piątek, 6 maja 2016

Rozdział I

Kolejny łyk, kolejna łza, kolejny kieliszek, kolejna butelka i znowu łza, morze,ocean łez. Natalia siedziała na tarasie swojego mieszkania. Sama. Szum ulic zagłuszał jej szloch. Nie przywykła do takiego bólu, była zbyt delikatna. Gdyby chociaż wiedziała dlaczego? Dlaczego ją zostawił? Dlaczego nagle po tych 4 latach ją opuścił. Nie mogła znaleźć odpowiedzi na to pytanie. W głowię cały czas miała jego: jego błękitne oczy, jego szczery, szeroki uśmiech, słyszała jego głos. Był jej całym światem. Nie wyobrażała sobie bez niego już nic. Na dodatek alkohol dawał we znaki. "Nie mogę, nie chcę cię ranić" cały czas analizowała te słowa, jakby szukając w nich odpowiedzi na swoje pytanie. Wiedziała, że ją kochał, czuła to, tym bardziej nie mogła uwierzyć jak mógł tak wobec niej postąpić. "A może gdzieś pod tym samym dachem co ona, pod dachem nieba cierpi tak samo." Wyczerpana płaczem zasnęła.

 ***


Z Mateuszem poznała się, gdy miała 16 lat. Pracował w firmie jej ojca. Był od niej starszy, dzieliło ich 6 lat. Aż 6 albo tylko 6. Natalia nigdy nie miała problemu z różnica wieku. Liczyło się dla niej to jaki był a był dla niej jedyny na świecie, od pierwszego razu, od ich pierwszego spojrzenia poczuła, że to nie będzie zwykła historia. Nie dlatego, że był nieziemsko przystojny, był normalnym młodym mężczyzną z ciemnymi, gęstymi, lekko opadającymi na czoło włosami, szerokimi ramionami i takimi oczami, które wzbudzały w niej uczucia, o których nawet nie miała pojęcia, hipnotyzowały ją. Dokładnie pamiętała ich pierwsze spotkanie. Czekała na ojca przed jego gabinetem ubrana w zwiewną, kwiecistą spódniczkę sięgająca do połowy jej uda oraz biały top odsłaniający ramiona, na które opadały jej jasne falowane włosy. Była niezbyt wysoką dziewczyną, nie miała nóg jak modelka, ani wielkiego biustu. Wtedy korytarzem szedł właśnie on; lekko rozczochrane włosy, szara koszulka i te oczy. Widziała już wielu pracowników swojego taty, nieraz nawet dużo przystojniejszych ale nigdy nie było w nich czegoś takiego jak w nim. Wchodząc do gabinetu popatrzył na nią, ich spojrzenia się spotkały i wtedy pierwszy raz ujrzała ten zniewalający uśmiech, którego nie zdążyła odwzajemnić bo już zniknął za drzwiami. Przez dłuższą chwilę dochodziła do siebie. Po kilkunastu minutach z gabinetu wyszedł ojciec a zaraz za nim Mateusz. Pożegnali się i ona wraz z tatą odeszła. Tym razem już na nią nie spojrzał, jakoś dziwnie się z tym poczuła jednak nie mogła długo o tym myśleć bo jej ojciec zagadnął ją o dzisiejszy dzień w szkole.
-Tato przyjąłeś nowego pracownika?-nieśmiało zapytała ojca
-Chodzi Ci o Mateusza tak?
-O tego, z którym dzisiaj rozmawiałeś
-Dzisiaj podpisaliśmy umowę na czas nieokreślony.
-Yhym to fajnie.-uśmiechnęła się lekko
-A co tak dopytujesz? No ja wiem, że jest bardzo fajny...-zaśmiał się tata, Natalia zawsze miała z nim dobry kontakt
-Nie no tak po prostu pytam-zawstydziła się
-Okey.-puścił jej oczko.
Po tym spotkaniu nie mogła zasnąć, cały czas myślała o nim i jak każda romantyczka wymyślała historie "co by było gdyby"
Do ich kolejnego spotkania doszło również w firmie ojca ale tym razem w bufecie. Siedząc przy oknie pisała kolejnego posta na swojego bloga, Natalia prowadziła bloga o modzie, która od zawsze ją fascynowała. Jak na fashonistkę przystało już jako mała dziewczynka przebierała się w ubrania mamy. Wtedy z za pleców usłyszała głos
-Można się przysiąść?-tak to był on, to był Mateusz.
-Tak, jasne- szeroko się uśmiechnęła.
-A nie będę przeszkadzał? Nie chciałbym się narazić córce szefa- zaśmiał się
-Nie, co ty a wgl skąd wiesz, że jestem jego córka?-zaciekawiła się
-Widziałem cię wtedy pod gabinetem a poza tym ma na biurku twoje zdjęcie.
-No wiesz, to że ma na biurku moje zdjęcie to nie znaczy, że jestem akurat jego córką-zawadiacko się uśmiechnęła
-Nie, nie jesteś taka. Nie mogłabyś być dla niego kimś innym. Natalio.-zupełnie poważnie powiedział-dziewczyna nic nie odpowiedziała tylko lekko się uśmiechnęła. Przejrzał ją całkowicie ją przejrzał, znał jej imię czyli też o niej myślał, też się nią interesował. Rozmawiali jeszcze dość długo ale gdy w drzwiach pojawił się jej tata Mateusz szybko się pożegnał i wyszedł. Od tej chwili Mateusz stał się dla niej zagadką.

***


Obudziła się dość późno bo o 10:34. W pierwszej chwili nie do końca pamiętała co się wczoraj stało. Z ogromnym bólem głowy podniosła się z łóżka i wyszła na balkon, gdy zobaczyła puste butelki wszystko jej się przypomniało, cały ból wrócił. Osunęła się po ścianie na podłogę i rzewnie zapłakała.






________________________________________________
Już dzisiaj przychodzę do Was z nowym rozdziałem :D I bardzo chciałabym Was prosić o opinie i wskazówki jeśli coś wam się nie podoba. Wychodzę z założenia, że nawet hejt jest lepsza motywacją niż cisza ;) Pozdrawiam was cieplutko <3

2 komentarze:

  1. Świetne!! Zapraszam do mnie :) http://dominique-opowiada.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się super, Mateusz brzmi jak jedna wielka zagadka ;D Na pewno wrócę czytać dalej!
    ps zapraszam do siebie http://blogbylittlem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń