-Cześć-weszłam do kuchni i się przywitałam, pogoda za oknem była dziś okropna, padało i było jak to mówią "szaro-buro i ponuro". Dziwnie zgłodniałam przez noc, więc od razu zabrałam się za smarowanie tostów dżemem i konsumpcje.
-A może pojechalibyśmy do Pragi co ty na to Artur?-zapytała moja mama jakoś w toku konwersacji.
-Teraz? Nie wiem czy to ma sens, jeśli wyjedziemy teraz będziemy tam pod wieczór no i już jutro po południu będziemy musieli wracać, nie jest to chyba zbyt dobry pomysł Aniu.
-Przecież możemy wrócić w poniedziałek, ja nie mam żadnych spotkań, terminy też o dziwo mnie nie gonią.
-Tak, tylko że u mnie trochę gorzej, o 16 mam rozstrzygnięcie przetargu, no i Mateusz wczoraj wrócił ze szkolenia, chciałbym wdrożyć go w nowe obowiązki.-mam nadzieje, że nikt nie zauważył jak prawie zakrztusiłam się tostem.
-W takim razie faktycznie to nie najlepszy pomysł, ale może w przyszły weekend się uda. Chciała bym odwiedzić tą wystawę architektury z XIX wieku.
-A ty Natalka pojechała byś z nami?-zapytał mnie tata wyrywając mnie z szoku.
-Tak, to znaczy nie wiem jeszcze jak się wszystko ułoży, ale chciała bym.-o co chodzi? Jak to wrócił wczoraj? Przecież wyraźnie mówił, że wraca 18 czyli za równe 6 dni! Zaraz to wszystko wyjaśnię.
-A jak Ci minął tydzień? Jak w szkole?-średnio mam ochotę teraz odpowiadać na jakiekolwiek pytania, kiedy wiem że on jest już w Krakowie.
-Dobrze. O rany przepraszam Was, kompletnie zapomniałam że muszę lecieć bo o 10 mam próbę w bibliotece przed naszym projektem.-szybko dopiłam wodę i wstałam od stołu. Tak, w wymyślaniu historii na poczekaniu byłam niezastąpiona.
-Ale jest już za dziesięć dziewiąta nie zdążysz autobusem, weź taksówkę-skomentował tata
-Jasne-rzuciłam wychodząc po schodach.
Postanowiłam nie dzwonić, tylko jechać do niego i zrobić mu niespodziankę. Szybciutko wzięłam prysznic, nałożyłam naprawdę lekki makijaż i włożyłam dopasowane jeansy a do tego szary oversizowy sweter. Przerzuciłam przez ramię torebkę i w biegu założyłam buty oraz kurtkę. Taksówka już czekała, więc wsiadłam i podałam adres mojego ukochanego. Strasznie się cieszyłam i miałam tyle energii, że prawie poleciała bym tam na skrzydłach, ale z drugiej strony trochę mnie martwiło dlaczego nic mi nie powiedział.
Otworzyłam drzwi swoim kompletem kluczy i po cichu weszłam do mieszkania. Było cicho, ale widziałam że wrócił bo na wieszaku wisiała jego kurtka. Zdjęłam swoją i przekroczyłam próg salonu. Drzwi do sypialni były odsunięte, a moja miłość spała tak słodko. Oparłam się o ścianę i patrzyłam na niego, nie chciałam go budzić chociaż była już prawie 10, ale może wrócił późno. Niestety nie dałam rady długo się oprzeć pokusie dotknięcia go. Podeszłam i usiadłam na brzegu łóżka i czule położyłam dłoń na jego policzku, ośmielona tym że się nie obudził dotknęłam jego pełnej dolnej wargi przygryzając swoją, a później przeczesałam jego włosy. Uśmiechnął się lekko przez sen. Byłam taka szczęśliwa, że nareszcie mam go dla siebie, w jego łóżku. Kilka chwil później obudził się i chyba nie za bardzo wiedział o co chodzi.
-Natalka? Co ty tutaj robisz?-sennie zapytał przecierając oczy
-Powinnam cię zapytać o to samo-przejeżdżałam palcem wzdłuż jego obojczyka- uśmiechnął się szeroko, pochwycił moją rękę pocałował ją po czym przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił. Pierwszy raz od tych 6 tygodni poczułam się błogo i bezpiecznie.
-Dlaczego nie powiedziałeś, że wracasz?-zapytałam nadal w niego wtulona
-Przepraszam, chciałem zrobić Ci niespodziankę, ale dopiero dzisiaj bo wróciłem do domu o 3. Miałem jeszcze na szybko próbę z chłopakami, bo dzisiaj wieczorem gramy koncert.-pocałował mnie w czubek głowy.
-Mateusz, tak za tobą tęskniłam-podniosłam się i spojrzałam mu w oczy podczas, gdy on odgarnął włosy z mojej twarzy i założył mi je za ucho.
-Ja też, ale teraz już nigdy na tak długo cię nie zostawię-przybliżyłam się i pocałowałam go, a on natychmiast to odwzajemnił, obejmując mnie w talii.
-Zrobię Ci śniadanie co?-odsunęłam się od niego i wstałam z łóżka, zatrzymując wzrok na jego pięknym uśmiechu, tak dobrze wiedzieć, że mogę być dla kogoś radością. Odwróciłam się i wyszłam do kuchni. W lodówce nie było zbyt wiele, chyba wczoraj zrobił jakieś małe zakupy. Wyjęłam jajka, masło, pomidory. Standard śniadanko.
-Nie możemy najpierw ze sobą pobyć?-wszedł do kuchni i pocałował mnie w policzek łapiąc pomidorka.
-Przecież jesteśmy- wybiłam jajko do kubka
-Słońce-potrafi zmiękczyć mnie jednym malutkim słówkiem.-Nie jestem głodny-oparł się o blat obok mnie
-Jesteś-postanowiłam dalej się z nim przekomarzać
-Mogę zjeść za godzinę, za dwie. Nic mi nie będzie.
-A ja chcę, żebyś zjadł teraz- pochwyciłam jego twarz delikatnie w dłonie
-A ja już dłużej nie wytrzymam jak cię nie przytulę i nie pocałuje i nie w ogóle-położył mi dłonie na biodrach. Wiesz, że nie było dnia, żebym nie myślał jak to było trzymać twoje drobne ciałko w ramionach, jak smakują twoje usta. Zamykałem oczy i widziałem jak rozpuszczasz włosy, a później jak gasisz światło i kładziesz się obok mnie. Brakowało mi tego, że kiedy opowiadałaś mi jak ci minął dzień nie mogłem ich dotykać. Jesteś jedynym sensem mojego życia, moim światełkiem, kimś bez kogo już teraz nie wyobrażam sobie nic. Naprawdę.-pocałował mnie czule i delikatnie. To było
najpiękniejsze wyznanie miłości jakie słyszałam. Przytuliłam go i zapanował taki dziwny spokój, oddychał miarowo, a jego serce biło harmonijnie.
-A teraz już mogę dokończyć robić dla ciebie śniadanie?-zdjęłam dłoń z jego policzka i odsunęłam się kiedy skinął potakująco głową.
-To usiądź i poczekaj, zaraz będzie gotowe.-pogłaskałam go po głowie jak małego chłopca.
-Lubię jak się o mnie tak troszczysz-usiadł na krześle i obserwował każdy mój ruch, co było dość nie powiem że krępujące ale dziwne uczucie.
-Cieszę się, że mam o kogo.-przemieszałam jajecznice-Zawsze chciałam mieć rodzeństwo, chciałam być komuś potrzebna, wiesz być dla kogoś oparciem, pomocą.
-Ślicznie wyglądasz-skomplementował mnie i uśmiechnął się pod nosem
-Dziękuje-zarumieniłam się i podałam śniadanie. Zabrał się za jedzenie a ja napisałam do Matyldy, żeby jakby co potwierdziła moją wersje z próbą w bibliotece. Nie wiem ile jeszcze będę to kryć, raz wydaje mi się, że już jestem gotowa na prawdę, a drugi całkowicie tracę odwagę, żeby im to wyznać.
-Wrócimy do naszych lekcji?-odsłoniłam roletę i odwróciłam się do niego
-A chcesz?-dokończył śniadanie i napił się soku
-Chcę spędzać z tobą więcej czasu. A wiesz, że nie będzie tak jak w wakacje, mam obowiązki a moja mamuśka pilnuje, żebym była najlepsza.
-Możemy wrócić, ale nie wiem czy będę umiał trzymać ręce przy sobie nawet w willi pana prezesa.-przewróciłam oczami na to stwierdzenie o willi pana prezesa, nie lubię kiedy podkreśla, że jestem córką jego szefa.
-Poradzisz sobie-uśmiechnęłam się lekko
-Jeśli nie będziesz zakładać takich spodni to może mi się uda.
-Coś z nimi jest nie tak?-uśmiechnęłam się bardziej
-Jest jak najbardziej tak, jest za tak.-wstał i podszedł do mnie, założył mi włosy za ucho pochylając się i całując moją żuchwę. Oparłam się o ścianę i już byłam jego. Całował mnie tak namiętnie i soczyście a ja byłam go tak bardzo spragniona. I nie byłam w stanie powstrzymać wszystkich "ochów" i "achów" kiedy mnie dotykał i ściągał ze mnie powoli każdą rzecz. Chciałam go poczuć jak najszybciej, może dlatego że wtedy mogliśmy być najbliżej jak tylko się da. Zdjęłam jego koszulkę i błądziłam dłońmi po jego klatce piersiowej. Cholera dopiero teraz sobie naprawdę uświadomiłam jak mi tego brakowało; kiedy mogłam czuć jego idealne mięśnie pod palcami i to jak powoduje u niego gęsią skórkę. Przy moim dotyku jego pocałunki stały się jeszcze bardziej głębokie i zachłanne. Nie chciałam odrywać się od jego ust ani na sekundę. Cały czas się całując zaszliśmy do sypialni, gdzie szybko rozpięłam swoje spodnie i Mateusz zdjął je ze mnie zaraz po tym jak położył mnie na łóżku. Wrócił do moich ust tak ogromnie spragnionych go po kilku sekundach rozłąki, jedną ręką ściągał swoje spodnie, które po chwili skopał do reszty. Kiedy zobaczyłam go w samych bokserkach byłam pewna, że choćby świat się teraz walił to ostatnią rzeczą, którą chce poczuć jest ON. Nie kontrolowałam w tym momencie swoich odruchów ani trochę, jakby moje ciało zwariowało mając go tak blisko. "Proszę, chcę cię już"- wypowiedziałam chyba niezbyt wyraźnie trzymając jego ramiona w uścisku kiedy pieścił pocałunkami mój dekolt. Chyba dotarły do niego moje słowa bo szybko zdjął naszą bieliznę i po tradycyjnym dźwięku rozrywanego foliowego pakieciku stało się. Niekontrolowany jęk wydobył się z moich ust kiedy zanurzył się we mnie. Zamknęłam oczy i zagryzłam wargę.
-W porządku?-zapytał poruszając się
-Lepiej, Mateusz lepiej-uniosłam biodra powodując, że jego pchnięcie było głębsze i tak zajebiście dobre. Widziałam jak przeszedł go dreszcz, zassał skórę nad moją piersią i wiedziałam, że znowu zostawił ślad, który cały czas będzie mi o nim przypominał.
-Możesz, mhh możesz szybciej iii o tak!-jęknęłam kiedy przyspieszył i sprawił, że jego ruchy były takie głębokie. Uwielbiałam to, że zawsze kiedy się kochaliśmy był tak skupiony na mnie. Podniósł głowę i patrzył mi prosto w oczy opierając dłoń na moim policzku.
-Wiesz, że jesteś NAPRAWDĘ piękna-cicho powiedział zwalniając ruchy
-Kocham Cię-dwa zwykłe słowa, które w tym momencie brzmiały zupełnie inaczej-ujęłam jego twarz w dłonie i złączyłam nasze usta. Chciałam skończyć cały czas czując ich smak.
Po wszystkim pocałował mnie w ramię i przytulił się do mojej klatki piersiowej. To jak bardzo byliśmy stęsknieni i jak bardzo się pragnęliśmy było niesamowitym, ciepłym uczuciem. To był nasz piąty raz i chyba zaczęło nam naprawdę wychodzić. Uśmiechnęłam się do siebie i delektowałam się uczuciem jego ciepłej skóry pod moimi palcami kiedy głaskałam go po plecach.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz