Podniosła się z połogi i udała w stronę łazienki. Na stercie ubrań do prania leżała jego koszulka. Podniosła ją, mocno przycisnęła do piersi i zaciągła się jej zapachem, chociaż przez chwilę chciała się poczuć tak jak w jego ramionach. Umyła twarz, związała włosy, wzięła prysznic. Nigdy nie wiedziała co Mateusz widział w jej ciele, przecież było takie normalne a on zawsze tak się nim zachwycał. Założyła jeansy, biały t-shirt i wyszła z domu z zamiarem odwiedzenia tego samego miejsca, w którym się poznali. Tam dowiedziała się, że Mateusz rzucił pracę. Wychodząc z budynku natchnęła się na swojego tatę. "Cholera" nie chciała, żeby widział ją w tym stanie.
-Cześć córeczko- radośnie ją powitał
-Hej- odpowiedziała i spuściła wzrok w dół, unikając jego spojrzenia
-Coś się stało? Niezbyt dobrze wyglądasz?-zapytał
-Nie, wszystko dobrze- sztucznie się uśmiechnęła i wyszła
Dopiero teraz wpadła na pomysł, że może to przez ojca się rozstali. Kochał ją, ale nigdy nie akceptował jej wyborów co do facetów. A Mateusz był przecież tylko zwykłym fizycznym pracownikiem. Co prawda zdał maturę i zaczął studia ale je rzucił, uważał, że nie są mu potrzebne do szczęścia. Z zamiłowania był muzykiem, razem z kolegami mieli mały zespół, czasem zagrali w jakimś klubie. Jadąc samochodem zadzwoniła do swojej przyjaciółki Matyldy czy przypadkiem nie wybrała by się z nią wieczorem do klubu. Potrzebowała odreagować. Wtedy przypomniała jej się pewna historia z przed kilku lat.
***
Był weekend. Natalia razem z koleżankami planowały w sobotni wieczór wybrać się na imprezę. Jak to mówią "Zakazany owoc smakuje najlepiej" udały się do klubu do, którego za "drobną opłatą wpuścili je bez problemu" a poza tym wyglądały na całkiem pełnoletnie. Natalia założyła czarną obcisłą spódnicę z zakładką a do tego koszulę z dość głębokim wiązanym dekoltem. Mimo, że była dziewczyną z "dobrego domu" to jak każda nastolatka chciała się czasem poczuć niegrzecznie. Wykorzystała więc okazję, gdy jej rodzice świętowali swoją 20 rocznicę ślubu w Paryżu. Dziewczyny bawiły się świetnie. Wypiły kilka łagodnych drinków i nieustannie szalały na parkiecie przyciągając spojrzenia mężczyzn. Około północy, gdy opadły już z sił siadły przy barze, zamówiły kolejne mohito i wtedy na klubową scenę wszedł młody zespół. Natalie zamurowało. Okazało się, że wokalistą był... Mateusz. Wyglądał zabójczo przystojnie. I znowu na jego widok poczuła to samo, jej serce zaczęło bić mocniej. Chciała na niego patrzeć ale bała się, że nie powinien jej tu zobaczyć. Postanowiła szybko udać się do toalety i właśnie wtedy na nią spojrzał. Wiedziała, że ją rozpoznał. Posłał w kierunku niej ciepły uśmiech co ona speszona odwzajemniła. Bardzo cieszyła się, że go tutaj zobaczyła jednak poczuła się zażenowana tą sytuacją. Jej nieco wyzywający strój, klub, alkohol. Co on sobie o niej pomyśli, przecież taka nie jest. Po godzinie koncert dobiegł końca, artyści ukłonili się i zeszli ze sceny. Matylda oczarowana jakimś przystojnym młodzieńcem szalała w jego towarzystwie na parkiecie. Wtedy tak jak to było już w zwyczaju, bo jeszcze kilka razy Natalia rozmawiała z Mateuszem w bufecie. Całkowicie "przypadkiem" na siebie wpadali. A może podświadomie każde z nich na to właśnie czekało. Właśnie on przysiadł się do niej i cichym chrząknięciem wyrwał dziewczynę z zamyślenia.
-Nie miałem pojęcia, że cię tutaj spotkam.- zagadał upijając łyk soku. Natalia speszona spuściła wzrok w dół.
-Ej, przecież wiem, że nie jesteś taka- szturchnął ją delikatnie.
-Jestem tu tylko dzisiaj, serio po prostu musiałam gdzieś odreagować szkołę
-Natalia mi się nie musisz tłumaczyć-zawsze tak wyraźnie podkreślał jej imię
-Yhym, coś mi słabo...-dziewczyna wyraźnie zbladła.
-Chodź, wyjdziemy to na pewno ze zmęczenia, chyba dość długo tu już jesteś.- podał jej rękę i pomógł wyjść na powietrze.
-Dziękuje-szepnęła i osunęła się w jego ramiona. Mateusz wziął ją na ręce i zaniósł do samochodu. Dobrze wiedział, że to nie przez zmęczenie zemdlała.
Obudziła się w małej kawalerce, bardzo gustownie urządzonej. Prawdziwe wnętrze młodego muzyka.Obok łóżka siedział Mateusz. Była lekko wystraszona. Nie jego obecnością ale nie pamiętała jak się tu znalazła. Zarumieniła się bo jego wzrok był na niej utkwiony, nie był to co prawda wzrok napalonego faceta, który właśnie wzrokiem ją rozbiera ale szczerze mówiąc nie wiele by miał do ściągnięcia. Jej koszula była rozwiązana na dekolcie odsłaniając jej koronkowy stanik a spódnica tak uniesiona, że bez problemu można było zobaczyć jej pośladki. Ale ufała mu, chociaż znała go niezbyt długo to wiedziała, że nie zrobił by jej krzywdy. Gdy zdała sobie sprawę jak wygląda speszona naciągła koc.
-Hej-cicho powiedziała
-No hej, wreszcie wstałaś. Już zaczynałem się o ciebie martwić.
-To która jest godzina?-zdziwiona zapytała
-Równo południe...
-O rany! A Mateusz czy...
-Nie, spałem na fotelu-uprzedził jej pytanie
-Skąd widziałeś?-zaśmiała się
-We wszystkich filmach romantycznych o to pytają- cwaniacko się uśmiechnął. -A jak się czujesz? Wszystko ok?
-Tak... dziękuję Ci, że mi pomogłeś. No i przepraszam za kłopot bo prze zemnie musiałeś spać na fotelu...-zaczęła wstawać, obciągając spódnicę
-Pomóc Ci to była sama przyjemność, ale zaraz zaraz, gdzie ty się wybierasz? Za tą niewygodną noc to musisz mi się teraz odwdzięczyć.-poważnie odrzekł. Natalie zamurowało.
-Hahaha tylko zjedz ze mną śniadanie, ej spokojnie-zaśmiał się- nie skrzywdził bym cię, możesz mi zaufać-popatrzył w jej oczy.
-Ufam- odpowiedziała również patrząc mu w oczy. Czuła się jak zahipnotyzowana. Co ten facet ma w sobie- pomyślała
-Natalia posłuchaj... nie możesz już nigdy chodzić w takie miejsca, nawet nie wiesz jakie to cholernie niebezpieczne. Wiem, że to co ci teraz powiem zaboli ale muszę... Wczoraj podali Ci pigułkę gwałtu.. Chyba nie muszę wyjaśniać po co i jak to działa.-dziewczyna była oszołomiona. Gdyby nie on mogła... czuła jak pod jej powiekami zbierają się łzy wtedy Mateusz delikatnie odgarnął jej włosy i przejechał ręką po jej policzku ocierając kciukiem łzę.
-Nati, nie płacz do niczego nie doszło. Taka istota jak ty nie może płakać. Przytulił ją mocno a ona jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki się rozpromieniła. Jego silne ramiona trzymały ją w uścisku, zaciągłą się jego perfumami i odpłynęła. Jeszcze nigdy nie czuła się tak w objęciach żadnego innego chłopaka. Mogła tak tkwić całe życie, zapominając o bożym świecie.
-Będę twoim aniołem stróżem, nie masz się czego bać.-pogładził ją dłońmi po plecach.
Po dłuższej chwili dziewczyna lekko wysunęła się z jego objęć i obdarzyła go pytającym uśmiechem
-Wszystko brzmi pięknie ale... po co to robisz?
-Nie wiem... tak czuję, że tak muszę. Masz coś w sobie takiego, jesteś taka delikatna... Tylko proszę nie zrozum mnie źle, że jestem na ciebie napalony, że chodzi mi o jedno. Jesteś prześliczną dziewczyną ale na razie nie patrzę na ciebie jak na kobietę. Chcę być dla Ciebie jak brat, przyjaciel bo... bo boję się, że cię zranię....
-Mateusz... nie wiem co mam teraz myśleć... to wszystko jest dziwne. Spotykam cię u ojca w firmie, jesteś bardzo przystojnym młodym mężczyzną, rozmawiamy, świetnie się nam rozmawia. Ratujesz mnie, zawozisz do swojego mieszkania, mówisz mi jaka to nie jestem cudowna i mówisz, że nie patrzysz na mnie jak na kobietę? Że nie chcesz mnie ranić? W takim razie po co? Po co ci siostra? Młodsza siostra? Chcesz się poczuć szlachetnie, rycerz się znalazł. Także bardzo Ci dziękuje za pomoc, muszę to wszystko przemyśleć, a na razie cześć.- pozbierała swoje rzeczy i skierowała się w stronę drzwi.- Może jestem za młoda, żeby to wszystko zrozumieć, żeby Ciebie zrozumieć.
Zwyczajnie się zakochała. Tak jak zakochują się 16-latki a Mateusz chyba tego się bał, że ma tylko 16 lat, a przynajmniej tak myślała...
O kurdee, też bym tak chciała! :D
OdpowiedzUsuńIdę czytać dalej ;)