niedziela, 18 grudnia 2016

Rozdział VII

Obudziłam się chyba dość wcześnie rano przytulona do ukochanego, który jeszcze słodko spał.Przez zasunięte zasłony wpadały lekkie promienie światła. Chyba jeszcze nigdy nie spało mi się tak dobrze. Przytuliłam się do niego mocniej i zaciągnęłam jego zapachem. Poruszył się delikatnie i objął mnie mocniej. Gładziłam dłonią zarysy jego mięśni przez koszulkę. Pewnie to co powiem to oklepane ale naprawdę czułam się błogo, beztrosko i tak jakby czas się zatrzymał. Po kilkunastu minutach Mateusz otworzył oczy, uśmiechnął się lekko i czule pocałował mnie w czubek głowy.
-Jak spałaś?-zapytał zaspanym głosem
-Wspaniale-radośnie odpowiedziałam.
-Wgl, która godzina?- sięgnął ręką po telefon. 7:40-Kochanie nie chce cię martwić ale za chwilkę musimy wstawać. Idę do pracy na 10.-przeczesał moje włosy po same końce
-O nieee... Nie spędzimy tego dnia razem?-odrzekłam zawiedziona
-Niestety, to że córka szefa właśnie się do mnie tuli nie zwalnia mnie z obowiązku pracowania-zaśmiał się
-A powinno...-odparłam udając focha i wydostałam się z jego objęć poprawiając koszulkę, która odsłaniała teraz zdecydowanie za dużo
-Ale jeszcze tyle dni przed nami, Nati- przyciągnął mnie do siebie i wyszeptał do mojego ucha.
-A może... przyjedziesz wieczorem po pracy co? Mam jeszcze tydzień
-Jeśli nie będzie ci przeszkadzać, że będzie około 21 to oczywiście
-Nie będzie-uśmiechnęłam się. Mateusz zbliżył swoje usta do moich i złączył je w czułym pocałunku. Zatraciliśmy się w nim na chwilę.


Dwie godziny później byłam już u siebie i brałam prysznic. Umówiłam się na obiad z Matyldą, musiałam jej opowiedzieć wszystko co się wydarzyło.
-No szybko opowiadaj jak było!- przyjaciółka zarzuciła mnie pytaniami jak tylko mnie zobaczyła. Dzwoniłam do ciebie koło 23, nie odbierałaś. Zaczęłam się martwić, że może coś ci się stało, że coś poszło nie tak.
-Wszystko poszło jak najbardziej w porządku. Telefon chyba miałam wyciszony w torebce. Przepraszam.
-Nie patrzyłaś na telefon całą noc?-Matylda była wyraźnie zdziwiona.-Nie mów, że...
-Nie, proszę cię. Tylko spaliśmy.
-Naprawdę? Spaliście razem? Jejku jakie to słodkie. Ale na prawdę nic się nie wydarzyło?
-Nie, on taki nie jest. Jest bardzo dojrzały. Co nie powiem imponuje mi. Ale nawet jakbyśmy to zrobili to nie żałowała bym ani trochę. Matylda ja czuje, że to jest odpowiedni facet.
-Tak się cieszę, że ci się układa.-posłała ciepły uśmiech w moją stronę. A tak wgl nie przeszkadza ci różnica wieku ?
-Nie, wiesz ja w ogóle tego nie czuje. Nie wiem jak z Mateuszem...
-Możesz jaśniej
-No bo to jest tak, ja wiem ze on mnie kocha i pragnie ale czasem mam wrażenie ze po prostu boi sie mnie dotknąć tak no wiesz, albo zrobić jakiś śmielszy krok...
-Natalia mi się wydaje ze po prostu nie przywykł jeszcze do tej sytuacji, jesteście razem od wczoraj. Musisz dać mu czas żeby się oswoił z tym i nabrał śmiałości. A poza tym to chyba dobrze ze ma do ciebie szacunek.
-Jasne, ze dobrze. To mi daje takie poczucie ze mnie nie skrzywdzi, ze mogę mu ufać. Ale mi na przykład dużo pomaga to ze jesteśmy przyjaciółmi, dlatego niektóre rzeczy potrafię robić naturalnie i odruchowo.
-Jeśli mogę ci coś poradzić to tyle żebyś dała mu czas no i pokazuj mu na co może sobie pozwolić.
-Tak zrobię, dziękuje ci za rady. Jak zwykle mi Pomogłaś.-posłałam ciepły uśmiech w stronę przyjaciółki.
-Nie mogę ci się napatrzyć, cała promieniejesz!-Matylda się roześmiała
-Naprawdę aż tak widać ?-również się śmiałam-Jestem strasznie szczęśliwa.
Z Matyldą rozmawiałyśmy jeszcze trochę po czym każda z nas udała się do swojego domu. Zaczęłam ogarniać dom i przygotowywać kolacje na wieczór. Pomyślałam, że gdy Mateusz wróci z pracy
będzie głodny więc miałam zamiar przygotować moja a ulubioną zapiekankę z makaronem. Nim się
obejrzałam była 20 przebrałam się więc w krótkie jeansowe spodenki a do tego zwykły obcisły biały t-shirt. Na dworze było bardzo ciepło więc postanowiłam, że zjemy na tarasie. Równo o 21 z przygotowań wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Pobiegłam więc uradowana otworzyć. Moim oczom ukazał się on w czarnych dresach z nike'a i białym podkoszulku w szare przeszycia. W jednej dłoni trzymał czerwoną różyczkę a w drugiej sok ze świeżo wyciskanych pomarańczy. Popatrzyłam na niego i słodko się uśmiechnęłam.
-Miało być winko ale sama rozumiesz- szeroko się uśmiechnął i przekroczył próg mojego domu, podszedł do mnie i wręczył mi kwiatek oraz sok, które odstawiłam na szafkę po czym mnie przytulił lekko uniósł na ziemię i obrócił dookoła.
-Nie wiedziałem, że za 10 godzin tak bardzo  można się za kimś stęsknić.-powiedział
-Ja też-dałam mu buziaka i chwyciłam za rękę.-chodź przygotowałam kolacje.-Posłusznie podążał za mną
-Bajka... nie dość, że mogę spędzić wieczór po ciężkim dniu w pracy z moją cudowną dziewczyną to na dodatek pyszna kolacja. Kochana jesteś.-położył dłonie na moich biodrach i czule mnie pocałował a ja to odwzajemniam. Po małej "dygresji" zasiedliśmy do kolacji. Mateusz oczywiście wychwalał moją zapiekankę pod niebiosa co nie powiem było bardzo miłe. Podczas kolacji bardzo dużo rozmawialiśmy tak jak kiedyś kiedy byliśmy tylko przyjaciółmi. Bardzo mnie to cieszyło bo nie ukrywam gdzieś w głębi duszy bałam się, że nie będzie tak jak przedtem a jednak. Mateusz pomógł mi posprząta, kiedy wnieśliśmy już wszystkie naczynia do domu założyłam na siebie cieplejszy kardigan i udaliśmy się do ogrodu. Siedzieliśmy na huśtawce wśród drzew i krzewów. Zawsze lubiłam przesiadywać w tym miejscu a teraz pokochałam to podwójnie. Co jakiś czas obdarowywaliśmy swoje usta czułymi pocałunkami. Niektóre były bardzo delikatne i jakby nieśmiałe tylko lekko muskaliśmy swoje usta, lekko przygryzając wargi a inne były bardzo namiętne pełne ognia. Mateusz dotykał mnie ale zawsze wiedział kiedy się powstrzymać chociaż chwilami nawet mi było ciężko zachować się rozważnie kiedy jego dłonie czule gładziły moje udo aż po sam pośladek. Zupełnie straciłam poczucie czasu, nie miałam pojęcia ile już tam siedzimy. Kiedy zrobiło się już dość zimno spojrzałam na zegarek dochodziła 1 w nocy.
-Kochanie może wejdziemy do środka trochę mi zimno- uniosłam się do jego ust i baaardzo czule je
pocałowałam. Przenieśliśmy się do mojego pokoju.
-Nati, mam dla ciebie propozycje. Tylko proszę jeśli nie będziesz chciała albo nie czujesz się na to gotowa to śmiało powiedz. Nie chce cię do niczego zmuszać.- po tych słowach moje serce zaczęło dużo szybciej bić a policzki natychmiast stały się buraczkowe. Owszem myślałam, że to kiedyś nastąpi ale nie wiedziałam, że aż tak szybko. Sama nw czy byłam na to gotowa. Na samą myśl robiło mi się gorąco a wyobrażenie ciała Mateusza przyprawiało mnie o przyjemny ucisk w dole brzucha.
-No słucham- odezwałam się chyba po dość dłuższej chwili.
-Ej ale zaraz zaraz co ty nagle się tak zaczerwieniłaś?-chłopak uśmiechnął się pytająco
-Hmmm-chrząknęłam- tak po prostu ciepło mi się jakoś nagle zrobiło.
-Yhym- podejrzliwie na mnie spojrzał-no więc w przyszły weekend wybieramy się z chłopakami gdzieś w góry. Oni będą ze swoimi dziewczynami więc pomyślałem, że może ty byś chciała ze mną pojechać-chciało mi się śmiać z siebie. Jak mogłam pomyśleć, że zaproponuje mi seks.
-Wiesz co całkiem fajny pomysł. Chętnie gdzieś wyjadę, tylko muszę zapytać rodziców ale myślę, że się zgodzą.
-Natalka a powiesz mi czemu się tak zarumieniłaś przed chwilą-zaczął muskać moją szyję
-Nie mogę- zgięłam delikatnie szyję bo zaczęło mnie to łaskotać
-Oj no proszę cię powiedz, nie będę się śmiał.-popatrzył mi w oczy-miał tak słodko rozczochraną grzywkę, która opadała mu na czoło.
-No dobrze ale błagam nie śmiej się.
-Obiecuje.-uniósł palce na znak przysięgi
-Pomyślałam, że chcesz mi zaproponować no... wiesz, że chcesz się ze mną...-zaczęłam się jąkać i na nowo stałam się cała czerwona.  
Dobrze, wiem o co chodzi.-nie śmiał się tylko uśmiechnął się jakby speszony ale dalej patrzył w moje oczy.
-To znaczy wiesz nie obraziła bym się no ale nie jestem pewna czy to już czas.-spuściłam wzrok i zaczęłam nerwowo skubać paznokcie.
-Słońce rozumiem i mimo, że strasznie mi się podobasz i cholernie mnie kręcisz to nie zaproponował bym ci tego. Za bardzo cię szanuje. Sama musisz zdecydować kiedy przyjdzie pora-położył dłoń na
moim policzku i przejechał po nim kciukiem.
-Okey-szepnęłam przymrużając oczy na ten gest i wtuliłam się w niego. Uwielbiałam właśnie takie chwile bliskości między nami.   "Dziewczęta nie pragną seksu tak bardzo. Lubią się przytulać i być dotykane… biodra,plecy brzuch, uda. Kochają pocałunki w szyję i pocałunki w ogóle. Lubią czułe słowa i czułe milczenie. Bliskość"


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz