Przez te wszystkie miesiące nie umiałam tak naprawdę sprecyzować swoich uczuć do niego. Wiedziałam, że bardzo go lubię, jest dla mnie ważny i nie wyobrażam sobie, żeby zniknął z mojego życia. Gdzieś z tyłu głowy miałam chyba takie myśli, że może kiedyś będzie pomiędzy nami coś więcej ale raczej nie skupiałam się na tym, doceniałam naszą przyjaźń.
Nigdy przez 6 miesięcy odkąd się znaliśmy nie zabrał mnie na próbę swojego zespołu. To było dla niego coś osobistego, świat do którego od kuchni nie wpuszczał nikogo. Jednak pewnego dnia zaprosił mnie na ich koncert, nie taki grany w klubie przy okazji tylko prawdziwy koncert, na którym ludzie mieli skupić się tylko na ich muzyce. Pamiętam to była pierwsza sobota wakacji. Moi rodzice wyjechali jak co roku na zasłużony odpoczynek, zawsze jeździli w tym samym terminie, w te same regiony do Afryki. Nigdy mnie nie zabierali to był czas tylko dla nich, ich egzotyczne wakacje a mi nigdy to nie przeszkadzało. Zostawałam wtedy z dziadkami, jednak tego roku pierwszy raz miałam zostać sama. Cieszyłam się, że będę miała odrobinę luzu. Dziesięć dni dla mnie. Babcia miała wpadać tyko od czasu do czasu sprawdzić czy wszystko w porządku.
Tamtego dnia byłam bardzo podekscytowana, że wreszcie będę mogła usłyszeć ich na żywo, zobaczyć efekt ich wielogodzinnych prób. Jak na blogerkę, miłośniczkę mody przystało musiałam się odpowiednio ubrać na tą okazje. Założyłam więc czarne rurki z przetarciami do tego czarny top odsłaniający mój brzuch a na to długą luźną koszulę w czarno-czerwoną kratę. Włosy związałam w wysoki, kucyk do tego makijaż, niezbyt mocny: kreska, maskara i szminka w kolorze ciemnego różu wpadająca w fiolet. Umówiłam się z Mateuszem, że sama dojadę na miejsce. Zamówiłam więc taksówkę i po 20 minutach byłam już na sali, gdzie miał odbyć się koncert.
Chłopaki na scenie pojawili się punktualnie. Mateusz po wyjściu posłał w moja stronę delikatny uśmiech, który odwzajemniłam. Koncert był wspaniały, chłopcy dali z siebie wszystko. Mnie oczarowała ich prawdziwość i klimat, który stworzyli. Po zakończeniu występu zostali nagrodzenie gromkimi brawami. Gdy widzowie opuścili sale zostałam sama ale nie na długo bo zaraz pojawił się przy mnie Mateusz.
-Hej- uśmiechnął się szeroko-Jak ci się podobało ?
-Było cudownie, wielki świat muzyki stoi przed wami otworem
-Dzięki, ale nie zależy mi na tym- puścił do mnie oczko jakby to nie wszystko co chciał powiedzieć ale zachowa to na inna okazje.
Porozmawialiśmy jeszcze chwilkę i po chwili dołączyli do nas chłopaki, którym Mateusz mnie przedstawił jako swoją przyjaciółkę na co oni spojrzeli na niego wymownie. Zaproponowali również Mateuszowi i mnie wyjście na drinka. Mój przyjaciel ociągał się nieco ale ostatecznie dał się namówić. Spędziłam bardzo miły wieczór w towarzystwie zespołu. Zamówiłam mojito, Mateusz gdy usłyszał moje zamówienie tylko żartowanie przewrócił oczami on sam nic nie pił mimo naszym wielu namowom. Chłopaki wspomnieli ze to dziwnie bo nigdy mu się to nie zdarzyło. W mojej głowie pojawiła się myśl, ze może robi to bo czuje się za mnie odpowiedzialny i chce mieć pełna kontrole. Gdyby tak było to faktycznie bardzo miłe z jego strony. Około 22 impreza się zakończyła i muzycy rozeszli się w swoje strony, zostaliśmy tylko ja i Mateusz. Staliśmy chwile w milczeniu po czym chłopak przerwał ciszę.
-Dziękuje, ze przyszłaś. To był dla mnie ważny dzień.- ciepło się uśmiechnął
-Nie ma za co, to była sama przyjemność oglądać was.
Tkwiliśmy tak jeszcze chwile tylko na siebie patrząc. W pewnym momencie Mateusz przyjacielsko mnie objął i jeszcze raz wyszeptał słowa podziękowania. Zrobiło mi się naprawdę miło.
-To co odwiozę cie do domu ?
-Ymmm, okey - pokazałam moje równe uzębienie.
Po kilkunastu minutach byliśmy pod moim domem. Mateusz był tu pierwszy raz i bardzo się z tego cieszyłam bo nie chciałam, żeby oceniał mnie przez pryzmat bogactwa, chociaż dobrze wiedział, że nieźle mi się powodzi ale ja jakoś nigdy nie lubiłam chwalić się pieniędzmi. Ludzie z góry uważają, że bogaci to puste osoby, dla których nie liczy się nic więcej tylko szpan i wywyższanie się. Może w niektórych przypadkach tak jest ale na pewno nie w moim.
-Może wejdziesz na chwilkę?- zapytałam Mateusza
-Już późno twoi rodzice nie będą mieć nic przeciwko?
-Nie ma ich.-krótko odpowiedziałam. Mateusz milczał, jakby się zastanawiając czy wypada w pustym domu, po nocy odwiedzać 16-latkę.
-No proszę cię przecież nie zamierzam cie tam wykorzystać- zaśmiałam się -Szczerzę to pierwszy raz zostaje sama na całą noc i troszkę się boję- nieśmiało się uśmiechnęłam.
Mateusz spojrzał na mnie, chwilkę patrząc mi w oczy. Po czym się zgodził. Dość szybko przeszliśmy przez dość długą ścieżkę, która prowadziła do domu.
-Napijesz się herbatki? Bo nie mówiłam ci ale mam bzika na punkcie herbaty. Pije ją cały rok, nawet w tropikalne upały- uśmiechnęłam się szeroko
-W takim razie z przyjemnością- również się uśmiechnął ale widziałam, że jest spięty. Chyba nie czuł się najlepiej, że po 22 siedzi w kuchni swojego szefa z jego nastoletnią córką a na dodatek pod jego nieobecność. Zrobiłam herbatę i zaprosiłam Mateusza do mojego pokoju. Był on dość duży. Dzielił się na część "dla gości" tzn miałam tam mały stoliczek, fotele, sofę i różne dodatki oraz na część bardziej prywatną czyli: duże dwuosobowe łóżko z milionem poduszek, telewizor, biurko, dwie miękkie pufy. Wszytko było bardzo gustownie urządzone bo moja mama jest architektem, dekoratorem wnętrz, ma również własną firmę. Jest kobietą surową i wymagająca ale wiem, że mnie kocha. Od niej nauczyłam się stylu i dobrego zachowania. Jest prawdziwą damą.
Po jakimś czasie Mateusz się wyluzował i zaczął czuć się bardziej swobodnie. Zaczął żartować i wygłupiać się jak to on. Dochodziła 24 kiedy siedząc na moim łóżku oglądaliśmy zdjęcia. Czułam, że dopuściłam go teraz bardzo blisko siebie. Obdarzyłam go stu procentowym zaufaniem. Czułam się bezpiecznie. Miałam poczucie, że dopóki on jest ze mną to nic złego mi się nie stanie. Kiedy on przekładał kolejne kartki albumu, śmiejąc się z moich głupich zdjęć ja byłam myślami gdzieś daleko. On to zauważył i przerwał czynność, która do tej pory go zajmowała. Popatrzył na mnie, znowu tym spojrzeniem. Wydawało mi się, że mi to już przeszło ale nie. Znowu poczułam to samo, czułam, że nie myślę racjonalnie. Trwało to dość długo, a może tylko mi się tak wydawało. Moje serce zaczęło przyśpieszać. Przybliżyłam się do niego na niebezpiecznie bliską odległość. Zapomniałam o tym, że to mój przyjaciel, że dzieli nas 6 lat... Zbliżyłam swoje usta do jego i stało się pocałowałam go. Ale on nawet w najmniejszym stopniu się nie wzbraniał, miałam wrażenie, że czuje to samo. Bardzo delikatnie i nieśmiało muskaliśmy swoje usta. Czułam się jak nigdy dotąd podczas żadnego pocałunku. Był taki jakbyśmy chcieli sobie przekazać coś co nie mieści nam się w słowach. Ale nie skończyło się tak jak w romantycznych filmach. Mateusz delikatnie się odsunął a mnie ogarnął dziwny chłód i pustka.
-Przepraszam, Natalia- wyszeptał
-Ale...- nie pozwolił mi dokończyć
-Nie powinienem.- widać w nim było zakłopotanie- Muszę już iść
A ja siedziałam tam dalej oniemiała tym co stało się przed momentem. Mateusz szybko ale spokojnie opuścił mój pokój.
-Obiecaj mi, że porozmawiamy...- cicho powiedziałam, kiedy zamykał drzwi po czym po moi policzku spłynęła łza. Nie panowałam nad swoimi emocjami. W głowie miałam tylko smak jego ust. Zasnęłam.

__________________________________________________
Hej! Jestem z kolejną częścią. Nie wiem czy się troszkę nie pośpieszyłam z tym pocałunkiem :D ale taka już jestem, w gorącej wodzie kąpana :D Piszcie czy wam się to podoba czy mam zwolnić xd
Dzięki za każde wejście! <3
Ciekawe dlaczego jej nie uległ... Lece dalej!
OdpowiedzUsuń