Wyjęłam z szafy, czarną dużą bluzę Nike’a, i udałam się do łazienki. Stanęłam przed lustrem i zobaczyłam tam, młodą dziewczynę, ze zmierzwionymi włosami, ognikami w oczach i z rumieńcami na policzkach. Chyba sama nie dowierzałam w to, że spędziłam z nim te noc. Jedna z piękniejszych w moim życiu. Cholera na prawdę wczoraj straciłam dziewictwo, dokładnie tak: ja i mój chłopak wczoraj uprawialiśmy seks, wczoraj byliśmy jednością. Naprawdę nie jestem już dziewicą. Gdyby mi to ktoś powiedział rok temu to chyba zaśmiała bym mu się w twarz. Nie miałam w planach przeżywać swojego pierwszego razu przed osiemnastką, może to głupie ale jakoś tak sobie założyłam. Niesamowite jak jedna osoba potrafi wszystko zmienić, przewartościować wszystko. Teraz stoję tutaj tylko w jego t-shircie i nie żałuje tego co się stało ani trochę, nic a nic. Jestem szczęśliwa, na maksa szczęśliwa. Nikt inny nie potrafi mnie dowartościować tak jak on, nareszcie czuje się w stu procentach piękna. Patrzę w to lustro i czuje się trochę tak jakbym nie patrzyła na siebie, dziewczyna w odbiciu jest jakaś dojrzalsza, pewna siebie i nie przestaje się uśmiechać. To ostatnie akurat mam zawsze. Wzięłam szybki prysznic, przemyłam twarz i założyłam jego bluzę. To cudowne mieć tylko metr sześćdziesiąt a chłopaka o dwadzieścia centymetrów wyższego. Bluza sięgała mi do połowy uda, więc wyglądało to całkiem fajnie. Wyszłam z łazienki i wzięłam do ręki telefon, którego nie sprawdzałam od wczoraj. Dzwoniła moja mama, napisała też sms'a czy dam radę przywieść jej z domu teczki z dokumentami i parę rzeczy, bo niestety tata jest dzisiaj bardzo zajęty. A ja tak chciałam spędzić ten dzień z Mateuszem, no ale jeśli muszę... chociaż właściwie po co mam tułać się pociągiem. Może będzie tak dobry i zgodzi się jechać ze mną. Rodzice w końcu powolutku muszą oswajać się z tym, że mamy "dobre relacje".
-Mateusz, masz jakieś plany na dziś?
-Nic szczególnego-odpowiedział mi wychodząc z łazienki.-Pójdziemy coś zjeść, później może jakieś zakupy i tyle. A dlaczego pytasz, masz jakiś szatański pomysł?-założył buta. Widząc, że już się szykuje wstałam i też zaczęłam się zbierać
-Może nie szatański, ale troszkę nowatorski. Mama chcę, żebym dzisiaj przywiozła jej parę rzeczy, a ja chciała bym spędzić jednak czas z tobą i nie chciał byś przypadkiem pojechać ze mną?-zauważyłam, że lekko go to zszokowało.
-Dobrze rozumiem? Chcesz, żebym pojechał z tobą do kliniki do twojej mamy? Tak po prostu?
-Tak, tak po prostu chcę, żebyś pojechał ze mną, żebyś ze mną tam poszedł. Chcę, żeby cię bliżej poznali. Oswajanie kochanie, to się nazywa oswajanie, muszę ich przygotować na szokującą wiadomość.
-No zaskoczyłaś mnie. Ale spoko chętnie z tobą pojadę.-wyraźnie był zadowolony.
-Super, to będziemy musieli jeszcze szybko pojechać do mnie i zabrać te rzeczy o które prosiła mama. A właściwie to może od razu jedźmy do mnie, zjemy śniadanko i w drogę co?
-Też może być, a w sumie to niezły pomysł, będziemy wtedy wcześniej u twoje mamy.
-Oki, to ja szybko zbiorę swoje rzeczy i możemy iść.-zebrałam swoje ciuchy z podłogi sypialni, aparat. Kiedy byłam w trakcie pakowania tego do torby Mateusz podszedł do mnie i wtulił się we mnie od tyłu. Nie mogłam się nie uśmiechnąć.Ciepło jego ciała to było tak cudowne uczucie.
***
-Jesteś pewna, że mam tam z tobą iść?-zapytał jeszcze raz kiedy siedzieliśmy w samochodzie już na miejscu.
-Tak, ile razy mnie jeszcze o to zapytasz? Wiem, że kiedyś mówiłam coś innego, ale cholera nie możemy ukrywać się w nieskończoność. Traktuje Cię poważnie i prędzej czy później i tak im powiem. Tylko wiesz uważaj, żeby się nie zapomnieć i nie posunąć za daleko-splotłam nasze palce.
-Jasne, to co idziemy tak?
-Yhym- wysiedliśmy z samochodu, Mateusz wyciągnął z bagażnika torbę z rzeczami mamy i uparł się, żeby ją nieść, fakt nie była lekka więc nie kłóciłam się z nim zbytnio. Weszliśmy do ośrodka, był urządzony bardzo nowocześnie i w niczym nie przypominał szpitala. Pokój mamy był na drugim piętrze na samym końcu korytarza z przepięknym widokiem na ogród. Zapukałam do drzwi, i po pozwoleniu mojej rodzicielki weszliśmy do środka. Mama siedziała z laptopem na kolanach i zapewne pracowała, w pierwszej chwili chyba nie dostrzegła, że nie jestem sama. Jak zwykle wyglądała perfekcyjnie.
-A przywiozłaś mi jeszcze ten dysk, napisałam ci później sms'a nie wiem czy odczytałaś
-Tak, tak wszystko jest w torbie.-mama podniosła wzrok znad ekranu i nie powiem była bardzo zdziwiona kiedy zobaczyła Mateusza
-Dzień dobry-przywitał się i odłożył torbę na podłogę.
-Dzień dobry-odpowiedziała mu moja mama jakby niepewnie
-Mateusz akurat miał dzisiaj troszkę czasu i zaproponował, że mnie do Ciebie przywiezie.-wytłumaczyłam jej tą jakże dziwną dla niej sytuacje
-To bardzo miło, dziękuje panu, że Natalka nie musiała tułać się pociągiem.-uśmiechnęła się do niego ciepło, ale w jej oczach dało się dostrzec tą podejrzliwość.
-To co może zejdziemy na dół na jakieś ciacho i kawę?-zaproponowała i wstała z łóżka odkładając na bok laptopa.
Podczas picia kawy w malowniczym ogródku na tyłach ośrodka bardzo miło nam się rozmawiało chociaż na początku moja mama nieco sceptycznie podchodziła do Mateusza a przynajmniej ja odnosiłam takie wrażenie to w trakcie rozmowy chyba zaczęła się do niego przekonywać. Myślę, że jeszcze kilka takich spotkań i całkowicie go polubi.
-To my chyba będziemy się już zbierać bo i tak zaraz masz zabiegi a ja chciała jeszcze dzisiaj skoczyć na zakupy do szkoły-nie kłamałam naprawdę miałam to w planach tylko, że Mateusz jeszcze nic o tym nie wiedział więc spojrzał na mnie dziwnie.
-Jasne, przeleje Ci zaraz pieniądze-wstaliśmy od stolika-przytuliłam mamę na pożegnanie. Brakuje mi jej w domu, mimo tego, że często jej nie ma, ciągle pracuje to naprawdę tęsknie za wspólnymi kolacjami, zakupami i tym wszystkim. Całe szczęście już niedługo wraca do domu i wszystko będzie po staremu. No prawie po staremu.
-Jesteśmy na dobrej drodze kochanie, na bardzo dobrej-powiedziałam zapinając pas, a Mateusz popatrzył na mnie z pod czoła
-No naprawdę, co się tak patrzysz. Zaczyna cię lubić, widziałam jak przychylnie na Ciebie patrzy.
-Bo myśli, że jestem dorosły i odpowiedzialny i, że pewnie nawet nie przyszło by mi do głowy dotknąć jej małej córeczki. A tymczasem przychodzi mi to bardzooo często.-chyba muszę przywyknąć do buraczkowego koloru mojej twarzy.
-Akurat dorosły i odpowiedzialny jesteś, a wtedy trzecie nie powinno stanowić żadnego problemu.
Kiedy wróciliśmy do Krakowa, tak jak mówiłam poszliśmy do galerii zrobić zakupy dla mnie do szkoły. Kiedy byliśmy w jednym z papierniczych w trakcie wyboru idealnych zeszytów kiedy na dziale obok zobaczyłam nie kogo innego jak kochankę mojego ojca. Miała na sobie czarną idealnie przylegającą spódnice z wysokim stanem i elegancką koszule. Muszę przyznać, że naprawdę jest piękna i ma zabójczą figurę, ale ani trochę nie miałam ochoty jej oglądać. Odwróciłam się szybko i powiedziałam po cichu do Mateusza kim ona jest. Wróciłam do mojego poprzedniego zajęcia kiedy usłyszałam za plecami stukot szpilek.
-Natalia prawda?-podniosłam wzrok na Mateusza i odwróciłam się do kobiety przodem.
-Tak, a o co chodzi?- odpowiedziałam zimnym tonem
-Monika Zacharzewska-wyciągnęła dłoń w moją stronę. Chciała bym z tobą porozmawiać, już od jakiegoś czasu planowałam się z tobą skontaktować-było widać, że jest lekko speszona i niepewna
-Wydaje mi się, że nie mamy o czym. Wolała bym nie wiedzieć jak zabawiasz się z MOIM ojcem w MOIM domu podczas, gdy MOJA mama leży w szpitalu-czułam jak wzbiera we mnie złość, posłałam jej więc wrogie spojrzenie. Mój chłopak ewidentnie zauważył, że jest mi bardzo ciężko w tej sytuacji i objął mnie ramieniem kiedy ja nadal stałam z utkwionym w nią złowrogim spojrzeniem.
-Posłuchaj, wiem że jest Ci ciężko i nie chcę się usprawiedliwiać, ale myślę, że powinnaś wiedzieć o pewnych rzeczach, a raczej nikt inny ci tego nie powie-zmieniła ton na bardziej zdecydowany, który dużo bardziej pasował do całokształtu. Nie powiem zaintrygowała mnie tym co ma mi rzekomo do powiedzenia.
-To jak pójdziesz ze mną na kawę?-przyznam że jak na taką sukę, która rozwala rodzinę była dość uprzejma i raczej nie głupia.
-Nie powiem, że chętnie ale okey, pójdę.
-Tylko wydaje mi się, że lepiej będzie jeśli porozmawiamy na osobności-przeniosła wzrok na Mateusza
-Widzę, że masz świetną tendencje do rozdzielania-może byłam troszkę zbyt opryskliwa, ale należało jej się to ona pieprzy się z moim ojcem.
-Kochanie, spokojnie. Poczekam na ciebie, pójdę w tym czasie kupić coś na kolacje-pocałował mnie w czoło i wyszedł ze sklepu zostawiając mnie sam na sam z tą kobietą, której nie znam. Zostawiłam więc koszyk z zakupami u pani w kasie z zamiarem przyjścia tu później, dokupienia jeszcze kilu rzeczy i finalnie opuszczenia tego zatłoczonego centrum handlowego. Czas, w którym zmierzałyśmy do jakiejś najbliższej kawiarni niemiłosiernie się dłużył, ale nie czułam się nie komfortowo, wiedziałam że mam nad nią przewagę.
-Może tutaj usiądziemy?-wskazała na wolny stolik w dość ustronnym miejscu.
-Może być.-brunetka zamówiła latte a ja jakiś egzotyczny, orzeźwiający sok. Siedziałyśmy na przeciwko siebie i cholera nie miałam pojęcia o co chodzi. Mimo, że ona niszczyła w pewnym sensie moje życie rodzinne to, coś głęboko mówiło mi, że nie jest taka zła a ja nie do końca umiałam się zachować tak jak chciałam. Bo tak naprawdę nie wiedziałam jak mam z nią rozmawiać.
-Cieszę się, że zgodziłaś się ze mną porozmawiać-uśmiechnęła się jakby ciepło -Ymm sama nie wiem od czego zacząć-zaczęła nerwowo mieszać kawę słomką.
-Najlepiej od razu przejdź do rzeczy, nie mam zbyt wiele czasu. -odpowiedziałam jej zdecydowanie i chłodno, naprawdę nie było mi łatwo bo cały czas przed oczami pojawiał mi się obraz, na którym dotyka mojego ojca, on jej i było to całkiem niesmaczne.
-Okeyy. Tak jak mówiłam nie przyszłam tu, żeby ci się tłumaczyć, chciałam Ci tylko pewne kwestie uświadomić, bo nie zawsze wszystko jest takie jak na to wygląda... a zresztą ty chyba powinnaś wiedzieć coś na ten temat...-Uniosła wzrok znad kubka i popatrzyła na mnie. Ta sytuacja zaczynała robić się jeszcze bardziej dziwna, O CO JEJ CHODZI? Nie mogę rozgryźć tej kobiety. Zrobiłam minę, która chyba uświadomiła jej że nie za bardzo rozumiem i oczekuje jakiegoś rozjaśnienia.
-Nie powiesz mi, że Artur wie o tym z kim się spotykasz. Czysta przyjaźń prawda?
-Proszę? Bardzo Cię przepraszam, ale nie przyszłyśmy tu rozmawiać o mnie i o MOIM życiu.-zdenerwowałam się mocno, naprawdę. Zaczynała grać niefair.
-Przepraszam, nie powinnam. Wiem, że słuchanie tego wszystkiego będzie dla Ciebie bolesne, ale Natalia ja nie chce odebrać Ci ojca, wiem jak to boli, ale nie będę urywać, że go kocham, zresztą ty też jesteś kobietą i wiesz jak to jest kiedy ktoś jest dla Ciebie taki dobry, taki jak nikt inny wcześniej nie był.-przerwała i spojrzała na mnie, nie przerywałam jej... nie miałam nawet pomysłu co miała bym jej odpowiedzieć.
-Wiesz ja jestem samotną matką, mam 2 letniego synka i kocham go ponad życie, ale nigdy nie miałam szczęścia w miłości, zresztą nie będę nic mówić bo to nie istotne. Kiedy byłam już prawie na dnie to właśnie Artur mi pomógł, on jako jedyny na 100 rozesłanych CV dał mi szansę, mnie samotnej matce. Przyjął mnie do pracy, pracuje w kadrach to dlatego wiem kim jest twój chłopak.-grzecznie zaczęła mi wszystko wyjaśniać
-A i ty później w ramach wdzięczności zaczęłaś się z nim pieprzyć? -westchnęła ciężko jakby miała już dość moich chamskich uwag
-On pieprzy się ze mną tylko dlatego, że szuka wrażeń wiesz? A dla odmiany twoja matka też nie szczędzi sobie przyjemności i zabawia się z jakimś facetem. A później w domu udają, że wszystko jest okey, idealne małżeństwo, piękny dom, drogie wakacje i śliczna, mądra córeczka. Rozumiesz? Oni oboje nie chcą rezygnować z tego co już mają, ale zaczyna im brakować spontaniczności, więc pozwalają sobie na skoki w bok i doskonale wiedzą o sobie.
-Chyba rozumiem twoją frustracje, rozumiem że kochasz mojego ojca, ale cholera po co mi o tym opowiadasz? Serio nie rozumiem, chcesz żebym znienawidziła swoich rodziców, czy może nie wiem chcesz całkowicie rozwalić naszą rodzinę, skłócić nas.
-Nie, chcę Ci tylko uświadomić, że nie masz się o co martwić bo twój ojciec nigdy was nie zostawi, kocha ciebie i twoją matkę ponad wszystko. Po prostu życie z czasem komplikuje się coraz bardziej i nie zawsze jest idealnie. A ja cóż muszę przywyknąć do tego, że zawsze będę tą drugą, nie każdy w życiu ma szczęście.
-Naprawdę bardzo Ci współczuje, ale jesteś taka piękna i jeszcze młoda, dlaczego wzięłaś się za żonatego faceta? -nie mogłam się nadziwić patrząc na jej śliczną buźkę, gdyby chciała mogła by mieć każdego.
-Bo miłość nie wybiera, nie miałam wpływu na to, że się zakocham na początku to miało być kilka kolacji, fajny seks i tyle, nie przypuszczałam, że tak się zaangażuje.-w jej dużych brązowych oczach naprawdę dało się dostrzec smutek. -Ale tak jak mówię nie przyszłam tu, żeby się nad sobą użalać, tylko zapewnić że nie jestem żadnym zagrożeniem dla waszej rodziny, jak miałam 10 lat to mój ojciec odszedł do innej i szczerze go za to znienawidziłam, teraz wiem że to nie było takie łatwe jak mi się wtedy wydawało, ale nie chciała bym żeby Ciebie spotkało to samo, ciesz się tym że masz pełną rodzinę.-uśmiechnęła się do mnie ciepło, a mi naprawę zrobiło się jej żal i chyba byłam jeszcze bardziej zła na swojego tatę za to, że tak się nią "bawi".
-Dziękuje, że mi o tym powiedziałaś, masz racje nikt inny by tego nie zrobił a ja naprawdę bałam się, że to wszystko się rozleci... A ty może spróbuj być szczęśliwa w końcu masz dla kogo-kiedy tu z nią szłam to miałam ochotę wydrapać jej oczy i wyciągnąć za kudły po całej tej galerii a teraz prawie, że płaczę nad jej losem, moja wrażliwość nie przestaje mnie zaskakiwać. Wstałam od stolika żegnając się i nagle zrobiło mi się tak ciemno przed oczami i dziwnie słabo.
-Natalia wszystko w porządku?-podbiegła do mnie i pomogła mi usiąść na krześle
-Chyba za szybko wstałam, nic takiego-faktycznie odkąd weszliśmy po zakupy czułam się słabo, ale to pewnie było spowodowane upałem i podróżą a teraz na dodatek to wszystko co ona mi powiedziała.
-Może zadzwonię do twojego chłopaka? Jesteś blada, nie powinnaś sama chodzić. Proszę napij się-podała mi butelkę wody
-Jakbyś mogła, mój telefon jest w torebce.-odrobinę mi przeszło, ale nadal nie miałam za bardzo siły wstać. -Monika zadzwoniła do Mateusza, a on w miarę szybko się przy nas zjawił.
-Co się stało?-zapytał zmartwiony i lekko zdenerwowany odkładając siatkę z zakupami na podłogę.
-Po prostu zrobiło mi się troszeczkę słabo, ale już jest lepiej, możemy iść.
-Na pewno?
-Tak na pewno-uśmiechnęłam się do niego i wstałam
-Dziękuje Ci jeszcze raz za rozmowę-odezwała się Monika zakładając swoją torbę na ramię.-posłałam jej lekki uśmiech i odeszłam z Mateuszem z powrotem w stronę empiku.
-I jak?-zapytał kiedy już odeszliśmy na bezpieczną odległość
-Opowiem Ci wszystko w domu okey? Dokończmy szybko te zakupy i wracajmy faktycznie nie czuje się najlepiej.
-Jasne-objął mnie
_____________________________________________________
Hejka! Witam Was po dość długiej przerwie spowodowanej nadmiarem obowiązków. Właściwie nie mam pojęcia czy jest jeszcze jakaś duszyczka, która czeka na dalszy ciąg, ale jeśli tak to bardzo proszę <3! Jest krótki, ale chciałam go opublikować, żeby całkowicie nie zostawić Was w niepewności czy coś się jeszcze pojawi.
P.S Z racji tego, że zbliża się nowy rok chciała bym Wam, życzyć żeby był jeszcze lepszy od poprzedniego i żeby spotkało Was wszystko co najlepsze i żeby Wasza praca i starania zawsze przynosiły zamierzone efekty. Pozdrawiam! <3
Halo halo!
OdpowiedzUsuńDlaczego tutaj nie pojawia się nic nowego, hmmm?
Hej! Jak miło,zobaczyć znajomą nazwę :D Owszem ostatnio krucho było z czasem, ale też nie miałam jakoś ochoty i pomysłu na nowe rozdziały... ale już szybciutko nadrabiam i właśnie jestem w trakcie kolejnej części <3
UsuńPozdrawiam!