?-był wyraźnie zdiwiony i rozbawiony
-Nie, serio. Chcą cię po prostu prześwietlić.-zaśmiałam się -A jak pierwszy dzień na nowym stanowisku?-wyprostowałam nogi i oparłam się o ścianę
-Dziwnie, muszę się przestawić. Ale byłem nieźle zszokowany zachowaniem twojego taty; rozmawiał ze mną jak gdyby nigdy nic, mało tego nawet był miły, może nawet bardziej serdeczny niż zawsze-odetchnęłam w myślach z ulgą
-Lubią cię-uśmiechnęłam się i gdybym mogła to dotknęła bym dłonią jego policzka. Wieczór to taki czas kiedy szczególnie mam ochotę się w niego wtulić. Wyobrażam sobie jak mnie obejmuje powodując że moja satynowa piżamka leciutko się unosi.
-Jesteś?-pyta wyrywając mnie ze słodkich marzeń
-Tak, sorki zamyśliłam się
-Na pewno myślałaś o mnie heh-założe się że siedzi "rozwalony" na kanapie i uśmiecha się zawadiacko. Uwielbiam każdą jego wersje i nie potrafię wybrać czy wole tego słodkiego chłopca, który przychyla mi nieba i jest taki rozczulający; czy tego bardziej niegrzecznego Mateusza, który prawi mi sprośne komplementy i droczy się ze mną ciągle.
-Yhym-przygryzłam wargę
-Też dzisiaj dużo o tobie myślałem-no i zamienia się w tą uroczą wersje
-Ooo
-Na przykład jak się obudziłem... sam-przypomniał mi się ten najrozkoszniejszy widok
-Przeprasza, musiałam wyjść- o 8 zaczynałam lekcje
-Wiem, słonko. Dziękuje, że zostałaś na noc. Wiesz, że dużo lepiej śpię z tobą-przysięgam, że w tym momencie nie pragnę niczego bardziej niż go przytulić.
-Wiem-mówię cicho i mam nadzieje, że z miłością; przypominam sobie jak czasem w nocy kiedy się przebudzi przytula mnie, a ja pocieram jego przedramię delikatnie z nadzieją, że chociaż w maleńkim stopniu to dodaje mu otuchy. Wiem, że czasem miewa złe sny, albo po prostu jest mu źle w ciemności sam na sam z własnymi myślami i wspomnieniami.
-A później kiedy rozmawiałem z twoim tatą. Zastanawiałem się dlaczego nie chce mnie zabić za to co jego córeczka robiła całą noc-zaśmiał się lekko
-Bo CAŁĄ NOC byłam grzeczna-odpowiedziałam- A tak serio to nie mam pojęcia, nie spodziewałam się, że zareagują tak pokojowo, a dzisiaj nie padło z ich ust ani jedno słowo wątpliwości, ani jedno ostrzeżenie. Nic. Po prostu zaprosili cię na kolacje i tyle.
-No ale to dobrze.
-Dobrze, ale na maksa dziwnie.-już miałam wspomnieć o Kamilu i, że lekko mnie niepokoi jego brak odzewu od ostatniej wiadomości, kiedy dostałam nowego maila. Szybko weszłam na pocztę i sprawdziłam podczas, gdy Mateusz opowiadał mi o jakimś filmie, który właśnie leci w telewizji.
"Spodziewałem się, że postarasz się tak z tego wybrnąć, ale nie martw się; mam plan B. I jeszcze możesz pójść ze mną na ugodę zanim zniszczę twoją rodzinkę i idealnego ukochanego" -przeczytałam i zrobiło mi się słabo. Postanowiłam, że nic nie powiem Mateuszowi tylko spróbuje sama to zakończyć.
-Hej, Natalka jesteś ?-odezwał się bo prawdopodobnie nie zareagowałam na to co do mnie mówił
-Tak, jestem jestem, ale przepraszam zrobiłam się bardzo śpiąca. Będę kończyć, bo robi się późno. Kocham Cię. Dobranoc.-pożegnałam się, mam nadzieje, że nie zabrzmiało to podejrzanie, nie chcę mieć przed nim tajemnic ale chyba będzie lepiej kiedy nie będę go mieszać w to gówno.
"Spotkajmy się."-odpisałam Kamilowi i nie mam pojęcia dlaczego kliknęłam wyślij kiedy dobrze wiedziałam, że nie powinnam podejmować takich decyzji w nocy i pochopnie.
"Jutro po twoich lekcjach. Będę czekał w kawiarnii tej 3. ulicę od szkoły.
P.S Świetny komplecik"
Wzdrygnęłam się bo nie wiedziałam o co mu chodzi, ale po chwili dostrzegłam auto odjeżdżające z pobocza naprzeciwko naszego domu. Kamil miał świetne zadatki na psychopatę.
Czy będą jakieś nowe wpisy? Super opowiadanie
OdpowiedzUsuń