niedziela, 22 października 2017

Rozdział XXIII

Właśnie najpiękniejsza i najdelikatniejsza istota na tej ziemi śpi wtulona we mnie. Idealna. Jej drobna rączka na mojej piersi i te lekko rozchylone usta. Odgarnąłem najdelikatniej jak tylko potrafiłem włosy z jej ramienia. Lubię patrzeć kiedy śpi, wygląda wtedy tak, jakby intensywnie nad czymś myślała, kto wie może myśli. Swoją drogą potrafi zaskakiwać jak nikt inny, ostatnią rzeczą, o której bym wczoraj pomyślał to to, że pójdziemy do łóżka. Już przywykłem do tego, ze kiedy zostaje na noc  po prostu rozmawiamy, całujemy się, przytulamy i szczerze- wystarczało mi to. Lubiłem, lubię po prostu zasypiać obok niej, później się z nią budzić, lubię kiedy przed snem się we mnie wtula, a ja mogę zaciągać się słodkim zapachem jej włosów. Lubię jeść z nią kolacje, później śniadanie. Lubię się nią opiekować. Pewnie, że pragnąłem jej niesamowicie, ale wiedziałem ze nie jest jeszcze gotowa na seks i akceptowałem to. Tak strasznie ją kocham, naprawdę jestem codziennie wdzięczny losowi, ze postawił ją na mojej drodze. A jeśli miałbym ją do kogoś porównać to chyba do anioła, taka niewinność i delikatność od niej emanuje. I tak, teraz mogę nazwać się człowiekiem szczęśliwym, bo czego chcieć więcej? Nawet w pewnym sensie myśl, o tym co zrobił by mi jej ojciec, gdyby dowiedział się, że leży naga w moim łóżku jest całkiem podniecająca. Pewnie, że bym chciał nie musieć patrzyć mu w twarz i mówić jak to jego córce świetnie idzie gra na gitarze i jaka nie jest zdolna, to znaczy nie chodzi o to, że to jest kłamstwem bo nie. Naprawdę Natalka jest zdolna tylko kurde czasem to nie jest łatwe kiedy przypominasz sobie wspólne chwile sam na sam, jak ją całuje, dotykam czy to jak opowiada mi o swoich problemach, nawet to że wiem wszystko o jego romansie, o romansie jego żony a przed nim muszę udawać całkowicie nieświadomego, dziwnie patrzy mi się mu wtedy w twarz Ale nie ważne jak bardzo byłby na nie i nie ważne co zrobiłby, żeby nas rozdzielić ja nigdy jej sobie nie odpuszczę, NIGDY. Pocałowałem ją w głowę i uśmiechnąłem się sam do siebie spoglądając na telefon. Pięknie, 8:03, ostatnia sobota wakacji i ona. Chyba swoim wierceniem ją obudziłem. Uśmiechnęła się, a dopiero później otwarła oczy.
-Mmm, czyli to nie był sen ?- zakreśliła palcami wzroki na mojej piersi i zagryzła wargę, kocham kiedy to robi
-Wygląda na to, że nie.-odgarnąłem kosmyk włosów z jej czoła
-To dobrze.-pocałowała mnie tam, gdzie wcześniej kreśliła palcem i uniosła się tak żeby znaleźć się na wysokości moich oczu.
-Jesteś najlepszy.-złączyła nasze usta i z powrotem wtuliłam się we mnie.
-Chciałbym tak już codziennie wiesz? Mieć cię obok, moc cię przytulić...-odkąd ją poznałem stałem się pieprzonym romantykiem
-Też bym chciała, ale wiesz ze mam dopiero 17lat i jeszcze trochę minie zanim to się stanie-zamknęła oczy.
-No wiem, wiem.-przykryłem ją bardziej kołdrą,  Okrywając jej nagie plecy.-Bardzo cię bolało ? -pocałowałem ją w głowę. Pierwszy raz w życiu poczułem potrzebę zapytania o to dziewczyny, taka naprawdę od środka, nie dlatego ze naoglądałem się romansideł
-Tylko trochę...,było dobrze... ty byłeś taki czuły, delikatny. Było dokładnie tak jak sobie wymarzyłam.  ...Kochanie a masz świadomość tego, że-zaczęła po dłuższej przerwie jakby przekornie-, że dałam ci coś co miałam najcenniejszego i już nigdy nie będę mogła tego powtórzyć z nikim innym.
-Wiem, i strasznie ci za to dziękuje. Kocham cię- wyszeptałem chowający głowę w zagłębieniu jej szyi.
-A.., ile ich było przede mną ? Wiem, ze to głupie pytanie i nie zbyt odpowiednie na taka chwile, ale serio możesz mówić, szczerze. Znasz mnie wiesz, że nie ma to dla mnie znaczenia, tylko po prostu jestem ciekawa -oparła się na łokciu
-Ani jednej nie było.-tez się podniosłem i spojrzałem jej prosto w oczy
-Co? Mateusz prosiłam, żebyś powiedział prawdę-zaśmiała się, tak dźwięcznie
-Ani jednej, bo to z tobą się pierwszy raz kochałem-zadziwia mnie moja szczerość i otwartość, kilka lat temu w życiu bym tego nie powiedział.- Z żadna z nich nie było tak jak z tobą Natalka, z żadna nie robiłem tego z miłością, pieprzyłem się z nimi i tyle.
-Lubię kiedy jesteś taki bezpośredni wiesz?-przybliżyła swoją twarz do mojej i zaśmiała się. Jej naga skóra przylegająca do mojej aż mnie paliła. Ona nawet nie zdaje sobie sprawy jak na mnie działa. Wystarczy, że zrobi jakiś jeden, choćby najmniejszy odważny krok a ja już leże u jej stóp. Złączyła nasze usta i zaczęła mnie całować, tak odważnie, inaczej niż zwykle. Wdaje mi się, że po tym co wczoraj zaszło nabrała większej pewności siebie. Położyłem dłonie na jej talii, a ona pogłębiła pocałunek. Odwróciłem ja na plecy obdarowałem pocałunkami całą jej szyje i ramiona, później piersi. Tak cholernie chciałem poczuć to co wczoraj, z żadna wcześniej nie czułem się tak jak z nią, nie wiem co ona ma w sobie ale zaprowadziła mnie do nieba, albo i wyżej.
-Skarbie, chyba nie możemy sobie pozwolić na powtórkę, trochę mnie boli- wypowiedziała pomiędzy moimi pocałunkami.
-Spokojnie, chce ci się tylko odwdzięczyć za to co wczoraj ze mną zrobiłaś-moje usta zetknęły się ze skóra na wewnętrznej stronie jej uda. Poczułem jak zadrżała i oparła dłoń na moim ramieniu. Chciałem poczuć jak smakuje, tak bardzo. Teraz to ja chciałem zaprowadzić ja do niebieskiej krainy. Z jej ust wydobył się cichy jęk kiedy objąłem ustami jej kobiecość. Pierwszy raz robię to bezinteresownie, po prostu po to żeby jej sprawić przyjemność. Ewidentne Natalia z rozłożonymi przede mną nogami to najseksowniejszy widok jaki mogłem sobie wyobrazić. Jęczała zniecierpliwiona  kiedy drażniłem jej uda. Mimo, ze na początku była lekko spięta to momentalnie jej przeszło a po kilku minutach dała znać, ze już jest na szycie. Objęła mnie kurczowo i ciężko oddychała, a rumieńce na jej policzkach były przeurocze. Pewnie leżelibyśmy tak długo, ale z salonu rozchodził się dźwięk telefonu Natalii.
-Chyba świat nas wzywa-zaśmiała się,-Ale ani trochę nie chce mi się wstawać. Oddzwonię.
-A nie jesteś głodna?
-Dobra jestem, która już godzina? Czuje się jakbym jadła tydzień temu-znowu zaśmiała się tak dźwięcznie.
-Dochodzi 9. Sprawdzę co mamy w lodówce.-wstałem i udałem się do kuchni. Cóż, w lodówce było tylko światło. Właśnie sobie przypomniałem, że wczoraj miałem iść na zakupy. Podczas, gdy ja sprawdzałem szafki w poszukiwaniu czegokolwiek do jedzenia do kuchni weszła Natalka w mojej koszulce i przytuliła się do mnie od tyłu.
-Niestety, ale nie mam nic do jedzenia poza kawałkiem torcika z wczoraj.
-To chyba musimy zejść na dół, z tego co kojarzę jest tam jakieś spoko bistro.
-Okey, no to zbierajmy się.
-Mogę ubrać jakąś twoją bluzę ? Bo na moją sukienkę to trochę nie okazja.
-Jasne, weź coś tam poszukaj w szafie.

1 komentarz: