czwartek, 23 lutego 2017

Rozdział VIII

Nie był moim pierwszym chłopakiem ale nigdy przy żadnym innym nie czułam się tak jak właśnie przy nim i też do żadnego z nich nie czułam tego samego co do Mateusza... Był wyjątkowy. Podobało mi się to, że robi wszystko z taką dojrzałością, że się tak o mnie troszczy i mną opiekuje. Czułam się przy nim dowartościowana, piękna. Przed jego poznaniem miałam kilka kompleksów: to za dużo tu albo za mało tam ale on potrafił sprawić, że to wszystko znikło. I przede wszystkim będąc z nim moje życie nabrało kolorów, zmieniłam się, stałam się bardziej odważna i tak jak chciałam: ZACZĘŁAM ŻYĆ.


Moi rodzice wracali w piątek wieczorem a ja właśnie w ten dzień wyjeżdżałam z Mateuszem na weekend. Jechaliśmy do Bukowiny, to miał być nasz pierwszy wspólny wyjazd. Cieszyłam się na ten czas bardzo. Moi rodzice myśleli, że jadę tam razem z przyjaciółmi. Postanowiłam, że nasz związek to będzie narazie słodka tajemnica. Dzień przed wyjazdem zabrałam się ostro do pakowania mimo, że miały  być tylko trzy dni nabrałam rzeczy jak na 3 tygodnie :D Taką już miałam tendencje do zabierania różnych niekoniecznie potrzebnych rzeczy. Moja walizka leżała na środku salonu a ja co chwilę dorzucałam do niej nowe ubrania. Spakowałam też trochę odważniejsze rzeczy, które kupiłam specjalnie na tą okazje: czarne, koronkowe figi, również koronkowy stanik Również rzuciłam je do walizki i wtedy usłyszałam dzwonek do drzwi. To moja babcia przyszła sprawdzić jak się mam. Moja babcia to kobieta po 60, elegancka, kulturalna ale prze kochana, zawsze umiała mi pomóc i doradzić. Bardzo ją kocham. Kiedy weszła do salonu od razu jej wzrok przykuła walizka a dokładniej moja nowa bielizna. Popatrzyła na mnie wymownie i po chwili milczenia zadała pytanie.
-Więc jedziesz z przyjaciółmi tak?
-Tak jak mówiłam.-unikałam jej wzroku i jak gdyby nigdy nic zaczęłam zamykać walizkę.
-A będą tam jacyś chłopcy- dobrze wiedziałam do czego zmierza.
-Będą to chyba oczywiste- dalej krzątałam się po domu  
-Aha i rozumiem, że z którymś  z nich masz bliższe relacje- babcia wygodnie rozsiadła się na kanapie
-Babciu, nie- uśmiechnęłam się do niej jak najszczerzej tylko umiałam i usiadłam obok niej
-Natalia, dobrze wiem kiedy nie chcesz powiedzieć mi prawdy- popatrzyła na mnie z pod okularów.- Możesz mi powiedzieć kochanie, nie wydam cię rodzicom- chwyciła moją dłoń
-Ale babciu ja naprawdę nie kłamie...- kochana babcia już była gotowa mi uwierzyć kiedy zadzwonił mój telefon a na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie mojego chłopaka i podpis "Mateusz <3"
-No i widzisz Natalko zawsze Ci mówiłam, że kłamstwo ma krótkie nogi - babcia wstała i udała się w stronę kuchni by zrobić sobie herbatę. Upadłam bezwładnie na sofę, wiedziałam że babcia nikomu nie powie ale i tak bardzo dziwnie mi z tym było.
-To teraz możesz mi o nim coś opowiedzieć- babcia wróciła do mnie niosąc ostrożnie napój. -Rozumiem, że masz zamiar wykorzystać tam tą odważną bieliznę- nigdy nie owijała w bawełnę. Co prawda masz już 17 lat ale...
-Nie babciu, skończ!- Rzadko się tak unosiłam ale miałam dość, już słyszałam w głowie jej kazanie o odpowiedzialności i jak to było z nią bo sama urodziła moją mamę, gdy miała ledwo skończone 20 lat i uważa, że to było stanowczo za wcześnie.
-Nie zamierzam zrobić niczego czego bym żałowała i mam swój rozum. Proszę cię tylko, żebyś nic nie mówiła rodzicom bo to zbyt skomplikowane. Powiem tylko tyle, że możesz być spokojna bo Mateusz to najodpowiedzialniejszy facet jakiego znam a coś więcej opowiem ci kiedy indziej.- wiem, że moja wypowiedź była oschła ale chciałam odpowiedzieć dosadnie.
-Dobrze, obiecuje, że nic nie powiem. Nikomu.- podeszła do mnie i cmoknęła mnie w głowę. -Udanego wyjazdu!- rzuciła spod drzwi i wyszła.



Wyjechaliśmy około godziny 16 samochodem Mateusza. Stresowałam się troszkę tym, że będą tam jego znajomi, tzn poznałam już chłopaków ale wiedziałam, że nie będą sami a nie byłam zbyt dobra w szybkim nawiązywaniu kontaktów. Moje zdenerwowanie wyczuł chyba mój chłopak bo czule położył dłoń na moim udzie i zapytał czy wszystko w porządku bo jestem nieco milcząca.
Odpowiedziałam, że wszystko jest ok ale po paru minutach stanęliśmy na stacji na mały postój. Mój chłopak poszedł zapłacić a ja wyszłam rozprostować nogi. Oparłam się o samochód, jak to miałam w zwyczaju mój wzrok utkwił w przestrzeni a ja odpłynęłam w świat własnych myśli. Nawet nie zauważyłam kiedy Mateusz stanął przede mną i odgarnął włosy z mojej twarzy tworząc z nich jakby kucyk na czubku głowy.
-Mówiłem Ci już, że uwielbiam cię w spiętych włosach-lekko się uśmiechnął dalej bawiąc się nimi
Na mojej twarzy natychmiast zagościł bardzo szeroki uśmiech. Jego twarz wyglądała teraz tak beztrosko, inaczej niż wtedy, gdy go poznałam. Ujęłam jego twarz w dłonie i pocałowałam go. Puścił moje włosy, popatrzył mi w oczy i stwierdził
-Nati, widzę, że coś cię trapi-spoważniał
-No... wiesz denerwuje się troszkę jak tam będzie mi się układać z twoimi znajomymi-spuściłam wzrok
-Słońce, nie ma się co stresować to są bardzo w porządku ludzie z resztą poznałaś ich już
-No wiem...
-Ale jeśli chcesz możemy jechać gdzieś sami-pogładził dłonią mój policzek
-Nie, przecież to ma być czas z twoimi przyjaciółmi. Wiem, że to dla ciebie ważne a ja zawsze tak mam, że lekko "panikuje"
-Jesteś wspaniała wiesz-pocałował mnie bardzo czule ale po chwili nasze pocałunki stały się bardziej namiętne. Byłam z jednej strony przyparta do samochodu a z drugiej czułam ciało chłopaka. Na zawsze zapamiętam tamtą chwilę. Nie potrafię za bardzo sprecyzować co wtedy czułam ale było to coś jakby połączenie bezpieczeństwa z namiętnością, podnieceniem, bezgranicznym zaufaniem i świadomością, że jest ktoś na świecie dla kogo znaczę bardzo dużo.

Na miejsce przyjechaliśmy kiedy zaczęło się już ściemniać. Zamieszkaliśmy w prześlicznym domku nad małą górską rzeczką. Domek był cały z drewna, również w środku. Nasz pokój znajdował się na poddaszu, nie był zbyt duży ale za to ogromnie przytulny, w środku była również prześliczna mała łazienka. A widok z tarasu zapierał dech w piersiach. Wszyscy byli już na miejscu więc nadszedł czas na przywitanie się. Dziewczyny okazały się bardzo sympatyczne, nie było tak jak się obawiałam, znalazłyśmy wspólny język. Zapowiadał się naprawdę udany wyjazd. Wieczorem wyszliśmy na miasto coś zjeść. Szłam z Mateuszem za rękę, po chwili zaczęliśmy troszkę zwalniać i znaleźliśmy się w niewielkiej odległości od grupy.
-I jak jest? -zapytał
-Naprawdę bardzo fajnie. Jak zwykle zrobiłam z igły widły.-zaśmiałam się
-No to cieszę się, że Ci się podoba- pochylił się troszkę, pocałował mnie w policzek i objął ramieniem
-Ej, zakochańce koniec tych czułości, znaleźliśmy idealne miejsce-krzyknęła Weronika dziewczyna Łukasza, którą z resztą polubiłam najbardziej. Zaśmialiśmy się więc i przyspieszyliśmy kroku, żeby
dołączyć do znajomych.
Do domu wróciliśmy późnym wieczorem. Poszliśmy od razu do swojego pokoju na górę. Odłożyłam torebkę na fotel i opadłam na łóżko
-To był dobry dzień-powiedziałam uśmiechając się i zamknęłam oczy. Po chwili poczułam delikatne łaskotanie na moim nosie a następnie na wargach. Uśmiechnęłam się błogo ale dalej nie otworzyłam oczu. Chłopak kontynuował błogi dotyk na moich ustach a następnie policzku. Dotknął delikatnie ustami moją żuchwę następnie szyje a później obojczyk. Następnie po raz kolejny czule dotknął moje usta i objął swoimi moją dolną wargę. Bardzo delikatnie zaczął mnie całować. Otworzyłam oczy i odwzajemniłam pocałunki. Uwielbiałam takie czułości z jego strony. Całowaliśmy się tak długo ale tylko delikatnie, zaczepnie muskaliśmy swoje wargi. Mateusz co jakiś czas całował moją szyję a ja przeczesywałam jego włosy palcami. Pamiętam, że było to takie podniecające ta bliskość, czułość, delikatność. Czułam, że może to zajść chyba za daleko jak na tamten moment. Nasze czułości stawały się coraz bardziej namiętne a moje serce i oddech przyspieszały i wtedy właśnie do pokoju wparował Kuba.
-Ej, śpicie?! bo... o chyba nie w porę..-natychmiast oderwaliśmy się od siebie, oparłam się na łokciu
-Kuba, puka się- powiedział Mateusz a mi zwyczajnie chciało się śmiać kiedy patrzyłam na mojego chłopaka, który był troszkę rozczochrany ale minę miał śmiertelnie poważną i na Kubę, który był wyraźnie przejęty tym, że wszedł bez pozwolenia. Zaśmiałam nie mogąc już dłużej wytrzymać.
-No co?- Mati na mnie spojrzał
-No nic
-Dobra wiecie wgl nie było sprawy ja już pójdę dobranoc, cześć, pa- szybko ewakuował się z pomieszczenia.
Dalej nie mogłam przestać się śmiać.
-Siła wyższa- skierowałam wzrok ku górze.
-Chyba tak, no chodź tu-przyciągnął mnie do siebie i przytulił. Popatrzył w moje oczy.
-Śpiąca już jesteś, zmykaj spać skarbie- pocałował mnie w głowę.
-Kocham Cię wiesz-uśmiechnął się delikatnie.-Bardzo Cię kocham-objął mnie mocniej
-Ja Ciebie też kocham, strasznie mocno.-przymrużyłam oczy. Siedzieliśmy tak chwilę po czym wstałam, zebrałam rzeczy i poszłam w kierunku łazienki.
-Nati ja idę się troszkę przewietrzyć, muszę chyba ochłonąć lekko- pocałował mnie w usta i wyszedł.

Wykąpałam się przebrałam w biały t-shirt i krótkie spodenki. Mateusza jeszcze nie było. Minęło już jakieś 40 minut odkąd wyszedł. Postanowiłam położyć się i spróbować zasnąć. Leżałam dobre pół godziny i sen nie przychodził zresztą mój chłopak też nie. Zeszłam na dół, żeby się czegoś napić i przez okno w kuchni zobaczyłam, że razem z Kubą(był jego najlepszym przyjacielem) siedzą na ławce i rozmawiają.  Uspokoiłam się trochę bo nie powiem bałam się trochę, że może coś mu się stało. Po ich minach było widać, że mówią o czymś poważnym. Nie byłabym sobą, gdybym troszeczkę ich nie podsłuchała.
-Chyba Ci powinienem podziękować, że dzisiaj wszedłeś do nas do pokoju
-Co? Dlaczego?-Kuba był wyraźnie zdziwiony-A okey już rozumiem, wy jeszcze nie..?
-Nie. Ale przysięgam Ci gdybyś nam nie przeszkodził to...
-Ale właściwie to dlaczego się tak cieszysz? Nie chcesz z nią spać?
-Stary pewnie, że chcę, nawet nie wiesz jak ona mnie strasznie kręci ale dobrze wiesz jak jest, znasz przecież całą moją przeszłość. Ja po prostu dalej się boje... a poza tym szanują Natalię i przede wszystkim ją kocham. Kuba to jest dla mnie takie nowe uczucie, ja nikogo nigdy nie kochałem a teraz pragnę tylko jej szczęścia, chcę żeby czuła się dobrze, żeby było jej ze mną dobrze. Ona, jej obecność jest dla mnie najważniejsza a nie seks. Seks to tylko dodatek, bonus.
-Wow! Cieszę się, że nareszcie jesteś szczęśliwy. Ogólnie to wydaje mi się, że świetnie się wam układa. Jesteście tak w siebie zapatrzeni.
-Jest tak dobrze jak jeszcze nigdy nie było.
To było dziwnie, bardzo dziwne słuchać jak twój chłopak rozmawia o waszych relacjach z kumplem ale utwierdziłam się w tym, że cały nasz związek zmierza w dobrym kierunku. Najbardziej zaintrygowało mnie co myśli o seksie i się na nim nie zawiodłam. Był w 100% dojrzały. Ale pomyślałam, że jeszcze kilka takich sytuacji i w końcu wylądujemy razem w łóżku. Z tym, że teraz byłam pewna, że to właśnie on jest tym, z którym mogę zrobić to po raz pierwszy. Udałam się pośpiesznie na górę i spokojnie zasnęłam.  



4 komentarze:

  1. Świetny blog!
    Sytuacja przypomina troszkę moją, z tym, że zamiana ról.
    Jak tylko znajdę chwilę doczytam do końca. Zaobserwuję, żeby nie zgubić :)
    Tymczasem zapraszam do siebie ^^
    https://smaksamotnosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. O jej! Dziękuje bardzo! Strasznie się cieszę, że Ci się podoba! <3 Zapraszam niedługo na kolejną część ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie się czyta, mimo że na blogi z tematyką inną niż miłość do X nie zaglądałam. ;)
    Zazdroszczę bohaterce, że potrafi się zakochać. Tak naiwnie,z całej siły...

    Czekam na ciąg dalszy. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baaardzo Ci dziękuje za komentarz <3! Kocham twoje opowiadanie i mega podziwiam, cudownie piszesz <3! Cieszę się, że Ci się podoba :) Zapraszam niebawem na kolejną część :)

      Usuń