Od ostatnich wydarzeń minął miesiąc. Miesiąc podczas, którego niektóre elementy mojego życia musiałam ułożyć na nowo i próbować odbudować pewne relacje nadszarpnięte przez wszystkie przykre incydenty jakie wydarzyły się niedawno. Mowa tutaj o ty, że musiałam nauczyć się radzić sobie bez mamy w domu, gdyż klinika, w której się rehabilituje jest oddalona od Krakowa o nieco ponad 100km. Niestety cały ten wypadek a teraz rozłąka nie służy dobrze naszej relacji, nie pomaga mi również sprawa tego mężczyzny, które widziałam wtedy przy niej w szpitalu. Stosunki z tatą z dnia na dzień stawały się lepsze co nie znaczy, że jest idealnie i tak samo jak przedtem. Po prostu jest okey. Hana nadal pozostaje w Polsce, ale od tygodnia nie mieszka u nas, tylko razem ze swoim narzeczonym wynajmują pokój w hotelu, jednak jej obecność jest mi bardzo potrzebna i tak bardzo się cieszę, że przyleciała do kraju, wiem że mam w niej ostoje. Podsumowując był to chyba najtrudniejszy czas w moim życiu jak do tej pory, ale powoli wychodzę na prostą i porządkuje swój mętlik w głowie. Pewnie powtórzę to po raz setny, ale to mój najwspanialszy na świecie chłopak był jedynym powodem do radości i jedynym powodem dzięki, któremu na mojej twarzy gościł szczery uśmiech i dzięki temu utwierdziłam się w tym, że kocham go nad życie i naprawdę jestem w stanie zrobić dla niego wszystko tak jak to on robi to dla mnie. Bo nie miał żadnego problemu z tym, żeby zarwać dla mnie noc i słuchać wszystkiego co leży mi na sercu nawet wtedy kiedy kolejnego dnia szedł do pracy a ja wcale go o to nie prosiłam, ale on chciał być i był nie wspominając już o takich błahych rzeczach jak kupienie mi czekoladek czy wyciągnięcie do kina. Ale tak jak wspomniałam wracam do żywych i mobilizuje siły bo już za tydzień zaczyna się nowy rok szkolny i nowe wyzwania. Postanowiłam skorzystać z ostatniego wolnego piątku i wybrać się na zdjęcia bo dopiero teraz mam do tego głowę i fotografa czyli niezastąpioną Matyldę, która ostatnie dwa tygodnie przebywała w Londynie u swojego taty. Założyłam wcześniej wybraną stylizacje jeszcze letnią bo pogoda na szczęście przez kilka ostatnich dni beztroski postanowiła nas rozpieszczać. Wychodząc z domu prezentowałam się następująco: brzoskwiniowa satynowa sukienka na ramiączkach sięgającą do połowy uda pod, którą nie założyłam stanika, żeby wyglądała jeszcze bardziej delikatnie, czarne klapki od Gucciego i duża czarna torba, która nie grała tutaj żadnej roli. Na drugim ramieniu miałam przewieszoną torbę z aparatem.Włosy spięłam w niski kucyk wyciągając jedynie po paśmie z każdej strony. Makijaż bardzo lekki bez cieni do powiek i z naturalnie wyczesanymi brwiami dość mocno rozświetlony. Usta też zupełnie naturalne posmarowane jedynie pomadką nawilżającą. Zaraz po skończonej sesji, która jak to zawsze była długa, ale nie męcząca wręcz przeciwnie robienie tego zawsze sprawiało mi przyjemność. Po skończonej sesji i pogawędce z przyjaciółką umówiłam się z Mateuszem. Po drodze do jego mieszkania wstąpiłam do cukierni i kupiłam malinowy bezowy torcik oraz świeczki takie urodzinowe. Przed drzwiami wbiłam dwie świeczuszki na torcik i je zapaliłam. Zadzwoniłam dzwonkiem i czekałam aż mi otworzy.
-Dwa miesiące kochanie-uśmiechnęłam się lekko kiedy otworzył drzwi, on odwzajemnił mi tym samym i wpuścił do środka. Odłożyłam torcik na blat kuchenny.
-Może to nie długo, ale dziękuje Ci, że jesteś-przeniosłam wzrok na niego i oparłam dłoń na jego piersi. Miał na sobie biały t-shirt, w którym zawsze wyglądał zabójczo przystojnie i szare krótkie dresowe spodenki. Przyciągnął mnie do siebie i pocałował w czubek głowy. Kiedy dotknął dłonią skóry na moich plecach poczułam jak przyjemny dreszcz rozchodzi się wzdłuż mojego kręgosłupa.
-Jesteś jakiś małomówny... coś się stało?-zapytałam pocierając dłonią jego policzek.
-Nie, po prostu jestem zmęczony. Miałem dzisiaj ciężki dzień w pracy a wczoraj do późna gadałem z młodym i Julą na skypie bo rodzice poszli na jakąś imprezę a Julka nie mogła spać i rozpłakała się Kamilowi, więc zadzwonił do mnie i siedziałem tak do pierwszej aż ona zaśnie.
-Jejku, jaki kochany straszy brat. Nie wiedziałam, że jesteś taki padnięty skarbie bo dała bym Ci dzisiaj spokój i zanocowała u Matyldy.-spojrzałam w jego naprawdę senne oczy.
-Aha, czyli jeśli nie nocujesz dziś u Matyldy to znaczy, że śpisz tutaj, u mnie?-jakby się rozpromienił i troszeczkę nabrał energii.
-Mhm-pokiwałam twierdzącą głową-Ale jeśli chcesz mieć już spokój to jasne, rozumiem jeszcze mogę do niej wrócić.-byłam raczej pewna, że mi nie odmówi, ale jednak wolałam zapytać. Cóż, gdyby tak zdecydował to oczywiście nie miała bym mu tego za złe, doskonale rozumiem, że czasem chcę się być samemu, w spokoju.
-Oszalałaś, jutro mam wolne a poza tym z nikim się tak nie wyśpię jak z tobą. I właśnie w tej chwili zagotowała mi się woda na kawę.-odsunął się i wszedł do kuchni robiąc sobie kawę a mi już schematycznie wyciągnął kubek i zalał hibiskusową herbatkę bo odkąd jesteśmy razem to ma ich u siebie sporo.
-Lubię jak zostajesz na noc- puścił mi oczko zza blatu a ja poczułam, że lekko się zarumieniłam.
Pokroiłam ciasto i zaniosłam na stolik przed telewizor. Faktycznie po kawie i wspólnym obejrzeniu jakiegoś beznadziejnego, odmóżdżają
cego paradokumentu znacznie się ożywił.
Sięgnął dłonią po torbę z aparatem, która leżała obok kanapy drugą ciągle m
nie obejmując.
-Pozwolisz, że obejrzę przedpremierowo- włączył aparat i uśmiechnął się chytrze.
-To ty oglądaj a ja odniosę talerze-wstałam i pozbierałam naczynia ze stolika zanosząc je do zlewu i pozmywałam następnie udając się do łazienki spojrzałam na niego. Uśmiechał się lekko, przesuwając fotografie. Na pewno już zdążył obejrzeć dzisiejszą sesje a teraz przegląda galerie i pewnie sama
bym się śmiała bo jest tam sporo moich dziwnych zdjęć na przykład z nocowania u Matyldy, urodzin czy innych tego typu chwil.
https://www.youtube.com/watch?v=RQ6jjkoE-zw&index=1&list=RDRQ6jjkoE-zw
-Super są te zdjęcia- odłożył aparat na stolik i przeciągnął się
-Wiem, Matylda ma świetne oko-usiadłam na blacie w kuchni, rozpuściłam włosy bo już lekko gumka zaczęła mnie ciągnąć i sprawdziłam telefon. Nic ciekawego nie zauważyłam oprócz tego, że dochodziła 21. To znaczy nie jest to jakaś ciekawa informacja, po prostu suchy fakt.
-Owszem, ale modelka też jest wyborna-podszedł do mnie i oparł ręce po obu stronach moich ud patrząc mi przez chwilę w oczy a następnie kierując swój wzrok na moje usta przez co natychmiast poczułam na nich przyjemne mrowienie. Objął ustami zaczepnie moją dolną wargę i kiedy już miałam je rozchylić odsunął się na kilka milimetrów po czym ponownie się zbliżył całując mnie w kącik ust. Mimo tego, że już powinnam przywyknąć do naszej bliskości to zawsze kiedy dochodzi do takich sytuacji zapominam jak oddychać przez co mój oddech staje się płytki i przerywany. Znów odsunął się na niewielką odległość.
-Już nie chce Ci się spać? Zebrało Ci się na zaczepki?- splotłam dłonie na jego szyi przybliżając się bardziej. Uniósł jeden kącik ust i tym razem już bez ceregieli złączył je z moimi w pocałunku a jego dłoń powędrowała na moje udo unosząc delikatny materiał nieco wyżej rysując wzorki kciukiem na mojej skórze. Przeniósł pocałunki na moją szyję przez co odchyliłam ją lekko w bok dając mu większe pole do popisu. Odgarnął moje włosy na jedną stronę i czule musnął ustami obszar obok ucha. Zmrużyłam oczy, matko mógłby tak robić cały dzień.
-Tak pięknie Ci w tej sukience-zamruczał przyciskając wargi do mojego obojczyka a później ramienia odsuwając ramiączko.
-Mhmmm
-Możesz iść się przebrać?-odsunął się i oparł dłoń na moim policzku. -Nie umiem Ci się oprzeć...-oparł swoje czoło o moje i wyraźnie przełknął ślinę
-A co jeśli już nie musisz?-pogładziłam go dłonią po policzku i spojrzałam w jego oczy, najpiękniejsze na tym świecie.
-Co? To znaczy, że chcesz?-uśmiechnął się do mnie delikatnie a jego źrenice się rozszerzyły.
-Tak, chcę tego, jestem gotowa-dokładnie właśnie powiedziałam mu, że chcę uprawiać z nim seks, dziwne uczucie, czułam lekki stres ale wiedziałam że wszystko będzie w porządku.
-Wiesz jak bardzo Cie kocham-ponownie oparł swoje czoło na moim a następnie czule mnie pocałował po czym wziął mnie na ręce.
-Przecież nie będziemy się kochać na blacie w kuchni.-skomentował swój czyn niosąc mnie w kierunku sypialni.-No przynajmniej nie teraz-uśmiechnął się figlarnie a ja poczułam, że cała się zarumieniłam. "Kochać się" te słowa w jego ustach brzmiały jak największa poezja przyprawiająca
mnie o palpitacje serca. Postawił mnie na podłodze obok łóżka i stanął przede mną. Zatrzymał wzrok na moich piersiach, które odznaczały się teraz dość mocno spod delikatnego materiału i przygryzł dolną wargę. Zrobiłam pół kroku przywierając tym samym do jego ciała i wsuwając mu dłonie pod koszulkę. Złączył nasze usta a moje dłonie wędrowały coraz głębiej po czym zaciągnęłam je na brzegach koszulki i delikatnie uniosłam ja w górę, oderwał swoje usta ode mnie pomagając mi ja zdjąć. Pochylił się nade mną składając pocałunek na moim dekolcie a prawa dłonią delikatnie dotykał mojej piersi. Robił to wszystko pewnie, ale dawał mi poczucie, ze ja jestem teraz najważniejsza, ze liczę się dla niego tylko ja i nie zrobi mi nic czego bym nie chciała. "Nic czego bym nie chciała"... hmm byłam tak otępioną tą rozkoszą i podnieceniem, ze zgodziła bym się na wszystko. Czekałam na to tak samo jak on. Założyłam mu ręce na szyje powodując tym, że uniósł głowę i popatrzył mi w oczy.
-Jesteś najlepszym chłopakiem na świecie-wyszeptałam stając na palcach i ocierając nasze usta o siebie następnie łącząc je w czułym, ale pełnym pożądania pocałunku. Całowałam jego żuchwę, kąciki ust i szyje kiedy on unosił powoli moją sukienkę. Robił to tak jakby delektował się tą chwilą, tym że ma mnie tu i teraz i może się mną nacieszyć. Chwilę później delikatnie ściągnął ją ze mnie i położył mnie na łóżku opierając się nade mną i bacznie lustrując moje ciało co jakiś czas muskał dłonią mój obojczyk, brzuch, ramion, całował je.

-Jesteś taka piękna-szepnął przygryzając płatek mojego ucha na co mimowolnie zacisnęłam nogi a jego ręka powędrowała od mojego kolana po wewnętrznej stronie uda aż po miejsce docelowe. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz a motylki w moim brzuchu chyba zwariowały kiedy jego usta zetknęły się z moją skórą u dołu brzucha. Nie wiem dlaczego, ale chciałam żeby to wszystko co przed trwało jak najdłużej. Może dlatego, że było mi tak dobrze i czułam się taka kochana, piękna i doceniona. Uniosłam się i usiadłam na nim okrakiem całując zagłębienie jego szyi. Ujęłam jego twarz w dłonie i złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku poruszając na nim biodrami. Wciągnął powietrze i zmrużył oczy, podobało mi się to, że mogę doprowadzić go do takiego stanu. Przylgnęłam do niego stykając nasze rozgrzane ciała. Po kilku chwilach takich czułości obrócił mnie ponownie na plecy po czym pozbył się naszych ostatnich ubrań.Wyciągnął z szuflady foliowy pakiecik i otworzył go pośpiesznie. Przejechał dłonią po moim policzku i pocałował mnie czule. Wzdrygnęłam się lekko kiedy doszło do mnie to dziwne uczucie wypełnienia, nie powiem, że nie bolało. Bolało tak jak mówili.
-Chcesz, żebym przestał?-wyszeptał całując mnie w policzek. Miałam ochotę płakać, ale nie z bólu tylko ze szczęścia, z tego jaką jestem wielką szczęściarą, że przeżywam swój pierwszy raz z człowiekiem, za którego jestem gotowa oddać życie i on jest gotowy zrobić to samo dla mnie.
-Nie... jest w porządku-zanurzyłam dłoń w jego włosach
. Poruszał się powoli i tak delikatnie. Z czasem zaczęłam odczuwać coraz większą przyjemność. Do tego jego idealne ciało, przy każdym jego ruchu obserwowałam jak mięśnie napinają się i rozluźniają, jak mruży oczy, jak przygryza wargę, jak cały jest mój... a ja jestem jego. Przyspieszył lekko
swoje ruchy, pocałował mnie jeszcze raz z takim ogromnym pożądaniem i zatrzymał się zastygając nade mną.

"Cholera Natalka tak cię kocham, tak strasznie cię kocham, jesteś zajebista"-mówił na urywanym, płytkim oddechu po czym opadł na mój brzuch i przytulił się mocno normując oddech. Głaskałam go po plecach najczulej jak tylko potrafiłam, był taki bezbronny, taki słodki. Ja też musiałam dojść do siebie po tym co się stało, nie umiem wyrazić jaką wielką miłość do niego wtedy czułam, jaka byłam szczęśliwa.
______________________________
O matko nareszcie mi się udało to dokończyć! Tak jak mówiłam trwało to długo, ale chciałam żeby ten rozdział bym dopracowany (napiszcie mi proszę czy się udało ;p)
Jako, że to pierwszy post w roku szkolnym to życzę wszystkim samych dobrych ocen, ciekawych znajomości i przede wszystkim żebyście na swojej drodze spotykali samych wartościowych ludzi.
Pozdrawiam ciepło w ten deszczowy dzień! <3
Kiedy kolejny rozdzial? ;)
OdpowiedzUsuń