Od tamtego wieczoru minęły 3 dni. Były to najdłuższe dni w moim życiu. Mateusz się nie odzywał: nie pisał, nie dzwonił. Nic. Cisza. Ale wiedziałam, że musimy dać sobie czas by przemyśleć to co się stało.Ja na pewno ochłonęłam, przemyślałam wszystko na spokojnie i doszłam do jednego wniosku, że uwielbiam go jako przyjaciela, daje mi ogromne wsparcie ale, że to mi nie wystarcza a na dodatek Mateusz tak cholernie mi się podobał. Uświadomiłam sobie, że najzwyczajniej w świecie jestem w nim zakochana chociaż przez wiele miesięcy nie dopuszczałam takich myśli. Oczywiście miałam świadomość, że mogę się rozczarować, że nic z tego może nie wyjść. Że on ma 22 lata, że moi rodzice nigdy tego nie zaakceptują no i oczywiście to, że Mateusz może nie odwzajemniać mojego uczucia. Jak do tej pory traktował mnie raczej jak młodszą siostrę, nic więcej. Wiedziałam też, że tylko szczera rozmowa z nim pomoże mi to wszystko uporządkować. Postanowiłam jednak czekać aż on się do mnie odezwie, najzwyczajniej w świecie nie chciałam mu się narzucać.
Tego dnia były moje 17 urodziny. Jak co roku organizowałam kameralną imprezę dla znajomych w moim domu. Przyjęcie zaczynało się o godzinie 17. Jako, że dom był pusty mogliśmy pozwolić sobie na kilka drinków. Po kilku godzinach towarzystwo było już całkiem rozluźnione i bawiliśmy się świetnie podczas jednej z typowych urodzinowych gier. Ja jednak zostawiłam na chwilę moich gości udając się do kuchni. Przez okno zobaczyłam na podjeździe znajomy samochód. Czarne, sportowe Volvo. Tak był to samochód Mateusza. Zaczęłam odczuwać lekki nerwowy ból brzucha. Nie wiedziałam co się stanie, czy nasza znajomość dobiegnie końca, czy wręcz przeciwnie. Cała moja odwaga by powiedzieć mu wszystko zniknęła. Mateusz nie wysiadał z samochodu przez dobre kilka minut. Ja natomiast z każda sekundką czułam coraz większą tęsknotę za nim, chciałam chociaż usłyszeć jego głos. Pod wpływem chwili ruszyłam w kierunku drzwi. Miałam na sobie, białą, prostą haftowaną sukienkę z rękawkiem 3/4, która sięgała mi do połowy uda, włosy lekko podkręciłam. Już po chwili stałam na tarasie. Mateusz popatrzył w moją stronę i wysiadł z samochodu z dość dużym bukietem pudrowo różowych róż. Otworzyłam mu furtkę. Z każda chwilką odległość między nami stawała się coraz mniejsza aż Mateusz stanął przede mną, nieśmiało zlustrował mnie wzrokiem . Wyglądał nieziemsko przystojnie. Miał na sobie biały, dopasowany podkoszulek, który opinał lekko zarysy jego mięśni oraz czarne spodnie. Do tego jego grzywka niesfornie opadała na czoło. Odezwał się pierwszy.
-Ślicznie wyglądasz-nieśmiało mnie skomplementował na co ja tylko oblałam się rumieńcem. -Z tego co pamiętam to masz dzisiaj urodziny więc chciałbym ci życzyć wszystkiego co najlepsze, żebyś mogla realizować swoje pasje i spełniać marzenia, oczywiście zdrowia, miłości, przyjaciół i, żebyś zawsze pozostała taką wesołą, piękną dziewczyną.- na koniec ciepło się uśmiechnął i otoczył mnie ramionami.
-Dziękuje - po chwili Mateusz wypuścił mnie z objęć i wręczył mi bukiet kwiatów.
-Proszę to dla Ciebie- wyciągnął bukiet w moją stronę
-Dzięki, są przepiękne.
-Słuchaj Nati bo jest jeszcze jedna sprawa... chciałbym z tobą porozmawiać- wbił wzrok w podłogę, nerwowo pocierając dłonią kark.
-Wiem, ja też mam ci kilka rzeczy do powiedzenia- dość cicho dodałam- Ale moglibyśmy to zrobić później bo teraz mam imprezę, sam rozumiesz mało sprzyjające warunki do rozmowy- popatrzyłam na niego i krzywo się uśmiechnęłam.
-Jasne, rozumiem. To ja już będę leciał, umówimy się później- uśmiechnął się i puścił mi oczko
-Ej, nie nie, chodź do nas- zaprosiłam go
-Nie, wiesz jakoś nie mam ochoty, naprawdę przepraszam- uśmiechnął się jeszcze raz i dłonią przejechał od mojego ramienia aż po końce palców.
-No dobrze- zawiedziona odparłam- odezwę się po imprezie.
-Okey- szeroko się uśmiechnął i ruszył w kierunku samochodu.
Stałam na tarasie dopóki nie odjechał. Zeszło ze mnie całe napięcie, no prawie bo najważniejsza rozmowa była jeszcze przed nami. Ale byłam taka szczęśliwa, że pamiętał o moich urodzinach, że przyjechał. Z wielkim uśmiechem i niemal w podskokach wróciłam do moich gości, którzy od razu zauważyli mój dobry humor. Jednak zbyłam ich, że po prostu bardzo się cieszę, że są ze mną itp. Bo o całym zajściu z Mateuszem wiedziała tylko Matylda, która potem wtajemniczyłam w przyczynę mojej radości. Podczas wieczoru wypiłam jeszcze tylko kieliszek wina, impreza skończyła się około 1. Pożegnałam wszystkich gości oprócz Matyldy, która zostawała u mnie na noc. Po około godzinie leżałyśmy już w piżamkach w moim łóżku i rozmawiałyśmy o najważniejszej na tą chwilę sytuacji w moim życiu czyli o Mateuszu. Mimo późnej pory napisałam do niego "Jutro o 11?" Odpisał błyskawicznie jakby tylko czekał na mojego sms'a "Okey o 11 u mnie"
Następnego dnia wstałam dość wcześnie około 8. Byłam tak podekscytowana i zarazem zdenerwowana czekająca mnie rozmowa, ze nie mogłam dłużej spać. Razem z Matylda ogarnęłyśmy dom i zabrałam się za przygotowanie siebie do wyjścia. Stwierdziłyśmy, ze muszę postawić na skromność i prostotę. Założyłam wiec jeansy i czarna bluzę, gdyż temperatura na zewnątrz nie była wysoka. Nałożyłam lekki makijaż i rozpuściłam włosy. Z każda minuta coraz bardziej się bałam. Nie chciałam stracić Mateusza a bałam się ze powie coś w stylu ze dla mojego dobra powinnam się trzymać od niego z daleka. O 10:30 siedziałam już w taksówce razem z Matylda, która miałam odwieźć do domu.
-Trzymaj się kochana, na pewno będzie dobrze. Napisz później jak poszło-cmoknęła mnie w policzek i wysiadła z samochodu.
-Okey, napisze na pewno- pomachałam jej przez szybę i podałam kierowcy adres Mateusza.
Przywitaliśmy się po czym weszłam do środka. Lubiłam jego mieszkanie, chociaż byłam tu tylko kilka razy bo zazwyczaj spotykaliśmy się na mieście. Było niewielkie: kuchnia była oddzielona jedynie wyspą od największego pokoju, w którym znajdowała się sofa, stolik kawowy, 2 małe pufy i telewizor. Oczywiście łazienka oraz bardzo mała ale za to przytulna sypialnia z wielkim łóżkiem i szafą PAX. Czułam, że Mateusz jest równie spięty jak ja. Zaparzył nam kawę i usiedliśmy przy małym stoliku.
-Nie wiem za bardzo jak zacząć ale najprostsze rozwiązania są podobno najlepsze więc nie będę owijał w bawełnę. Przepraszam cię, że po ostatnim zajściu tak szybko, bez żadnego słowa wyszedłem, szczerze to sam nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć swojego zachowania, ale przemyślałem to na spokojnie i... chyba czuje do Ciebie coś więcej niż przyjaźń.- otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć ale Mateusz mi nie pozwolił- zanim coś powiesz to proszę posłuchaj jeszcze bo bardzo mi zależy, żebyś to wszystko wiedziała.
-Okey-łagodnie odpowiedziałam i uśmiechnęłam się ciepło. Nie potrafię opisać co wtedy czułam ale była to radość z tego, że ja też nie jestem mu obojętna a zarazem strach przed tym co mi powie i podekscytowanie dlaczego to jest aż tak ważne i dlaczego muszę to wiedzieć.
-Okey, no więc... nie zawsze byłem taki jak teraz. Kiedyś byłem trochę rozpieszczonym gówniarzem, który myślał, że wszystko może, zmieniał dziewczyny jak rękawiczki, ale później życie dało mi trochę w dupę, ogarnąłem się i na pewno zmieniłem o 180 stopni. Moi rodzice nigdy nie narzekali na brak pieniędzy i dalej nie narzekają ale jak wiesz nie utrzymuje z nimi bliższego kontaktu, nie dlatego, że się pokłóciliśmy, że są źli,nie po prostu przypominają mi o czymś o czym na prawdę chciałbym zapomnieć ale nie potrafię. Kiedy miałem 18 lat spotykałem się z taką Julką, miała 16 lat i chodziła do tej samej szkoły co ja. Nie powiem, że kochałem ją nad życie ipt, itd. Po prostu mi się podobała, była fajna, ładna ale ja byłem wtedy młody, głupi, trochę się bawiłem po prostu. I pewnego razu najzwyczajniej w świecie wpadliśmy. Julka zaszła w ciąże.- przerwał na chwilę i wziął głęboki wdech tak jakby to co chce mi zaraz powiedzieć bardzo go bolało. -Świat się nam zawalił. Nie chciałem zostać ojcem, nie wtedy i na pewno nie chciałem być z Julką do końca życia tylko dlatego, że będziemy mieć dziecko. Wiem byłem totalnym, nieodpowiedzialnym dupkiem. Julka też się bała, miała 16 lat i całe życie przed sobą. I wtedy zrobiłem chyba największa głupotę w swoim życiu. Odszedłem od niej, zaproponowałem jej, żeby usunęła, że ja za wszystko zapłacę. Nie chciała się na to zgodzić i nie zrobiła tego ale ja odszedłem. Nie odzywałem się do niej, nie odbierałem, nic. Ona była słaba, krucha, została z tym całkiem sama i nie wytrzymała... Popełniła samobójstwo. Zażyła tabletki nasenne.- schował twarz w dłoniach, gdy je osunął miał czerwone, zapłakane oczy. Nie wiedziałam jak mam reagować, ale wtedy on kontynuował.
-Zostawiła tylko list... dla mnie. Napisała, że mnie kochała, ale że zraniłem ją najmocniej na świecie, że nie chciała usunąć naszego dziecka ale też nie była gotowa, żeby sama go wychowywać więc odchodzi na zawsze z naszym dzieckiem. W środku było też zdjęcie USG. Wtedy zrozumiałem, że to ja ją zabiłem, ją i NASZE dziecko. Rozumiesz zabiłem własne dziecko?- w jego głosie słychać było niemiłosierną rozpacz. -przecież to była moja krew, ale zrozumiałem to za późno. Dowiedzieli się o tym moi rodzice, rodzice Julki. Nie oskarżyli mnie o gwałt tylko dlatego, że napisała im, że do niczego jej nie zmuszałem, i że mnie kocha, a oni szanowali jej wole. Załamałem się po tym całkowicie. Chodziłem do psychologa, zażywałem silne leki. Nie mogłem na siebie patrzeć. Rodzice mi pomagali jak mogli ale wszystko mi o niej przypominało o niej i o naszym dziecku. Zmieniłem się wtedy i postanowiłem, że już nigdy z nikim nie będę. Że już nigdy nie chcę nikogo skrzywdzić. Chciałem zacząć żyć od nowa. Wyprowadziłem się od rodziców, kupili mi samochód i właśnie to mieszkanie. Podniosłem się i zacząłem wprowadzać zmiany w swoje życie. Zdałem maturę zaocznie, zacząłem studia ale wiesz jak później było no i znalazłem pracę, jeszcze wtedy nie u twojego ojca. I chyba najważniejsze poznałem chłopaków. Założyliśmy zespół i to właśnie to pozwoliło mi się podnieść. Muzyka mi dała siłę. O Julce i dziecku nigdy nie zapomniałem i chyba nie zapomnę ale teraz już żyje normalnie. Rodziców nie odwiedzam bo dom za bardzo mi o wszystkim przypomina. Nie biorę też już od nich pieniędzy bo nie chce być taki jak kiedyś. Od tamtej pory nie byłem już z żadną dziewczyną, panicznie się bałem kogoś skrzywdzić, dalej się boje. Dlatego nie chciałem, żeby łączyło nas coś więcej, ale się zwyczajnie w tobie zakochałem... Ale jeśli chcesz możemy przestać się spotykać, zrozumiem.- popatrzył mi w oczy a ja to odwzajemniłam. Nie wiedziałam co mam myśleć. Tak dużo przeżyła ale uwielbiam go, wiem, że już taki nie jest i nigdy taki nie będzie. Nic nie mówiąc po prostu się w niego wtuliłam. Nie chciałam go zostawiać, chciałam mu pokazać, że może jeszcze stworzyć udany związek.
-Nie chce cię zostawiać- odsunęłam się na nie wielką odległość, żeby spojrzeć mu w oczy. Też się zakochałam.-przejechałam dłonią po jego policzku.- jesteś cudownym facetem, to jaki byłeś kiedyś nie ma dla mnie znaczenia, ale dziękuje, że mi to wszystko powiedziałeś, to wiele dla mnie znaczy.- więcej słów było zbędne. Patrzyliśmy sobie jeszcze chwilę w oczy po czym Mateusz delikatnie odgarnął włosy z mojej twarzy i złożył bardzo czuły pocałunek na moich ustach. Nie mogłam nie odwzajemnić tego gestu. Całowaliśmy się bardzo delikatnie i na początku nieśmiało, tylko lekko muskając swoje usta. Przez chwilę w mojej głowię pojawiła się myśl ile dziewczyn czuło smak tych ust ale później dodałam w myślach, że to nie był ten sam Mateusz ja całuję się z zupełnie innym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz